Reklama

Praca fotoreportera koncertowego to czysta adrenalina. Zazwyczaj mamy do dyspozycji tylko „zasadę trzech pierwszych utworów” – to zaledwie 10–15 minut spędzonych w "fosie" przed sceną, kiedy trzeba dać z siebie absolutnie wszystko. Na scenie nie ma powtórek. Kiedy artysta skacze, biega wzdłuż krawędzi sceny czy na moment zastyga w emocjonalnym geście, aparat musi być gotowy.

Kluczem do sukcesu było wczoraj okiełznanie szalonego, koncertowego światła. Stroboskopy i lasery potrafią oszukać sprzęt, ale kiedy uda się zgrać ułamek sekundy z błyskiem reflektorów, powstają zdjęcia, które niemal „grają” muzykę same z siebie. Najlepsze ujęcia to te, które pokazują autentyczne emocje, a Dawid Kwiatkowski słynie przecież z genialnego kontaktu z publicznością. Szukając idealnego portretu w tak ograniczonych warunkach, polowałam na momenty, w których artysta odwraca się w stronę obiektywu lub całkowicie zatraca się w śpiewie. Te kilka sekund, gdy udaje się „zamrozić” jego charyzmę, to dla fotografa ogromna satysfakcja – jednak największą daje nam Wasz odbiór!
W ostatnich latach nasz powiat gości coraz większych artystów, których wymagania sceniczne i produkcyjne wykraczają poza to, co dotychczas znaliśmy. Tym bardziej jest nam miło, że doceniacie naszą kilkugodzinną, niełatwą pracę w przeróżnych warunkach – reagując na zdjęcia, udostępniając je czy zostawiając komentarze z gratulacjami. Zobaczcie, jak ten wyjątkowy koncert wyglądał z mojej perspektywy!

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/09/2026 14:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama