Charakterystyczny uśmiech, postura, niesamowite spojrzenie, życiowa mądrość… „Odszedł od nas wspaniały człowiek… Andrzej Beya Zaborski. Trudno dzisiaj zebrać myśli. Dzięki Andrzeju za te wszystkie anegdoty, rozmowy, za spotkania i za tę szczerość w każdej sferze. Nie będzie drugiego takiego człowieka z taką charyzmą, z takim charakterem, tym swoistym talentem i błyskotliwością. Zapamiętam Pana Andrzeja jako serdecznego człowieka, który kochał ludzi..." – żegnają Andrzej Beya-Zaborskiego znajomi, studenci. Aktor zmarł dzisiaj w nocy po długiej chorobie. Miał 75 lat.
Andrzej Beya-Zaborski – wybitny aktor filmowy, telewizyjny i teatralny, a także ceniony reżyser. Absolwent białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej, przez niemal 40 lat tworzył magię na deskach Białostockiego Teatru Lalek.
Jak usłyszeliśmy dziś w licznych wspomnieniach „wyróżniały go technika aktorska, wirtuozeria w animacji lalek, szczególnie pacynek, a także wyobraźnia i gotowość do podejmowania nowych wyzwań.” Jego role wzruszały i bawiły całe pokolenia. W sercach Polaków zapisał się chociażby dzięki niezapomnianej, kultowej kreacji komendanta Henryka Wołkołyckiego w serii „U Pana Boga”. Za tę rolę widzowie po prostu go uwielbiali.
- Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Andrzeja Beyi-Zaborskiego – wybitnego aktora i lalkarza, absolwenta pierwszego rocznika naszej uczelni oraz wieloletniego pedagoga Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej w Warszawie, a dziś Filii w Białymstoku – napisali Rektor, Władze, Pracownicy i Studenci Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filii w Białymstoku.
Jak wspominają, aktor „przez ponad trzy dekady, w latach 1984-2017, dzielił się ze studentami swoją wiedzą i doświadczeniem. Kształcił kolejne pokolenia młodych lalkarzy w dziedzinie technik animacji lalek, przede wszystkim pacynek i kukieł. Był pedagogiem charyzmatycznym i niekonwencjonalnym, który potrafił rozbudzić w studentach odwagę twórczą, ciekawość i szacunek do artystycznego rzemiosła.
- Pozostawił trwały ślad w historii naszej uczelni - dodają przedstawiciele akademii. - Spektakle i etiudy studenckie powstające pod jego opieką reprezentowały Akademię na festiwalach w kraju i za granicą, a jego wychowankowie do dziś stanowią trzon polskiego teatru lalek. Żegnamy człowieka, który przez lata współtworzył historię białostockiej szkoły lalkarskiej. Jego talent, osobowość i dorobek pedagogiczny pozostaną częścią naszej wspólnej pamięci.”
- Są pożegnania, do których nie sposób się przygotować... Dokładnie trzy lata temu ukończyliśmy wspólną książkę, w której z pasją i wrodzonym humorem opowiedział o swoim niezwykłym życiu. Siedem lat temu przyjął moje zaproszenie do obsady "Rubinowych godów". Nigdy bym nie pomyślał, że będzie to Jego ostatnia, teatralna rola... - wspomina z kolei Krzysztof Kędziora. Jego książka wywiad-rzeka z aktorem zatytułowana „U Pana Boga na dywaniku” ukazała się w 2023 roku.
Aktor otrzymał wiele nagród, m.in. w 2008 roku uhonorowano go odznaką „Za zasługi dla Województwa Podlaskiego", w 1996 nagrodą za najlepszą rolę drugoplanową – Komedianta muzycznego w przedstawieniu Niech żyje Punch na V Konkursie Teatrów Ogródkowych w Warszawie. 1998 rok przyniósł mu Nagrodę jury za najlepszą drugoplanową rolę męską – za rolę Komisarza w filmie U Pana Boga za piecem na XXIII FPFF w Gdańsku. W 2005 otrzymał Kryształowy Granat dla najlepszego aktora komediowego – za rolę Księdza Adama w filmie Wesele na IX Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu. Natomiast w roku 2018 odebrał Nagrodę Artystyczną Prezydenta Miasta Białegostoku.
- Będzie żył dalej w pamięci ludzi. Takich osób się nie zapomina… - piszą Jego studenci…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze