Reklama

Przepraszamy za cZŁOwieka... Cziko nie żyje… Nie pojmuję, jak można tak potraktować przyjaciela…

Mimo ogromnych starań, nie udało się uratować psa znalezionego w sobotę 25 lipca w Alejkach Gomulickiego. Skrajnie wyczerpany i zaniedbany buldożek francuski o imieniu Cziko nie żyje. - Mimo lat "w branży" dalej nie pojmuję, jak można tak potraktować przyjaciela - napisała Marta Kurowska.

Sprawa swój początek miała w sobotę, 25 lipca, kiedy do redakcji wpłynęła wiadomość od zaniepokojonej czytelniczki, pani Anny. Zauważyła ona leżącego w Alejkach Gomulickiego psa. Wyczerpanym zwierzęciem zajęła się Straż Miejska, a w pomoc natychmiast zaangażowała się Marta Kurowska – nowa kierowniczka Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Pawłowie i działaczka wolontariatu Psiamać. Czworonóg był w tragicznym stanie: skrajnie wychudzony, odwodniony i bez kontaktu z otoczeniem. Miał wprawdzie czip, ale niezarejestrowany, co utrudniło dotarcie do sprawcy zaniedbania.

- Szukamy właściciela i mam nadzieję, że wyjaśni z jakiego powodu pies tak wygląda.  Biorę pod uwagę przewlekłe choroby i nie oceniam z góry.  Pies ma czip, ale jak to często bywa bezużyteczny, bo niezarejestrowany! – informowała M. Kurowska.

Reklama

Początkowo, po podaniu leków i kroplówek, stan psa poprawił się odrobinę, co dawało nadzieję na jego powrót do sił i zdrowia. Niestety, 27 lipca przekazano najgorszą informację.

- Nie udało się uratować życia Cziko. Tak miał na imię w domu, w którym w końcu stał się przeszkodą, nie przyjacielem... Doprowadzony do tragicznego stanu, mimo starań naszych i weterynarza odszedł... Jestem załamana i wściekła... niewielką pociechą jest to, że ostatnie dni był otoczony miłością i zaopiekowany... – przeczytaliśmy na FB p. Marty.

Reklama

Śmierć Cziko wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Obserwatorzy profilu pani Marty nie kryją oburzenia i żalu, domagając się wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za ten dramat.

„Przepraszamy za cZŁOwieka...” – brzmiał jeden z wielu komentarzy w social mediach. W innych pisano, że zwierzę nie jest rzeczą, że nie ma przyzwolenia na znęcanie się nad zwierzętami, że sprawca okrucieństwa powinien ponieść karę oraz to, że jedynym pocieszeniem w tej tragicznej historii pozostaje fakt, że w swoich ostatnich dniach pies nie był sam i wreszcie zaznał opieki, na którą zasługiwał.

Reklama

- Serce się kraje. Oby "opiekunowie" zostali ukarani. Bo rozumiem wszystko - ciężka sytuacja, brak pieniędzy, ale jest wiele sposobów pomocy psu w takiej sytuacji i żadnym z nich nie jest zaniedbanie i porzucenie. To nie ludzie, to bestie – skomentowała p. Magda.

- Brak słów, człowiek to jednak najgorsza istota na świecie... – napisała kolejna czytelniczka.

- Bardzo przykre…, ile to w sobie zła trzeba mieć, by taką krzywdę zrobić... – dodała p. Kinga.

- Straszne. Ktoś, kto go doprowadził do takiego stanu powinien ponieść odpowiedzialność! Nie wierzę w to, że rodzina, znajomi czy sąsiedzi nie wiedzą kto był jego właścicielem! Stop okrucieństwu wobec zwierząt! – nie kryła oburzenia p. Olga.

Reklama

 - Bardzo mi przykro. Przede wszystkim z powodu tego bezbronnego psa, któremu człowiek zgotował tak tragiczny los. Żadne zwierzę nie zasługuje na cierpienie i na to, by w swoim własnym domu stać się przeszkodą, a nie przyjacielem. Ale jest mi też ogromnie przykro z Twojego (od red. - p. M. Kurowskiej) powodu, bo wiem, że zrobiłaś wszystko, co było możliwe, żeby go uratować. Dałaś mu to, czego wcześniej zabrakło – troskę, bezpieczeństwo, godność i miłość. Odebrałaś mu samotność, a w ostatnich dniach także ból i cierpienie. To, że odszedł, nie jest Twoją porażką. Porażką jest to, że są między nami ludzie, którzy są zdolni tak skrzywdzić bezbronne stworzenie. Teraz za tęczowym mostem jest już szczęśliwy - stwierdziła p. Teresa.

Historia Cziko to apel do nas wszystkich. Apel o szybkie reagowanie, kiedy widzimy/ wiemy/ przypuszczamy, że zwierzakowi dzieje się lub może dziać się krzywda. Warto też pamiętać, że czasami największe dramaty zwierząt rozgrywają się tuż obok nas, za zamkniętymi drzwiami do domu sąsiada, na osiedlu, sąsiednim podwórku. A nasza reakcja jest dla czworonogów jedynym ratunkiem. Dlatego nie bądźmy obojętni. Prawdziwe człowieczeństwo mierzy się bowiem nie słowami, lecz tym, jak traktujemy tych, którzy sami o pomoc prosić nie mogą.  

Reklama

Chociaż w historii Cziko zabrakło szczęśliwego zakończenia, to od naszej wspólnej wrażliwości zależy czy będzie to ostatnia taka historia w naszym mieście.

Zwierzę to nie zabawka na chwilę – to odpowiedzialność, do której wielu wciąż nie dorosło.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/07/2026 13:37
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości