,,Namalowałem kiedyś portret wnuczka dla kolegi – kiedy go zobaczył, miał łzy w oczach. Podobnie było z mężczyzną, któremu namalowałem portret mamy. Powiedział, że aż przeszły go ciarki. Takie chwile są dla mnie bezcenne.’’ – powiedział w rozmowie z Amelią Świerczewską Sławomir Wasilewski. Okazją do wyznań o sztuce była XX Zbiorowa wystawa ,,Teraz Pułtusk’’ - PułtuskArt26. Amelia Świerczewska prowadzi cykl wywiadów przybliżających nam sylwetki twórców. Będziemy Ich przedstawiać w następnych wydaniach ,,Pułtuskiej Gazety Powiatowej’’ i na Facebooku w wersji filmowej. Zapraszamy do poznania historii Pana Sławomira.
Jak zaczęła się Pana przygoda z malarstwem?
Już w czasach technikum, czyli pod koniec lat 70. i na początku 80., rysowałem. W tamtych czasach trudno było zdobyć plakaty, dlatego malowałem kolegom różne ilustracje tuszem na brystolu.
Na poważnie moja przygoda z malarstwem rozpoczęła się jednak dopiero w czasie pandemii. Kiedy wybuchł COVID-19, moja córka przeprowadzała się i zostawiła u mnie sztalugę oraz farby olejne, które kiedyś dostała w prezencie. Sama również potrafi malować. Po pewnym czasie kupiliśmy płótno i to właśnie ona zachęciła mnie do malowania. Wiedziała, że potrafię rysować i mam do tego talent.
Pierwszym obrazem, który wtedy namalowałem, był portret św. Jana Pawła II. Do dziś wisi on u mojej córki.
Malować uczyłem się z książki, która zawierała wskazówki dotyczące różnych technik malarskich. Początkowo tworzyłem głównie wizerunki świętych. Pewnego dnia córka opublikowała w internecie zdjęcie jednego z moich obrazów – wydaje mi się, że przedstawiał Matkę Boską. Już po około 20 minutach zgłosiły się trzy osoby zainteresowane jego zakupem. Później ktoś zamówił u mnie portret papieża i od tamtej pory zdarza mi się czasem malować na zamówienie.
Co daje Panu największą satysfakcje z malowania?
Największą radość sprawiają mi reakcje ludzi. To piękne uczucie, gdy ktoś wzrusza się na widok mojego obrazu. Namalowałem kiedyś portret wnuczka dla kolegi – kiedy go zobaczył, miał łzy w oczach. Podobnie było z mężczyzną, któremu namalowałem portret mamy. Powiedział, że aż przeszły go ciarki. Takie chwile są dla mnie bezcenne. Mój wnuczek ma cały pokój pełen moich obrazów. Na odwrocie każdego z nich zawsze piszę mu motta. Bardzo cieszy się z nich. Namalowałem mu między innymi piłkarza, ponieważ sam gra w piłkę nożną.
Ile czasu zajmuje Panu stworzenie dzieła?
Stworzenie dzieła zajmuje mi zwykle od 10 do 12 dni. Jest tak, ponieważ robię to bez pośpiechu i dbam o najmniejsze szczegóły. Bywa i tak, że zdrowie spowalnia proces tworzenia dzieła. Niemniej jednak radość innych z moich obrazów bardzo mnie motywuje.
Jakie emocje towarzyszą Panu podczas malowania?
Podczas malowania zapominam o wszystkim. To dla mnie najlepszy sposób na relaks. Mam podzielność uwagi, więc często podczas malowania oglądam mecz. To sprawia mi przyjemność i pozwala wyciszyć. Poleciłbym malowanie każdemu.
Jaki obraz się Panu najbardziej podoba?
Najbardziej lubię obraz przedstawiający młodego Mike’a Tysona. To jedna z moich ulubionych prac.
Czy pracuje Pan obecnie nad jakimiś projektami?
Teraz mam w planach malować tenisistów, między innymi Maję Chwalińską. Mam też w planach przygotować obrazy Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku przekazałem na WOŚP obraz Igi Świątek, a także obraz Roberta Lewandowskiego. Słyszałem, że zostały wylicytowane za wysokie kwoty, co sprawiło mi ogromną radość.
Co najbardziej inspiruje Pana do tworzenia?
Duży wpływ na moją twórczość miały wystawy sztuki w Magdalence. Bardzo lubiłem je odwiedzać. Szczególnie zapadły mi w pamięć pejzaże jednego z artystów. Zachwycił mnie jego charakterystyczny, pełen kolorów styl, który do dziś pozostaje dla mnie inspiracją.
Dziękuję za rozmowę.
Amelia Świerczewska
W następnym odcinku „Rozmów z artystami Amelii Świerczewskiej” pojawi się Halyna Titomyr.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze