Jeśli chociaż raz przekroczyliście próg Galerii Mansarda, w której wystawia prace Georgij Asłanjan, wiecie jak wyjątkowe jest to miejsce, jak wspaniali jego gospodarze. W sobotę 20 czerwca mieliśmy okazję spotkać się z p. Elżbietą i Georgijem po raz kolejny. Po raz kolejny podziwialiśmy też niezwykłe obrazy, freski ręcznie malowane na sufitach przez samego mistrza, dostępne tylko dla niektórych sypialnię z widokiem na ogród i pracownię...
Ogród w Płocochowie, tuż przy Galerii Mansarda, zapełnił się sympatykami malarstwa Georgija Asłanjana, a wśród miłośników sztuki znaleźli się również przedstawiciele lokalnych władz i instytucji kulturalnych.
- Georgij Asłanjan to człowiek o bogatej osobowości, ogromnej wrażliwości, obdarzony niezwykłą mądrością, szeroką wiedzą, piękną i zarazem cierpiąca duszą. Miłośnik malarstwa i filozofii - mówił o artyście Dyrektor Muzeum Regionalnego Andrzej Popowicz, przyjaciel rodziny.
Malarz - urodzony w 1938 roku w Armenii, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Erewanie i były konserwator petersburskiego Ermitażu - w 1991 roku wybrał Pułtusk na swój dom. Od tamtej pory, z czułością i niemal filozoficzną głębią, utrwala urok mazowieckiego krajobrazu. Sobotnia wystawa pokazała pełen wachlarz jego geniuszu. Odwiedzający mogli podziwiać misterne i subtelne akwarele, pastele, głębokie, pełne światła obrazy olejne, precyzyjne, pełne nostalgii rysunki węglem i piórkiem.
Każde z tych dzieł - wywoływało emocje. Wzruszeni widzowie szeptali między sobą, że Asłanjan potrafi dostrzec piękno tam, gdzie inni przechodzą obojętnie. W jego pracach jest zachwyt otaczająca przyrodą, ale też smutek, głęboka nostalgia, nadzieja, obietnica spokoju, za którym tak bardzo tęsknimy w dzisiejszym świecie.
Choć dzieła p. Georgija zdobią kolekcje na całym globie - od Nowego Jorku, przez Paryż, aż po Sydney - on sam pozostaje wierny miastu nad Narwią. Odznaczony medalem „Za zasługi dla Miasta Pułtuska”, bezustannie rozsławia nasz region w kraju i za granicą.
"Te obrazy mają w sobie jakąś niewytłumaczalną głębię, zachwycającą tęsknotę, ale i ogromne ciepło" - dzieliła się wrażeniami jedna z uczestniczek wernisażu. "Oglądając te prace, czuje się, że artysta naprawdę kocha to miejsce".
Sobotni wieczór pokazał, że prawdziwa sztuka nie zna granic wieku ani pochodzenia. Łączy ludzi, wyciska łzy wzruszenia i przypomina, jak piękny, jak wzruszający, niejednokrotnie przygnębiający, ale też dający nadzieję jest świat, gdy patrzy się na niego oczami mistrza.
Przy obrazach toczyły się rozmowy o sztuce, goście interpretowali dzieła wystawione na sztalugach.
- Pamiętajmy, że to my jesteśmy projektantami naszego scenariusza życia - mówił jeden z gości, który trzymał w ręku kupiony obraz G. Asłanjana. - Bądźmy odważni - i mi to przyświeca. To, że jest nawet mrocznie, to też jest piękne! Cieszmy się tym, przeżywajmy te smutne chwile i te bardziej wesołe. Bo wszystko jest ciekawe. Piękno doświadczania jest tym nadrzędnym pięknem, od rzeczy, które finalnie otrzymujemy - dodał.
Piękne słowa można było przeczytać w kronice, w której ślad po sobie zostawiali goście Mistrza i Jego Żony.
- "Nie wiem, co powiedzieć. Piękno tych dzieł onieśmiela i odbiera mowę". "Artyzm i wiele doznań.Nie mogłam wyjść z podziwu!", "Mistrzu! Twoje makowe pole, jesienna aleja, pełna koloru i słońca, spokojna, cicha zima, a w tych obrazach Ty, dający wytchnienie, spokój, a czasem wzruszenie do łez... - brzmiały wpisy do pamiątkowej księgi.
Dla tych, którzy pragną zatrzymać chwilę wzruszenia na dłużej, drzwi mistrza są zawsze otwarte.
Niezwykłe dzieła Georgija Asłanjana można na co dzień podziwiać w Galerii Mansarda w Płocochowie. To tam znajduje się jego klimatyczna pracownia, otoczona baśniowym ogrodem, o który z miłością dba żona artysty, Elżbieta. - Żona jest najważniejsza - powiedział z czułością mistrz...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze