Nie można odmówić zawodnikom Nadnarwianki woli walki i determinacji, zwłaszcza w drugiej połowie. Nie można też jednak zwalić wszystkiego na to, że goście z Mszczonowa mieli po prostu więcej szczęścia. Starcie dwóch drużyn z dołu tabeli pokazało, że to nie bez powodu Mszczonowianka była wyżej. Po zwycięstwie w Pułtusku jest jeszcze wyżej.
Pierwsza połowa nie była porywającym futbolem. Obie drużyny grały przeciętnie. Goście mieli jedną dogodną sytuację i to wystarczyło, aby objęli prowadzenie.
Druga połowa była trochę lepsza w wykonaniu gospodarzy. Im bliżej końca, tym większą mieli przewagę, ale goście nie bronili się rozpaczliwie. Wprost przeciwnie – grali solidnie w obronie. Pod sam koniec meczu Nadnarwianka wypracowała sobie dwie – nie można bać się tego tak nazwać – stuprocentowe sytuacje. Pierwsza zakończyła się strzałem minimalnie niecelnym, druga pudłem, jakich mało. I kiedy na trzy minuty przed końcem wydawało się, że nic z tego nie będzie, po świetnie wykonanym rzucie wolnym i jeszcze lepszym strzale padł wyrównujący gol. Asystował Cynt, strzelał Jagielski. Kibice, wiedząc, że zostały jeszcze dwie minuty plus doliczony czas, zaczęli nawet wierzyć w zwycięstwo. Zawodnicy Mszczonowianki nie należą jednak – jak się okazało – do łatwo podłamujących się. Strata gola zmobilizowała ich do ataku i… po dwóch minutach znów wyszli na prowadzenie. Mecz zakończył się ich wygraną 2:1.
Po siedmiu kolejkach nasza drużyna ma dwa punkty po dwóch remisach i pięciu porażkach. IV liga okazuje się bardzo wymagająca. Mając jednak na uwadze, że większość zespołów ma duże doświadczenie w grze na tym poziomie na nasz zespół dopiero je zdobywa można mieć nadzieję, że będzie lepiej. Ambicji i woli walki nie brakuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze