Dróżka usypana jest z czarnego żwiru i piachu, a z roku na rok jest coraz bardziej przejezdna – ale tylko za sprawą wyrabiania ścieżek przez próbujących przejeżdżających amatorów kolarstwa.
Po prawej stronie drogi na Kleszewie rozciąga się ścieżka – ani to rowerowa, ani piesza, a tak naprawdę ciężko stwierdzić, czy do użytku publicznego, czy dla zwierząt leśnych. Dróżka usypana jest z czarnego żwiru i piachu, a z roku na rok jest coraz bardziej przejezdna – ale tylko za sprawą wyrabiania ścieżek przez próbujących przejeżdżających amatorów kolarstwa. Na szczęście dla każdego ambitnego rowerzysty istnieją aż dwie alternatywy – trawnik z wbudowaną funkcją ochronną w postaci rowu lub droga krajowa.
Ten fragment drogi jest o tyle newralgiczny, iż zaczyna się za cmentarzem żołnierzy radzieckich, a kończy przed drogą w stronę Przemiarowa i okolicznych wsi. Budowa ścieżki rowerowej w tamtych okolicach nie tylko ułatwiłaby życie wszystkim, którzy dojeżdżają z tamtejszych domów do Pułtuska, jak również poszerzyłaby portfolio ścieżek rowerowych o piękne, zaciszne drogi na północ od miasta. Lasy i pola tamtejszych terenów na pewno przykułyby uwagę niedzielnych rowerzystów próbujących uciec od hałasu. Póki co jednak, dojazd do tamtych terenów pozostaje nieprzystępny.
Materiał realizowany na prośbę czytelników.
Antoni Marciniak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze