Kolejny nieodpowiedzialny kierowca został wyeliminowany z ruchu przez pułtuską drogówkę. 47-letni mężczyzna, który w poniedziałkowy poranek wsiadł za kierownicę volkswagena po alkoholu, stracił już prawo jazdy, a jego auto trafiło na policyjny parking. Teraz o jego losie zdecyduje sąd.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 10 sierpnia około godziny 10:00. Patrol Wydziału Ruchu Drogowego, pełniący służbę na ulicy Wyszkowskiej w Pułtusku, zatrzymał do kontroli osobowego volkswagena.
Podczas standardowych czynności funkcjonariusze nabrali podejrzeń co do stanu trzeźwości kierującego – 47-letniego mieszkańca gminy Pułtusk. Przeprowadzone badanie alkomatem szybko potwierdziło przypuszczenia policjantów. Urządzenie wykazało, że mężczyzna miał w organizmie ponad 0,5 promila alkoholu, co w świetle polskiego prawa kwalifikuje czyn jako przestępstwo. Funkcjonariusze od razu zatrzymali jego uprawnienia do kierowania pojazdami, a volkswagen, którym się poruszał, został zabezpieczony i odholowany na parking strzeżony.
Mężczyzna stanie przed sądem, gdzie odpowie za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi mu teraz do 3 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów - obligatoryjnie na okres co najmniej 3 lat, wysoka grzywna oraz koszty sądowe, przymusowa wpłata na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Policja przypomina i apeluje:
Nawet niewielka ilość spożytego alkoholu wpływa na funkcjonowanie organizmu – drastycznie obniża koncentrację, zawęża pole widzenia i wydłuża czas reakcji. Wsiadanie za kierownicę w takim stanie to skrajna nieodpowiedzialność i ogromne ryzyko, nie tylko dla samego kierowcy, ale przede wszystkim dla niewinnych uczestników ruchu drogowego. Zasada pozostaje niezmienna: Jeśli piłeś – nie jedź!
Źródło: KPP w Pułtusku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze