Po serii gwałtownych burz i nawałnic nad Polskę nadciąga najgroźniejsza od lat fala upałów. Synoptycy ostrzegają: już za kilka dni temperatury mogą sięgnąć nawet 40 st. C.
Po krótkim okresie stabilizacji pogody, spowodowanym rozbudową wyżu nad Europą Środkową, przed nami dni pełne słońca, suchej i coraz cieplejszej aury. We wtorek i środę (23-24 czerwca) termometry wskażą jeszcze umiarkowane wartości – od 23 do 28 stopni, choć już na zachodzie kraju możliwe są lokalnie 30-stopniowe upały - podaje Onet.
Prawdziwy przełom nastąpi jednak w czwartek, kiedy to do Polski zacznie napływać wyjątkowo gorące powietrze. Wówczas temperatury wzrosną do 26-30 stopni, a na zachodzie nawet do 32-33 stopni. Podobnie gorąco będzie w piątek.
Kulminacja upałów przewidywana jest na przełomie tego i następnego tygodnia. Niektóre modele meteorologiczne wskazują, że na przeważającym obszarze kraju słupki rtęci mogą pokazać od 35 do 38 stopni Celsjusza. Najbardziej skrajne prognozy przewidują nawet 40 stopni na zachodzie i południowym zachodzie Polski. Choć te wyliczenia należy traktować z pewną ostrożnością, jedno jest pewne – czeka nas wyjątkowo gorący czas.
Czerwcowy rekord ciepła, ustanowiony zaledwie kilka lat temu – 38,3 stopnia w Cebrze (woj. dolnośląskie, 2019 r.) oraz w Słubicach (2022 r.) – może zostać pobity. Według modelu ECMWF początek przyszłego tygodnia może przynieść temperatury przekraczające 40 stopni.
Więcej informacji - tutaj
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze