Reklama

W sklepach najszybciej drożeją napoje, chemia gospodarcza i...?

21/08/2026 13:07

​​​​​​​Napoje bezalkoholowe są kategorią, która w lipcu br. najbardziej zdrożała rdr. w sklepach detalicznych, tj. o 5,6%. Jak podkreślają eksperci, wpływ na to mogły mieć koszty systemu kaucyjnego, a dodatkowo zadziałał sezonowy popyt. O ponad 5% wzrosły ceny chemii gospodarczej, pieczywa, a także słodyczy i deserów. Z kolei używki, produkty sypkie i artykuły dla dzieci przeszły z dodatniej dynamiki cenowej w czerwcu do spadków rdr. w kolejnym miesiącu. Ostatnio rdr. potaniał też nabiał. Natomiast najbardziej poszły w dół ceny produktów tłuszczowych – o 14,3% rdr.

W lipcu br. najwyższy wzrost cen rdr. odnotowały napoje bezalkoholowe – o 5,6%. Tak wynika z cyklicznego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Analiza objęła 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą przeszło 103 tys. cen detalicznych z ponad 47,3 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. Dla porównania, w czerwcu napoje bezalkoholowe podrożały o 3,2% rdr.

– Omawiana kategoria znajduje się obecnie m.in. pod pewną presją kosztową związaną z zapowiadaną podwyżką tzw. podatku cukrowego. Jednak podejrzewam, że istotniejszym czynnikiem mogą być koszty systemu kaucyjnego. Sieci handlowe wprawdzie starają się go wykorzystać, żeby zwiększyć własną sprzedaż. Jednak sprawna obsługa zwrotu opakowań jest kosztowna, więc możliwe, że delikatnie próbuje się obciążać nią nabywców – komentuje dr Marek Szymański, ekspert Uniwersytetu WSB Merito w obszarze ekonomii i finansów.

Reklama

Na kolejnych miejscach w rankingu drożyzny widać chemię gospodarczą z podwyżką rdr. na poziomie 5,4%, pieczywo – 5,2%, a także słodycze i desery – 5,1%. Jak stwierdza dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, wzrosty powyżej 5% wynikają z połączenia kosztów produkcji, energii, pracy i surowców, ale także z efektu bazy. Ekspert zaznacza, że w przypadku wspomnianych wcześniej napojów bezalkoholowych dodatkowo działa sezonowość. Latem, a zwłaszcza przy takiej fali upałów jak mamy w tym roku, rośnie popyt, co ułatwia producentom i sieciom przenoszenie części kosztów na konsumentów. Przyspieszenie do 5,6% nie oznacza jednak powrotu szerokiej presji inflacyjnej, lecz raczej silniejszą presję w konkretnej kategorii.

– Każdą z tych kategorii charakteryzują odmienne czynniki przekładające się na wzrost ceny. Przykładowo, w przypadku chemii gospodarczej proces przygotowania produktów jest energochłonny. Z kolei pszenica kosztowała w lipcu średnio o 5,8% więcej niż w czerwcu, a w ujęciu rocznym podrożała o 9,9%. To ma wpływ na ceny produktów, do przygotowania których niezbędna jest mąka, co wyjaśnia sytuację z pieczywem. Natomiast na pewno wspólnym mianownikiem dla każdej kategorii staje się rosnąca cena paliwa, co determinuje wyższe koszty, tj. logistyki, transportu i produkcji – opisuje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

Reklama

Następną grupę kategorii ze wzrostami rdr. tworzą środki higieny osobistej – 3,9% na plusie, karmy dla zwierząt – 3,8%, warzywa – 3,7%, a także ryby – 3,6%. Dr Mariusz Dziwulski, ekspert ds. analiz rynku rolno-spożywczego z PKO BP, zaznacza, że ceny warzyw do końca pierwszej połowy tego roku utrzymywały relatywnie niski poziom, który wiązał się z wysokimi zapasami niektórych kategorii. Niemniej, perspektywy spadku produkcji warzyw gruntowych oraz ziemniaków pozwalają oczekiwać, że roczna dynamika cen tej kategorii w kolejnych miesiącach będzie stopniowo wzrastać. GUS na koniec lipca wstępnie oszacował, że tegoroczne zbiory warzyw gruntowych będą niższe o 4,5% rdr.

– Lipiec to miesiąc szczytu krajowej podaży sezonowej, który zwykle powinien obniżać ceny. Jednak dynamika przyspieszyła z 0,8% do 3,7%. Prawdopodobnie warunki wegetacyjne, czyli upały i susza, ograniczyły plony na tyle, że efekt zwiększonej podaży został przez to z nawiązką przykryty. To sygnał ostrzegawczy pokazujący, że deflacja warzyw i żywności może się kończyć, co będzie mieć wpływ na inflację jesienią – dodaje dr Piotr Arak.

Reklama

Nieznaczne wzrosty rdr. odnotowały ceny mięsa – o 2,5%, owoców – o 2,3%, dodatków spożywczych – o 1,2%, a także wędlin – o 1,1%. Natomiast trzy kategorie przeszły z dodatniej dynamiki cenowej do spadków rdr. Dotyczyło to używek – z plus 3,6% w czerwcu do minus 0,1% w lipcu, produktów sypkich – z +3,4% do -1,4%, jak również artykułów dla dzieci – z +1,9% do -2,7%. Jak przekonuje dr Justyna Rybacka, zmiana w przypadku używek to wynik spadku cen surowców (np. kawy) oraz efekt wysokiej bazy. W ubiegłym roku kosztowała ona nawet ponad 400 dolarów, a obecnie notowania giełdowe są na poziomie nieco przekraczającym 300 dolarów.

– W przypadku artykułów sypkich od kilku miesięcy jesteśmy świadkami falowania wskaźnika od wyraźnych spadków, np. o 4,6% w październiku 2025 roku, do równie wysokich w ujęciu bezwzględnym wzrostów, np. o 5,6% w kwietniu 2026 roku. To sugeruje wpływ promocji w sieciach handlowych. Zapasy u producentów podstawowych produktów w tym samym czasie były dość stabilne, z wyjątkiem cukru – zaznacza dr Marek Szymański.

Reklama

Największe spadki cen rdr. dotyczyły produktów tłuszczowych – o 14,3%, a także nabiału – o 2,9%. Według dr. Mariusza Dziwulskiego, niższe ceny produktów tłuszczowych to w dużej mierze zasługa tańszego masła. Spadki wynikają z lepszych uwarunkowań podażowych, tj. ze wzrostu produkcji mleka i artykułów mlecznych u głównych światowych graczy, w tym głównie w UE. Ekspert podkreśla, że do spadków przyczyniała się również polityka sieci handlowych, które stosowały liczne promocje w kontekście cen masła. Biorąc pod uwagę prognozy produkcji dla podaży mleka w drugiej połowie 2026 roku, można oczekiwać, że skala spadków będzie stopniowo hamować. Nie jest też wykluczone, że koniec 2026 roku przyniesie już wzrosty rdr.

– Tłuszcze zapewne przez dłuższy czas będą dostępne w niskich cenach. To wynik dobrych plonów rzepaku i rzepiku w roku ubiegłym i związanej z tym zwiększonej produkcji olejów. Podobnie rzecz ma się z masłem. Jego produkcja w pierwszych pięciu miesiącach była w Polsce o 22% wyższa niż rok wcześniej. W przypadku nabiału także mamy zwiększoną podaż podstawowych produktów, chociaż o nieco mniejszej skali. Jednak warto pamiętać o spadających cenach produkcji spożywczej, które dają sieciom handlowym możliwości większych obniżek regularnych lub promocji – podsumowuje dr Marek Szymański.

Reklama

 

Źródło -  MondayNews Polska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości