W Szpitalu Powiatowym doszło dziś do dwóch niewyjaśnionych zjawisk. Miejscem zdarzeń… szpitalna szatnia.
Według relacji naocznych świadków, jeden z pacjentów po zakończonym badaniu doznał szoku termicznego jeszcze przed opuszczeniem budynku. Przyczyna? Jego buty zimowe dokonały „samowolnego oddalenia się” z szatni, a na miejscu pozostała jedynie para gumowych klapek.
Pacjent, wykazując się hartem ducha godnym polarnika, zmuszony był udać się do domu w obuwiu basenowym przy ujemnej temperaturze.
W tym samym czasie drugi z poszkodowanych odkrył, że jego kurtka stała się „częścią wspólnotową”. W wyniku tego incydentu pacjent opuścił przychodnię w wersji letniej, co w starciu z mrozem doprowadziło do natychmiastowego wyleczenia z lenistwa – sprint do domu zajął mu rekordowe 4 minuty.
Jak udało nam się ustalić, sprawa przybrała oficjalny obrót. Jeden z poszkodowanych, który padł ofiarą „obuwniczej podmianki”, nie zamierza puścić płazem utraty swojego mienia. Sprawa została oficjalnie zgłoszona na policję.
Przedmiotem kradzieży jest markowe, firmowe obuwie, które w hierarchii wartości pacjenta stało zdecydowanie wyżej niż otrzymane w zamian gumowe klapki (nawet jeśli te drugie zapewniały lepszą wentylację). Funkcjonariusze zabezpieczają nagrania z monitoringu, próbując ustalić tożsamość sprawcy, który prawdopodobnie cieszy się teraz wyjątkowym komfortem termicznym stóp, podczas gdy prawowity właściciel uczy się techniki "chodzenia po śniegu bez dotykania ziemi".
Apelujemy o rozwagę. Pamiętajcie, że zdrowie odzyskane w gabinecie lekarskim można bardzo szybko stracić na przystanku autobusowym, stojąc w samych klapkach. Pamiętajcie również, że szatnia to nie salon wymiany obuwia "stare na nowe" – policja traktuje przywłaszczenie markowych butów tak samo poważnie, jak każdą inną kradzież.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze