Reklama

Po dekadzie znika kolejny pułtuski sklep. Przegrał z... kosztami

Koniec września przyniesie kolejną pustą witrynę na handlowej mapie Pułtuska. Z niewielkiej uliczki Piotra Skargi – tuż przy skrzyżowaniu ze Świętojańską – znika sklep, który przez dekadę wpisywał się w codzienny krajobraz tej części miasta. Po dziesięciu latach działalności właścicielka podjęła bolesną decyzję o zamknięciu drzwi na stałe. Koszty utrzymania nie dały szansy na kontynuowanie działalności.

Przez lata można było tu kupić pończochy, rajstopy, bieliznę czy porządne, ciepłe skarpety – towar idealny na nadchodzące jesienne chłody i zimowe mrozy. Zamiast przygotowań do sezonu jest jednak pakowanie pudeł. Powód? Prozaiczny, a zarazem druzgocący - brak klientów i rosnące koszty. Sam czynsz za skromny lokal wynosił 2500 zł miesięcznie, do tego dochodziły inne opłaty. Przy takich stałych obciążeniach zdarzały się dni, kiedy utarg wynosił równe... zero.

Historia z ulicy Skargi nie jest odosobnionym przypadkiem. To kolejny punkt, który znika z pułtuskich uliczek. Choć lokalni przedsiębiorcy powinni być dla miasta skarbem – to oni płacą tu podatki, tworzą miejsca pracy i budują unikalny klimat – w starciu z galopującymi kosztami, handlem internetowym czy dyskontami zostają zupełnie sami.

Reklama

Czy Pułtusk jest skazany na wymieranie małego handlu i witryny z napisem „Lokal do wynajęcia”? Co można zrobić, by zatrzymać ten proces i rozruszać lokalną przedsiębiorczość?

W rozmowach z małymi przedsiębiorcami regularnie pojawiają się konkretne postulaty. Dotyczą one m.in. wsparcia ze strony "miasta", ulg podatkowych i preferencyjnych stawek czynszów, „ożywienia” pułtuskich uliczek, tj. lepsze oznakowanie, estetyczne tablice kierunkowe, sezonowe dekoracje i oświetlenie, które skierowałyby ruch spacerowiczów z najdłuższego rynku w Europie w przyległe zaułki lub dalsze miejsca na handlowej mapie pułtuska. Przedsiębiorcy mówią, że pomógłby im też lokalny patriotyzm zakupowy i promowanie zakupów „u swoich”. Wielu mieszkańców zapomina bowiem, że codzienne wybory decydują o tym, jak wygląda nasze otoczenie.

Reklama

Drzwi sklepu „Dalia” przy ul. Piotra Skargi zamkną się za kilka dni. 30 września, środa, to ostatni dzień, kiedy będzie można zaopatrzyć się tam w bieliznę, rajstopy, skarpety, etc.

Każde takie zamknięcie to nie tylko statystyka, ale osobisty dramat człowieka, który włożył w swoje miejsce dekadę ciężkiej pracy.

Właścicielce dziękujemy za każde życzliwe „dzień dobry”, fachową pomoc, cierpliwość i uśmiech, z którym witała wchodzących. Przez całą dekadę tworzyła Pani miejsce z duszą, taki mały, bezpieczny punkt na mapie Pułtuska, do którego po prostu dobrze było zajrzeć. Dziękujemy za codzienny trud, serce włożone w sklepik i życzymy dużo spokoju oraz powodzenia na nowej drodze…

Reklama

Czy Waszym zdaniem samorząd i mieszkańcy mają jeszcze narzędzia, by uratować pułtuski drobny handel? A może to po prostu nieuchronny znak czasów i już wkrótce niemal wszystkie witryny będą świecić pustkami, strasząc naklejonymi na szybach kartkami: „LOKAL DO WYNAJĘCIA”?

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/09/2026 14:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama