W Polsce trwa ożywiona dyskusja na temat wymaganego poziomu języka polskiego dla lekarzy spoza kraju. Spór dotyczy nie tylko formalnych procedur, lecz przede wszystkim bezpieczeństwa komunikacyjnego w medycynie. W centrum debaty znajduje się pytanie, czy poziom B1 rzeczywiście wystarcza, by lekarz mógł skutecznie i bezpiecznie wykonywać swój zawód. Fraza kluczowa „poziom języka polskiego u zagranicznych lekarzy” pojawia się w centrum tej debaty, a eksperci podkreślają, że od znajomości polskiego zależy bezpieczeństwo pacjentów.
Według Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego B1 oznacza użytkownika samodzielnego, który radzi sobie w codziennych sytuacjach. Państwowy egzamin certyfikatowy z języka polskiego na tym poziomie sprawdza rozumienie ze słuchu, czytanie, gramatykę, pisanie i mówienie. Do uzyskania certyfikatu wystarczy zdobyć 50 proc. punktów z każdej części, a dopuszczalne są błędy, o ile komunikacja jest skuteczna. Eksperci wskazują jednak, że takie wymagania nie zapewniają odpowiednich kompetencji do pracy w zawodzie lekarza.
– W medycynie nie wystarczy "dogadać się" z pacjentem — podkreśla w Medonecie Ishica Zaman – współzałożycielka szkoły języka polskiego jako obcego Lingo Comm. Komunikacja w ochronie zdrowia to sytuacje wysokiego ryzyka, gdzie nieporozumienia mogą prowadzić do błędów diagnostycznych, terapeutycznych, a nawet zagrożenia życia. Lekarz musi nie tylko rozumieć pacjenta, ale także właściwie interpretować objawy, zadawać precyzyjne pytania i przekazywać informacje w sposób jednoznaczny. Równie ważna jest precyzja przy tworzeniu dokumentacji medycznej, która wpływa na dalsze leczenie i decyzje innych specjalistów.
Poziom języka polskiego u zagranicznych lekarzy – standardy w Europie i na świecie
W wielu krajach wymagania wobec zagranicznych lekarzy są znacznie wyższe niż w Polsce. W Niemczech od lat obowiązuje wymóg znajomości języka na poziomie co najmniej B2 oraz zdania egzaminu sprawdzającego kompetencje komunikacyjne w medycynie, odpowiadającego poziomowi C1. We Francji lekarze muszą wykazać się poziomem B2, a nawet uproszczone procedury nie obniżają tych standardów.
W Wielkiej Brytanii General Medical Council wymaga od lekarzy wyników egzaminów IELTS lub OET, które odpowiadają poziomowi C1. Test OET został stworzony specjalnie dla zawodów medycznych i ocenia umiejętności w realnych sytuacjach klinicznych. W Stanach Zjednoczonych także oczekuje się kompetencji na poziomie C1, aby lekarz mógł swobodnie komunikować się z pacjentami i personelem.
Bardziej elastyczne podejście widoczne jest w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie część wymagań odpowiada poziomowi B1 lub B2. W tym kraju jednak język angielski jest powszechnie używanym językiem roboczym, co wpływa na specyfikę wymagań.
Procedury egzaminacyjne i niespójność w polskim systemie
Zaman wyjaśnia w Medonecie, że w Polsce lekarze w standardowej procedurze przystępują do egzaminu językowego organizowanego przez Naczelną Izbę Lekarską, który obejmuje nie tylko test językowy, ale też praktyczne elementy, takie jak prowadzenie wywiadu i komunikacja z pacjentem. Jednak uproszczone procedury dla części lekarzy ograniczają się do wymogu certyfikatu B1, który nie sprawdza kompetencji w sytuacjach klinicznych. Decyzja o takim rozwiązaniu zapadła bez szerokich konsultacji ze środowiskiem lekarskim.
Środowisko medyczne wielokrotnie apelowało o podniesienie wymagań językowych do poziomu B2 i powiązanie ich z państwowym systemem certyfikacji. Samorząd lekarski wskazuje, że tylko takie rozwiązanie zapewni bezpieczeństwo pacjentów i skuteczną komunikację w placówkach ochrony zdrowia.
Poziom języka polskiego u zagranicznych lekarzy – presja na zmiany i oczekiwania środowiska
Wymagania wobec lekarzy powinny uwzględniać nie tylko podstawową znajomość języka, ale przede wszystkim precyzję i wrażliwość konieczną do zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom. Eksperci podkreślają, że doświadczenia Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji pokazują, iż standardem jest połączenie ogólnej znajomości języka na poziomie B2 lub C1 z oceną kompetencji zawodowych w środowisku medycznym.
"Spór jest tak gorący, że prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej domagało się nawet odwołania wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej, argumentując to jej domniemanym zachęcaniem do omijania przepisów dotyczących lekarzy z Ukrainy. Kęcka miała sugerować wstrzymanie się z wygaszaniem uprawnień lekarzy, którzy nie mówią dobrze po polsku, do czasu przygotowania i wdrożenia bliżej nieokreślonej nowej ustawy, nawet pomimo wejścia w życie takiego obowiązku z dniem 1 maja 2026 r." - mówi ekspertka Medonetu.
Medycy domagają się, by Ministerstwo Zdrowia jasno określiło, że potwierdzeniem znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B2 powinien być certyfikat wydawany przez Państwową Komisję ds. Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego.
W Polsce pracuje obecnie ponad 208 tys. lekarzy, z czego niecałe 4 tys. to specjaliści ze Wschodu, głównie z Ukrainy. W niektórych placówkach pacjenci spotykają lekarzy, którzy nie znają języka polskiego. Sejm i Senat chciały wydłużyć lekarzom i pielęgniarkom spoza UE termin na potwierdzenie znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B1 do 1 maja 2027 r., jednak prezydent Karol Nawrocki 11 czerwca zawetował ustawę, zgodnie z rekomendacjami samorządu lekarskiego. Środowisko oczekuje teraz szybkiego wypracowania nowych rozwiązań, które ustabilizują sytuację w sektorze ochrony zdrowia.
Więcej informacji - tutaj
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze