„To był wyrok wydany z zimną krwią” – mówią wolontariusze. W głębi lasu pod Pułtuskiem, z dala od jakiejkolwiek ścieżki, spacerowicze znaleźli skrajnie wycieńczone zwierzę. Mała Agusia miała nigdy nie wrócić do domu.
Do dramatycznego odkrycia doszło podczas spaceru pani Agnieszki i pana Piotra. To oni usłyszeli ciche popiskiwanie dobiegające z gęstych zarośli. Gdy weszli głęboko w krzaki, zobaczyli około dwumiesięczną kotkę. Zwierzę było przemoczone, zmarznięte i oblepione kleszczami. Lokalizacja, w której porzucono malucha, nie pozostawia złudzeń – ktoś zadał sobie trud, by wywieźć ją tam, skąd o własnych siłach nie miałaby szans wyjść.
Kotka otrzymała imię Agusia i trafiła pod opiekę Stowarzyszenia „Pan Kot”. Jej stan wymaga pilnej diagnostyki i leczenia. To jednak kolejna podopieczna organizacji, która w Pułtusku i okolicach opiekuje się na stałe grupą od 30 do 50 kotów.
– Walczymy o Agusię, ale też o inne zwierzęta, jak chora Bunia. Miasto nam nie pomaga, a faktury u weterynarzy rosną z każdym dniem. Nasz cel na czerwiec to 5000 zł, by móc dalej ratować takie istoty jak ta mała kotka z lasu – apelują społecznicy.
Jak możesz pomóc?
Stowarzyszenie prowadzi zbiórkę na leczenie i utrzymanie swoich podopiecznych. Każda złotówka ma znaczenie dla przetrwania Agusi i jej kocich towarzyszy.
LINK DO ZBIÓRKI
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze