– Malarz musi czuć swoją samotność, tylko to go ratuje… Samotność jest jak lekarstwo… ciężkie lekarstwo… nie każdemu się to podoba – te skłaniające do refleksji słowa usłyszeliśmy od Georgija Asłanjana. Dzieła tego niezwykłego artysty - w ramach obchodów Dni Patrona Miasta - można od dzisiaj podziwiać w Kaplicy pw. św. Marii Magdaleny.
Urodzony w 1938 roku w Armenii, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Erewanie i były konserwator petersburskiego Ermitażu, w 1991 roku wybrał Pułtusk na swój dom. Od tamtej pory z czułością i niemal filozoficzną głębią utrwala urok mazowieckiego krajobrazu. Jak zauważa ks. Wiesław Kosek, zaprzyjaźniony z rodziną Asłanjanów od momentu ich przyjazdu do Polski, nazywanie go „naszym” artystą jest w pełni uzasadnione. – Wszyscy znamy pana Grzegorza. Nawet on sam powiedział dzisiaj: „jestem polskim malarzem ormiańskiego pochodzenia”. Każdego roku ta wystawa jest inna. Nie chcę mówić, że obrazy są coraz piękniejsze, bo po prostu wszystkie są piękne – podkreślał duchowny.
Obecna ekspozycja pokazuje pełen wachlarz geniuszu twórcy. Odwiedzający mogą podziwiać misterne i subtelne akwarele, pastele, świetliste obrazy olejne oraz precyzyjne, pełne nostalgii rysunki węglem i piórkiem. Po każdej wystawie artysty podkreślam, że G. Asłanjan potrafi dostrzec piękno tam, gdzie inni przechodzą obojętnie. Wystawione od dzisiaj cykle to niezwykła malarska podróż przez cztery pory roku, w które artysta z niezwykłą czułością i refleksem wplata subtelne wątki przemijania. W jego pracach widać zachwyt otaczającą przyrodą, ale też upływ czasu, smutek, głęboką nostalgię i obietnicę spokoju, za którym tak bardzo tęsknimy we współczesnym świecie. Każde z tych dzieł wywołuje ogromne emocje.
Choć prace Georgija Asłanjana zdobią kolekcje na całym globie – od Nowego Jorku, przez Paryż, aż po Sydney – on sam pozostaje wierny miastu nad Narwią. Za nieustanne rozsławianie regionu w kraju i za granicą został uhonorowany medalem „Za zasługi dla Miasta Pułtuska”.
Georgij Asłanjan to człowiek o bogatej osobowości – mądry, oczytany, obdarzony wysublimowanym poczuciem humoru, mający niezwykle wrażliwą duszę. Podczas otwarcia wystawy padły niezwykle poruszające słowa jego żony, Elżbiety, które powinny stać się dla mieszkańców refleksją: – Mąż ma niesamowite prace. Jest to zresztą niesamowity i bardzo oczytany człowiek. Boli mnie to, że nie ma wielu osób, które by się nim interesowały. Można odwiedzić malarza, osobiście go poznać, zapytać, dowiedzieć się czegoś o jego życiu i twórczości. Chciałabym, żeby to się zmieniło… Zapraszam do nas: Płocochowo 27A, Galeria Mansarda.
Mistrz podsumował to wyznanie krótko i niezwykle ciepło: – Ja powiem tylko jedno… Jestem szczęśliwy, bo mam taką żonę.
Prawdziwa sztuka nie zna granic wieku ani pochodzenia. Łączy ludzi, wyciska łzy wzruszenia i przypomina, jak piękny – choć czasem podlegający nieuchronnemu przemijaniu i przygnębiający, a zarazem dający nadzieję – jest świat, gdy patrzy się na niego oczami mistrza.
Wystawę w Kaplicy pw. św. Marii Magdaleny można oglądać do 20 września 2026 r. w godzinach 10:00 – 18:00. To punkt obowiązkowy na kulturalnej mapie miasta w najbliższych dniach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze