Sport hartuje charakter, uczy, aby nie poddawać się po porażkach i jest wspaniałą receptą na szczęście… Wierzy w to Dorota Idzi, mistrzyni świata i olimpijka, która kibicowała dziś uczestnikom VI Międzynarodowego Polonijnego Festiwalu Biegowego w Pułtusku. W krótkiej rozmowie ze mną opowiadała, dlaczego dziecięce łzy na mecie bywają początkiem wielkich sukcesów, jak sport buduje przyjaźnie na całe życie i dlaczego zawsze warto przybić „piątkę” również tym, którzy przybiegli na końcu.
Jak ocenia Pani dzisiejsze pułtuskie biegi?
Jest bardzo dużo startujących, bez względu na pogodę. Oni po prostu ambitnie startują od najmłodszych lat. Więc jestem zachwycona! Widać prace wybitnych trenerów, którzy cieszą się, że ich podopieczni wygrywają, są w pierwszej trójce. Ja jestem od zawsze w sporcie. Dla mnie sport to taki styl życia. I taka recepta ma szczęście.
Wypatrzyła Pani jakichś przyszłych mistrzów olimpijskich?
Trudno na tym etapie powiedzieć, ale widać, że mają talent. Widać to po stylu biegania, po tej lekkości, jak Natalia Bukowiecka, jak też Irena Szewińska, która biegała fantastycznie, zdobywała medale dla Polski na Igrzyskach Olimpijskich. Więc ja wierzę w młodzież, tylko potrzebni są dobrzy trenerzy. Rozmawiałam z burmistrzem jak jest tutaj organizowany sport, jak jest wspierany. Widać, że miasto Pułtusk dba o to, aby dzieci i młodzież byli wychowywani poprzez sport, poprzez wartość fair play. I to bardzo się liczy nie tylko w sporcie, ale i w życiu…
Poza zasadą fair play co jest w takim sporcie najważniejsze? Czy siła fizyczna, czy charakter, czy to wszystko musi się łączyć?
Sport hartuje charakter. Buduje w nas siłę. Pewność siebie. Uczy nas, aby nie poddawać się po porażkach, bo życie nie składa się z samych sukcesów. Wiadomo, że są ciężkie chwile... Dziś wygrywamy, jutro możemy przegrać. Dlatego trzeba wierzyć w siebie. I wiem to z własnego doświadczenia, z własnego życiorysu. Sport nas uczy codziennej pracy, aby spełniać zadania. Poza tym relacje i przyjaźnie, które buduje się w sporcie, pomagają nam realizować swoje marzenia.
Podczas dzisiejszych biegów pojawiły się łzy…
…bo porażki bolą, ale porażki są też początkiem sukcesu… Bo jeżeli ten płacz spowoduje zaangażowanie w jeszcze lepszy trening, w realizację tego treningu, w dążenie do tego, by wygrać, to jest to tylko pozytywna cecha, którą w sobie kształtujemy. Dlatego uśmiecham się, że jest płacz… Ja też kiedyś płakałam. Nie zawsze wygrywałam… Czasami płakałam ze szczęścia, czasami z powodu porażki. Płacz jest motywacją do bycia lepszym i do spełnienia swoich celów, swoich marzeń, które każdy z nas ma. Ja uwielbiam chodzić na takie zawody, na których widzę młodych ludzi, którzy chcą rywalizować, chcą wygrywać, chcą się przyjaźnić. Bo tutaj ostatnio wbiegły dziewczynki na metę jako trzy pierwsze. Były z jednej klasy i gratulowały sobie wzajemnie… To jest wspaniałe!
Wspaniałe było też Pani przywitanie z zawodnikami na mecie… Z każdym przybiła Pani „piątkę” …
- Tak, bo uważam, że trzeba szanować przeciwnika. Trzeba nagradzać! Medalami honorujemy zwykle pierwszych, ale pozostałych też wspieramy, przybijamy piątkę, mówiąc „ostatni będą pierwszymi”!... czyli dziś może nie wygrali, ale za rok, za dwa, trzy będą mogli to zrobić.
Czego życzyłaby Pani młodym sportowcom?
- Realizacji marzeń! Żeby cieszyli się z tego, co robią. Żeby mieli w sobie tyle determinacji, żeby się nie poddawać, bo zaowocuje to sukcesami.
Dziękuję za rozmowę
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w wynikach Google? Dodaj nasz portal do swoich preferencji wyszukiwania!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze