Światowy rock, unikalne Muzeum Gitar, legendarne riffy i ekipa Netflixa. 25 lipca Zamek w Ćmielowie na jeden weekend stał się absolutną stolicą polskiej i światowej muzyki.
Byliśmy tam, widzieliśmy to na własne oczy i powiemy jedno: w Ćmielowie było po prostu magicznie. Tamtejszy Zamek (znany dziś jako Stratocastle) udowodnił, że historyczne mury nie muszą być nudne, ciche i zamknięte na młodych ludzi. Prawdziwy ogień zaczął się na scenie, kiedy do Jana Borysewicza dołączyli giganci.
Z jednej strony otrzymaliśmy potężne, międzynarodowe uderzenie od Gusa G. (byłego gitarzysty samego Ozzy’ego Osbourne’a!) oraz Ronniego Romero. Z drugiej – popis dała śmietanka polskiej sceny: Piotr Rogucki, Wojtek Cugowski oraz mistrzowie gitary Marek Raduli i Jacek Królik. A na absolutny deser – świętujące swoje 45-lecie Lady Pank, które rozniosło publiczność energią, jakiej na próżno szukać na ugrzecznionych, popowych festiwalach czy discopolowych potańcówkach.
Ale Festiwal Borysewicza to nie był tylko zwykły koncert. Tego dnia w Ćmielowie stworzono pełnowymiarową stolicę kultury gitarowej:
Największe Muzeum Gitary w Europie: Ponad 400 instrumentów z autografami absolutnych legend – od Hendrixa, Rolling Stonesów i Deep Purple, aż po gwiazdy współczesnego rocka.
Lekcje od mistrzów: Młodzi muzycy mogli uczyć się technik gry prosto od królów polskiej gitary podczas warsztatów masterclass.
Spotkanie z Netflixem: Fanów elektryzowały kulisy i zapowiedź powstającego filmu biograficznego o Janie Borysewiczu, który opowie o buncie, pasji i kulisach kultowego Lady Pank.
Czysta gigabajtowa energia, profesjonalizm i udowodnienie, że mała miejscowość z zamkiem może przyciągnąć uwagę całej Polski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze