Reklama

Rajd do Bram Mazur… kontynuacja opowieści przerwanej w 1938 roku

To nie jest zwykły wyścig. To kontynuacja opowieści przerwanej w 1938 roku, kiedy to kolarze po raz ostatni pokonywali trasę „Propagandowego Biegu do Granicy Niemieckiej”. Po blisko 90. latach Stowarzyszenie Pułtuskie Kolarstwo Przygodowe przywraca tę legendę do życia. Dziś karbonowe rowery przecinają te same kurpiowskie lasy, na których przed wojną witano zawodników bramami zrobionymi z kwiatów. O pasji silniejszej niż czas, regionie pełnym historycznych tajemnic, wymagających szosach i szutrach Puszczy Białej, a także o lekcjach wyciągniętych ze "zwijanych" asfaltów, pilnowaniu GPS-a, łzach wzruszenia na mecie i celowaniu prosto w standardy Eurosportu - rozmawiam z organizatorami II edycji Rajdu do Bram Mazur Sebastianem Zduńczykiem i Piotrem Jaszczułtem.

Co usłyszeliście od uczestników podczas pierwszej edycji Rajdu do Bram Mazur?

Sebastian Zduńczyk – Przede wszystkim zachwyt zawodników. Kolarze byli pod wrażeniem organizacji. Pomimo tego, że była to pierwsza edycja Rajdu do Bram Mazur, organizacja przerosła ich oczekiwania. Wszyscy wpisali sobie do kalendarza wyścigów nasz rajd jako pozycję obowiązkową. Mówili, że porównując inne tego typu imprezy - przebiliśmy wszystkich!

Piotr Jaszczułt – niektórzy narzekali, bo tacy też się znaleźli.  Na przykład na zbyt dużą ilość piasku na trasie gravelowej. Z czym się nie zgadzałem i nie zgadzam do tej pory. Momentami tego piasku sypkiego trochę było, ale nie było go aż na tyle, żeby wszystkich umęczyć! Osoby trochę słabsze kondycyjnie pewnie dostały trochę w kość... zwłaszcza, że było gorąco. Upał w połączeniu z piaskiem trochę daje się we znaki... Ale ogólnie wszyscy byli zadowoleni. A baliśmy się bardzo, jak wyjdzie I edycja. Wskoczyliśmy na głębokie wody!  Jednak z każdym zawodnikiem przekraczającym metę było coraz więcej pochwał. W pewnym momencie – a mówi się, że facet nie płacze – łezka w oku się kręciła... To chyba nas najbardziej zaskoczyło i zarazem zadowoliło.

Reklama

Sebastian Zduńczyk – Wszyscy byli pod wrażeniem malowniczych zakątków naszego regionu po pokonaniu trasy szutrowej przygotowanej przez Piotrka. Jeżeli chodzi o „moją” trasę szosową, to też wszyscy podziwiali Mazowsze, tak zwaną „płaskoPolskę”, bo mamy jednak głównie płaskie trasy... Staraliśmy się znaleźć najładniejsze miejsca po drodze zachowując historyczny charakter rajdu.

Co było największą lekcją z pierwszej edycji rajdu? Jakie wnioski wyciągnęliście, co postanowiliście zmienić, ulepszyć w tym roku?

Reklama

S –... może nie tyle to lekcja, co sugestia zawodników... Zauważyli, że szczególnie po trasach szutrowych wracają umazani w błocie, piachu i powinniśmy zorganizować miejsce, gdzie będą mogli wziąć prysznic, umyć rower, a nawet przenocować.  Posłuchaliśmy! W tym roku takie udogodnienia na stadionie miejskim zawodnikom zapewnimy!  Będą tam prysznice i wydzielone miejsce na rozbicie (bezpłatnie) namiotów.  Miejsce monitorowane, bezpieczne.

P - Z kolei na mecie będzie kurtyna wodna. Nawet dwie. Staramy się też, aby na miejscu były umywalki przenośne, chociaż na tę chwilę jest z tym mały problem, bo trudno je w naszym rejonie zlokalizować.  Ale mamy na to też inny pomysł... nie zdradzimy jaki... W tej edycji zrobimy też bramki od przejścia, do punktu odbioru trackerów (GPS pozwalający śledzić zawodnika na trasie).  Dlatego, że kilka osób, pomimo komunikatów, nie zabrało ich ze sobą w trasę. Żona jednego z zawodników dzwoniła do nas z pytaniem o męża, a my nie wiedzieliśmy, gdzie on jest.  To jest istotna sprawa i będziemy tego mocno pilnować.

Reklama

S – Przy czym dotyczyło to zawodników, którzy w ostatniej chwili dotarli na linię startu, w ferworze walki, wskakiwali na rowery i ruszali zapominając o GPS-ie. 

Trackery będzie wydawać ta sama firma co w ubiegłym roku?

S, P - Tak. To najlepszy albo jeden z najlepszych podmiotów, który realizuje taką usługę w kraju. Korzystamy wyłącznie ze sprawdzonych firm, które dbają, aby zawodnik dostał naładowany, gotowy do korzystania sprzęt. Stawiamy na jakość, profesjonalizm, żeby rodziny mogły śledzić zawodników na żywo. Nam potrzebne jest to do klasyfikacji, żeby znać dokładny czas zawodnika, wjazd na metę. Przy okazji wiemy czy u zawodnika w trasie wszystko jest w porządku, czy nic złego się nie dzieje. Jeżeli na trasie doszłoby do jakiegokolwiek wypadku możemy zlokalizować go bez problemu.

Reklama

Czym II edycja różni się od debiutu? 

S – Trasami. Będą cztery.  Do dwóch, które mieliśmy w ubiegłym roku, dojdą dwie, niemal dwukrotnie dłuższe.  Wśród szosowych będzie dodatkowa trasa, która ma 300 kilometrów, a wśród szutrowych - około 250 kilometrów.  Nowa trasa szutrowa to „Szutrowy Szlak Kurpiowskich Wrót".   Jeżeli chodzi o trasę szosową, jej nazwa brzmi „Szosowa Epopeja – Wielka Straż Północy”. Pochwalę się, jestem autorem tej nazwy.  Dlaczego „szosowa epopeja”? Epopeja jako najstarszy epicki gatunek literacki opowiada o bohaterach na tle wydarzeń historycznych. I tutaj też mówimy o Rajdzie do Bram Mazur, którego bohaterowie biorą udział w wydarzeniu na tle wydarzeń historycznych.

Reklama

Jak nazywają się dwie pozostałe trasy?

S – 170-tka to „Szosowy Szlak Historii – Propagandowy Bieg Do Granicy Niemieckiej”, To oryginalna historyczna trasa. Nie zmieniamy jej. Jest ona na tyle ciekawa, że trudno byłoby uczynić ją jeszcze bardziej interesującą. Zresztą sami kolarze mówili, że jest ona bardzo fajna i chcieliby w przyszłym roku przemierzyć ją raz jeszcze, żeby pobić swój czas. Współzawodnictwo oczywiście też chodzi tu w grę. Mamy bowiem w rajdzie kolarzy znanych z udziału w takich zawodach. Oni zawsze walczą o pierwszą pozycję lub miejsce na podium. Druga z krótszych tras to „Szutrowa przygoda w ostępach Puszczy Kurpi Białych” ma ok. 135 kilometrów. Jest zmieniona względem ubiegłorocznej.

Reklama

P – Jak w ubiegłym roku wyeksponowaliśmy Dolinę Dolnej Narwi, tak w tym postanowiliśmy, że chcemy zachwycić uczestników regionem Kurpi Białych.  Tereny są tu świetne. Jest wiele zapomnianych miejsc, do których dociera niewiele osób, a naprawdę na tej trasie można pokazać bardzo dużo.  Jest już praktycznie przygotowana. Mogę powiedzieć tyle – ta trasa będzie świetna! Kiedy tędy przejeżdżam, za każdym razem coś nowego mnie w niej zachwyca.  Można poczuć tu ducha Kurpi Białych! Kto się nie ściga powinien spokojnie trasę pokonać, a zobaczy naprawdę dużo!

Słyszałam, że sporo osób czeka na trasę krótką, ok. 40-kilometrową, w której wzięliby udział miłośnicy krajobrazów, nie wyścigu.

Reklama

S, P – Trasa 40-kilometrowa to jest piąta trasa, w ramach rajdu, ale poza konkursem. To będzie wyjazd rekreacyjny z udziałem całych rodzin. Do udziału zaprosimy też przedstawicieli samorządów. Na potrzeby tej grupy przygotujemy dodatkowy regulamin. Jesteśmy w kontakcie z Policją, Strażą Miejską. Będziemy mieli ich wsparcie.  Na trasę 40-kilometrową nie ma jeszcze zapisów.  Będzie to możliwe na przełomie maja i czerwca za pośrednictwem strony internetowej rajdu.

Rajd do Bram Mazur to nie tylko sport, wyścig. To także historia… Przypomnijcie skąd wzięła się nazwa i sama idea rajdu? Dlaczego akurat "Bramy Mazur”?

Reklama

S - Rajd do Bram Mazur nawiązuje do historycznego wyścigu, który odbywał się w czasach międzywojennych, i którego organizację zakończył wybuch II wojny światowej. Ostatnia edycja wydarzenia odbyła się w 1938 roku. Kolejna, zaplanowana na wrzesień 39 roku, wiadomo z jakich powodów się nie odbyła. Wyścig nosił wówczas nazwę „Propagandowy Bieg do Granicy Niemieckiej”. Ponieważ w Opaleńcu była zlokalizowana granica z Prusami Wschodnimi, tam nasi bohaterowie przed wojną docierali na rowerach. Na trasie nie było jeszcze wtedy asfaltów, dojeżdżali na rowerach do pograniczników wystawiając na próbę ich cierpliwość, po czym wracali w nasze rejony.  Nawiązując jeszcze do nazwy „Szosowa Epopeja – Wielka Straż Północy” … Straż północy z tego względu, że tutaj znowu trasa zaczyna się z Pułtuska, jedzie do Opaleńca, gdzie była wspomniana granica, a potem wzdłuż północnej granicy województwa mazowieckiego, by znowu wrócić przez tereny Kurpiów, do Pułtuska.

P – Nawiązując do nazwy rajdu… Sama nazwa Rajd do Bram Mazur wywodzi się bezpośrednio z historii dawnego wyścigu, ponieważ w miejscowości Chorzele co roku, przy okazji wyścigu, była wystawiana, przystrajana przez lokalną społeczność brama. Brama ubierana w kwiaty, nad którą widniał napis „Witamy u Bram Mazurów”. Był to znak szczególny tego miejsca… Dlatego postanowiliśmy nawiązać do tego wydarzenia.

Reklama

S – Poza tym docieramy do granicy województwa mazowieckiego z województwem warmińsko-mazurskim… 

W tym roku rajdowa meta będzie działała dwa dni…

S – Tak.  Było dla nas istotne, aby nie dyskryminować amatorów kolarstwa, osób, które chcą przemierzyć trasy dla przygody, nie dla wyścigu. Które chciałyby spokojnie jechać, przenocować, po drodze zjeść pizzę. Nie wszyscy muszą się ścigać podczas Rajdu do Bram Mazur. Także zachęcamy do udziału w rajdzie i kolarzy, i rowerzystów. Wszystkich!

Osobom, które zaplanują pokonanie trasy w dwa dni pomożecie w załatwieniu noclegów?

Reklama

S – Postaramy się zapewnić promocyjne warunki noclegów w popularnych miejscach. Rozpoczynamy rozmowy z ośrodkami, które takie usługi świadczą.

P – Uczestnicy mogą liczyć na przykład na rabat w Osadzie Leluja zlokalizowanej w niewielkiej odległości od startu…przepiękne miejsce. Tu możliwy jest nawet nocleg w namiocie Tipi.  Można śmiało dzwonić, rezerwować, to już najwyższy czas… Miejsce przednie, a śniadania przepyszne!

 Jak przebiegał proces projektowania trasy?  Czy szukaliście miejsc dotąd nieodkrytych, czy postawiliście na sprawdzone punkty?  Czy to rajd bardziej dla miłośników piachu, wody, błota, przepraw z rowerem nad głową, czy raczej szybkich łatwych odcinków?

P – Wstępne projektowanie trasy odbywa się w odpowiedniej aplikacji, na mapie. Każdy opracowuje je osobno.

S – Ja planuję trasy szosowe, Piotrek gravelowe. Największą trudnością jest to, że musimy te trasy kilkukrotnie przejechać. W szczególności Piotrek, chociaż w zasadzie ja też. Bo w różnych okresach roku te trasy wyglądają inaczej.  U Piotrka na przykład nagle na trasie może pojawić się wyręb lasu i ścieżka, po której prowadziliśmy trasę może zniknąć z mapy i trzeba trasę poprowadzić naokoło. Więc przejeżdżamy trasy wielokrotnie w sezonie. W przypadku szosowych tras intensywne działania w tym zakresie prowadzę już od lipca, dlatego że zazwyczaj asfalty potrafią się „zwijać” w wakacje.  To najlepszy czas dla gmin na przeprowadzanie remontów nawierzchni. W ubiegłym roku, w zasadzie na dwa tygodnie przed startem rajdu trzeba było zmienić przebieg trasy, bo asfalt się „zwinął” …

P – W przypadku zeszłorocznej trasy gravelowej temperatury sprawiły, że w niektórych miejscach piasek – wcześniej drobny, nie stwarzający problemów z przejazdem, stał się przed samym startem tak uciążliwy, że trzeba było zmienić przebieg trasy, żeby uczestnikom za bardzo nie dać w kość! Od projektowania trasy „palcem po mapie”, każdy odcinek tras musimy sprawdzić osobiście, by wypracować dla uczestników rajdu najlepsze, najfajniejsze, najbardziej atrakcyjne drogi. Niejednokrotnie już na pierwszych objazdach trzeba trasy zmieniać.  Chociażby dlatego, że niektórych dróg w przypadku trasy gravelowej w ogóle nie ma na mapach…

Zdradzicie trochę tajemnic tegorocznych tras? Będą jakieś zabójcze odcinki?

S – Jeżeli chodzi o asfaltowe trasy, to dla nas, jako organizatorów, największym wyzwaniem jest to, żeby poprowadzić trasę po drogach o możliwie jak najmniejszym natężeniu ruchu i najlepszej nawierzchni.  Tu nie spodziewam się raczej niespodzianek.  Zdarzają się czasem takie fragmenty trasy, że 20 metrów nie ma asfaltu i trzeba rower wrzucić na ramię i sobie z nim „przelecieć” …, ale są to krótkie odcinki. Jakichś hardcorowych odcinków na trasach szosowych nie przewiduję.

P – W tej chwili długa trasa gravelowa, ta 250 km., jest jeszcze w przygotowaniu, także za dużo na ten temat nie mogę powiedzieć. Natomiast jeśli chodzi o trasę krótką 130 km., myślę, że w tym roku nie zaskoczy, jeśli chodzi o trudność.  Momentami jest techniczna, zwłaszcza na początku, gdzie jest troszeczkę wyboistych duktów leśnych, korzeni, ale jest twardo, przejezdnie, piasków mało… Natomiast jest moment, w którym dość długo przejeżdżamy przez Puszczę Białą. Od Rząśnika do praktycznie samego Brańszczyka jest puszcza, puszcza i tylko puszcza…

Każdy znajdzie coś dla siebie na trasach…

S - Górale mogą być tylko zawiedzeni, bo nie ma dużych podjazdów…

P – Na trasie kurpiowskiej jest jeden podjazd, nie za duży, ale bardzo fajny. Wjeżdżamy z Doliny Bugu do pewnej miejscowości, nie będę zdradzał jakiej, gdzie z wysokości będzie można obserwować dolinę. Teraz jest pięknie, a latem to będzie kosmos!

Ile lat trzeba mieć, żeby zapisać się na rajd?  

S – Można zapisywać się od 18. roku życia. W drugą stronę granicy nie ma. Zakładam, że do 120 roku życia każdy chętny może wziąć udział w rajdzie.

P – Udział może wziąć taka osoba, która ma kondycję i czuje się na siłach. W regulaminie zawarte jest, że trzeba być zdrowym. Każdy podpisuje oświadczenie.

Kask, tak jak w I edycji, obowiązkowy!

S Kaski są bezwzględnie obowiązkowe. W zeszłym roku mieliśmy zawodnika, który nie dość, że chciał wystąpić na retro-szosie, czyli na starodawnym rowerze szosowym, to jeszcze, żeby podkreślić historyczny charakter rajdu, zapytał się czy może wziąć udział w kasku historycznym, skórzanym. Dzisiaj nie zapewniają one już takiego bezpieczeństwa, jak nowoczesne kaski, ale wyraziliśmy zgodę ze względu na retro charakter. Także kask być musi, natomiast nie weryfikujemy materiału z jakiego jest wykonany. Każdy zawodnik podpisuje zaświadczenie, że zapoznał się z regulaminem, że jego stan zdrowia pozwala na udział w wydarzeniu, a także, że jedzie na własną odpowiedzialność.

P – Stąd obowiązek kasku zawarty w regulaminie, bo wiemy, jak jest ważny, ile bezpieczeństwa dodaje na trasie. Bez tego nie ma szans na wyjazd.

Jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa podczas rajdu, w bazie i na trasie? 

P – Rajd w Pułtusku, pod kątem medycznym, zabezpieczać będzie pułtuski WOPR. Chłopaki będą cały czas dostępni.

S – Jeśli chodzi o trasę - mamy w bazie służby gotowe do natychmiastowego wyjazdu w przypadku jakiegokolwiek incydentu czy nagłego wypadku. W ubiegłym roku była taka potrzeba. Służby medyczne, które zapewniliśmy, natychmiast wyruszyły i dotarły w ciągu kwadransa do zawodniczki, która wymagała interwencji.  W tym roku poziom bezpieczeństwa będzie na co najmniej takim samym poziomie. Prowadzimy również uzgodnienia ze służbami lokalnymi i z Policją, która ma świadomość, jak trasy są poprowadzone.  Są przygotowani na ewentualne reakcje w trakcie wyścigów.

Wiem, że w tym roku w bazie przy starcie działać będzie rowerowy SOS…

P - Będzie działać punkt serwisowy. Jak ktoś złapie gumę czy będzie potrzebował regulacji napędu, serwis w tym pomoże.

S - Z ciekawostek… w ubiegłym roku jeden z kolarzy na 10 kilometrze złamał korbę. To jest nieszczęście z punktu widzenia kolarza, bo nikt nie wozi ze sobą zapasowej korby! Dobrze, że było to na odcinku pierwszym, zawodnik był w stanie wrócić na linię startu i Piotrek naprawił. Przy większych defektach trzeba zadzwonić do organizatora lub członków rodziny, żeby ktoś przyjechał i zabrał z trasy. …, ale zdarza się to niezwykle rzadko. Najczęstsze defekty to guma. Nie wyobrażam sobie, że przy 400 zawodnikach ktoś tej gumy nie złapie. Na szczęście każdy ma tego świadomość i dętkę wozi ze sobą w kieszonce lub sakwie.

Na miejscu będą też fizjoterapeuci.

P -Tak. Będą rozmawiać z zawodnikami i udzielać profesjonalnych wskazówek np. jak przygotować się do startu, jak się rozgrzać, itp. Może po lekturze wywiadu z nami znajdzie się też profesjonalista, który wykona kolarzom masaż obolałych po rajdzie łydek...

Ilu uczestników rajdu spodziewacie się w tym roku?

S - Czterystu! Już w tej chwili zapisują się osoby z całej Polski, m.in. ze Śląska czy Pomorza. Będzie też lista rezerwowa. Są już np. drużyny z PZU, T-Mobile, ZUS oraz teamy sportowe.

Zachęcacie firmy, osoby prywatne, organizacje do współorganizacji Rajdu do Bram Mazur…

P, S – My działamy czysto społecznie, Nasze Stowarzyszenie to organizacja non-profit i nie możemy pobierać wynagrodzenia za jakąkolwiek prowadzoną przez nas działalność. Działamy czysto hobbystycznie. Rajd jest od ludzi dla ludzi. Dlatego zapraszamy do wspierania go finansowo czy rzeczowo.  Do współorganizowania z nami – ze Stowarzyszeniem Pułtuskie Kolarstwo Przygodowe, Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym i Eco Pułtusk – tej imprezy.  Miło nam będzie gościć wystawców w bazie rajdu, np. lokalnych twórców i Koła Gospodyń Wiejskich, którzy na przystani miejskiej w Pułtusku, podzieliliby się z uczestnikami wydarzenia swoimi pracami i smakami kuchni kurpiowskiej, np. słynnym rejbakiem, fafernuchami, parzakami, itp.

Teraz pytanie, jak na rozmowie o pracę – Gdzie widzicie rajd za pięć lat?

P, S – W Eurosporcie! Relacja na żywo w Eurosporcie! Jak Tour de Pologne. To by było fajne! Myślimy, że za 5 lat będziemy w czołówce tego typu wydarzeń w Polsce, jeśli chodzi o PR i znajomość zagadnienia.  Tego byśmy oczekiwali. Z większą ilością zawodników, co związane byłoby z większą strukturą organizacyjną z naszej strony.  Chcielibyśmy, żeby Pułtusk stał się taką czerwoną szpilką na mapie Polski, jeżeli chodzi o wydarzenia związane z kolarstwem.

Tego Wam życzę! Dziękuję za rozmowę!

Anna Jadaś

 

Kontakt

Rajd do Bram Mazur (29-30 sierpnia 2026)

+48 662 216 165

info@pultuskiekolarstwoprzygodowe.pl

https://pultuskiekolarstwoprzygodowe.pl/kontakt

https://pultuskiekolarstwoprzygodowe.pl/rdbm

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/05/2026 11:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości