Mieszkańcy gminy Pułtusk od 1 lutego 2027 roku zapłacą więcej za odbiór odpadów komunalnych. Rada Miejska przegłosowała projekt uchwały podnoszący stawkę za odpady segregowane o 2 i 4 zł – z 35 zł do 37 zł od osoby miesięcznie, a w przypadku braku segregacji – z 70 zł do 74 zł. Poprzednia regulacja stawek miała miejsce w 2025 roku i nastąpiła po czterech latach bez podwyżek. Ostateczne głosowanie poprzedziła wielogodzinna, momentami ostra dyskusja nad narastającym deficytem, fikcją w deklaracjach i bezradnością w karaniu za brak segregacji.
Sesję otworzyła burmistrz Beata Jóźwiak, uzasadniając potrzebę wprowadzenia nowej stawki. Jak zaznaczyła, uchwalana podwyżka o 2 złote przyniesie rocznie około pół miliona złotych oszczędności, jednak w żaden sposób nie równoważy wydatków samorządu:
– Jest to bardzo trudna uchwała i trudna decyzja. Proponuję tę uchwałę, bo zgodnie z moimi ustaleniami uważam, że podwyżki powinny być systematyczne, nieobciążające budżetów mieszkańców. Ta kwota da nam pół miliona oszczędności, ale jest to wciąż mało. Musielibyśmy płacić 10 zł więcej, żeby system się zbilansował, czyli płacić 45 zł. Żebyśmy nie dokładali, mogli myśleć o inwestycjach, remontach dróg, bieżącym funkcjonowaniu samorządu
Burmistrz powołała się na sąsiednią wiejską gminę Świercze, gdzie stawka wynosi 47 zł od osoby, i zapowiedziała, że z powodu rosnących cen energii i paliw temat wysokości opłat powróci na początku 2027 roku.
Radna Małgorzata Dąbrowska zwróciła uwagę na skalę dopłat z kasy miasta sięgającą 3,5 mln zł i dopytywała o działania zaradcze:
– Jakie działania gmina i prezesi Eco Pułtusk podejmują, żeby nie było podwyżek dla mieszkańców? Może kod kreskowy, kod QR czy krzyżowe rozpoznawanie wody? Burmistrz doprecyzowała stan finansów: w ubiegłym roku gmina dopłaciła 3,3 mln zł, a na dzień 30 września 2026 roku kwota ta wynosi 1,8 mln zł.
Burmistrz poinformowała, że urząd przymierza się do wdrożenia metody hybrydowej: domy jednorodzinne rozliczałyby się na dotychczasowych zasadach deklaracji osobowych, natomiast zabudowa wielorodzinna płaciłaby od zużycia metra sześciennego wody. Odnosząc się do problemów z czystością w altanach, dodała:
– To od mieszkańców zależy, jak segregują odpady. W zabudowie wielorodzinnej ta segregacja jest znikoma, a nawet jeśli są osoby, które sumiennie segregują śmieci, wchodząc do altany, mają problem z wrzuceniem do właściwego pojemnika.
Zastępca burmistrza Anna Ignatowicz przypomniała z kolei, że przy stawce 29 zł roczny deficyt pokrywany przez gminę wynosił 3,392 mln zł, a podwyżka do 37 zł zmniejszy dopłatę o 500 tys. zł rocznie.
Kwestię kosztów kodów kreskowych ostudził przewodniczący rady Łukasz Skarżyński, przypominając szacunki:
– Według wyliczeń z 2020 roku podstawowy system kosztował od 1,5 mln do 3 mln zł plus inwestycja w infrastrukturę i altany. Czyli są to koszty startowe i to sprzed 6 lat.
W debacie zarysował się wyraźny podział wśród radnych. Radna Beata Kowalska argumentowała za koniecznością urealnienia opłat, wskazując na wieloletnie zaniechania:
– Za innych burmistrzów żeśmy nie podnosili. Z pustego i Salomon nie naleje. Kwota 2 zł jest niewystarczająca. W ościennych miejscowościach kwoty są wyższe. Koszty rosną, a odpadów przybywa. Według danych z GUS maksymalna stawka może wynosić 70 zł.
Odmienne stanowisko zajął radny Adam Ciskowski, deklarując sprzeciw swojego klubu:
– Przeraża mnie ta podwyżka. Zrobiłem sondę wśród 52 osób, tylko 3 były za podwyżką. Żeby poprzednie kadencje podnosiły, może byłoby inaczej. Ale teraz będzie tak, że poprzednicy byli dobrzy, a my źli. My jako klub tego nie poprzemy.
Do kwestii kosztów transportu i uwarunkowań lokalnych odniósł się radny Wojciech Gregorczyk:
– W każdej dyskusji wraca porównywanie do innych gmin. Nie da się obiektywnie tego wyliczyć. Wielkość gminy to tylko jeden z elementów. Chodzi o częstotliwość odbiorów. U nas w gminie 12 tysięcy mieszkańców mieszka w zabudowie wielorodzinnej, gdzie częstotliwość, zwłaszcza frakcji bio, jest dwa razy w tygodniu w sezonie letnim, a to są koszty. Dużym kosztem jest też to, gdzie odpady są wywożone. Nie porównujmy się do Ciechanowa, który ma swoje wysypisko, czy Nasielska, który ma składowisko razem z Nowym Dworem w Jaskółowie. (...) Przeliczcie sobie państwo, ile kosztuje bonifikata za bio. Uchwaliliśmy 25%, czyli jeśli jest rodzina 4-osobowa, to nie wnosi opłaty za 4 osoby, tylko za 3. A kto pokrywa koszty tej opłaty? My z naszego budżetu.
Gdy radny Michał Kisiel zapytał o praktykę stosowania systemu hybrydowego w innych miastach, Anna Ignatowicz wyjaśniła, że zarządcy nieruchomości co miesiąc raportują pobór wody i na tej podstawie wyliczana jest opłata, co zdaje egzamin w Serocku oraz w Wyszkowie.
Beata Kowalska skomentowała natomiast atmosferę wokół miejskiej spółki:
– Jest mi przykro jako wieloletniej radnej, bo w spółce Eco i prezesie znaleziono sobie dziecko do bicia. Apeluję o rozsądek do radnych.
Skarbnik Lidia Dworecka w odpowiedzi na pytania radnej Dąbrowskiej potwierdziła, że tegoroczna dopłata do końca roku sięgnie około 2 mln zł.
Odrębnym polem sporu stała się bezkarność osób unikających segregacji. Radna Beata Bielińska ostro skrytykowała brak egzekwowania prawa:
– Czy my jesteśmy w stanie egzekwować nieprawidłowości, jakie popełniają mieszkańcy? Jaki to jest koszt? Bo my tylko piszemy – pojawiają się wpisy, apele. Czy my egzekwujemy cokolwiek od wspólnot? Chciałabym zasad i porządku. Żebyśmy zaczęli wyciągać konsekwencje. Nakładajmy kary, wzywajmy, nie odbierajmy! Niech płacą ci, którzy robią to źle. Co roku 2 złote, debaty, analizy i nic to nie wnosi. Nic jako gmina nie zrobiliśmy w mojej ocenie, żeby poprawić sytuację w naszej gospodarce. Nie mamy linii do sortowania, nie mamy pieniędzy, ale może mamy wpływ na to, żeby mieszkańcy wiedzieli, że jak robią źle, to ponoszą konsekwencje. Podam swój przykład: wystawiłam dużo śmieci, Eco policzyło mi podwójną opłatę za ten miesiąc. Jak to jest? Jak to funkcjonuje wobec innych? Czy wszyscy tak płacą? Nie wiem.
Prawne ograniczenia w karaniu przedstawił Wojciech Gregorczyk:
– W ubiegłej kadencji, kiedy pojawiła się możliwość pobierania dodatkowych opłat, czyli kary do czterokrotności opłaty, my ustaliliśmy dwukrotność. Zrobiliśmy kilkanaście kontroli, nałożyliśmy kary na wspólnoty i spółdzielnię mieszkaniową. Od wszystkich kar wspólnoty i spółdzielnia odwołały się do RIO i RIO wszystkie kary uchyliło, bo stwierdziło, że nie ma odpowiedzialności zbiorowej i my musielibyśmy złapać za rękę i dopiero nałożyć kary. Są też takie przypadki, że mieszkańcy sami się zgłaszają i mówią, że nie będą segregować i będą płacić za niesegregowane. Firma, która odbiera odpady, nie może ich nie odebrać. To jest obowiązek wynikający m.in. z przepisów sanitarnych. Nie ma więc opcji, że ukarzemy kogoś, nie odbierając odpadów.
Na pytanie radnej Bielińskiej o urzędową zmianę deklaracji radny Michał Górecki zauważył, że zmienne zachowania mieszkańców rodzą komplikacje procesowe przed sądem. Radna Bielińska podsumowała impas:
– Ta dyskusja prowadzi do niczego, bo nic nie możemy zrobić, mamy związane ręce, nie możemy egzekwować, nie możemy karać, nic nie możemy zrobić, tylko płacić. Więc proponuję – podnieść opłatę na 45 zł, żeby pokryć dług i przestańmy się szarpać co roku o złotówkę, 2 zł, 6 zł – takie podwyżki nic nie wnoszą.
Michał Kisiel i kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska Jolanta Zygmuntowicz wskazywali przy tym, że procedury nakładania podwójnej stawki po kontrolach istnieją w praktyce.
Z kolei radny Mateusz Królak podał przykład z gminy Gzy, gdzie firma z Makowa w razie błędów zostawia mieszkańcom karteczkę i nie zabiera nieprawidłowo posegregowanych worków.
Do wieloletnich zaniedbań inwestycyjnych odniósł się przewodniczący Skarżyński:
– Dziura budżetowa w śmieciach jest od 2014 roku, od 12 lat! W 12 lat dołożyliśmy nie z wirtualnych pieniędzy, tylko zabierając z inwestycji, z usług społecznych, edukacyjnych, przynajmniej równowartość dwóch takich dróg, jaką wybudowaliśmy na Pana Tadeusza. Dzisiaj, w tym roku, dołożyliśmy jedną małą na Popławach.
Kocham takie górnolotne »zróbmy worki«, ale ten system trzeba z czegoś sfinansować, a jak my co roku dokładamy do systemu, to trzeba wygospodarować inne środki, czyli znowu zabrać z edukacji, z dróg. Jeśli przeszłaby dziś uchwała na 45 zł, to powinniśmy te środki przeznaczyć na inwestycje – czy to będą nowe śmieciarki, chipowanie worków, czy przetwórnię odpadów. Bo bez przetwarzania odpadów nie będzie tanich śmieci. To jest droga, na czym zarabiają prywatni przedsiębiorcy. Co chciano u nas w gminie zrobić w Chmielewie? Dlaczego? Bo da się na tym zarobić.
Radny Adam Prewęcki skierował pytania bezpośrednio do prezesów Eco Pułtusk, domagając się ujawnienia kosztów:
– Wiemy, że nasz system jest drogi, dlatego chcę się dowiedzieć u źródła, dlatego pytam: ile kosztuje jedna tona każdej z frakcji po przetargach u nas w spółce? (...) Nie mamy odpowiedzi na kluczowe pytania, a my dziś podnosimy kwotę, nie znając kosztów u podstaw. Paliwo, koszty obsługi, a najważniejszy czynnik – ile kosztują te śmieci w Eco? Czy wychwalony dziś pan prezes może odpowiedzieć: ile tona śmieci kosztuje gminę według umowy, która została podpisana na początku sierpnia?
Prezes Arkadiusz Wiśniewski wyjaśnił, że pismo radnego wpłynęło do spółki i obecnie analizowane jest pod kątem ochrony informacji handlowych i zachowania konkurencyjności rynkowej, obiecując odpowiedź w dopuszczalnym zakresie. Adam Prewęcki zapowiedział przedstawienie własnych wyliczeń na kolejnej sesji.
Szerszy kontekst przedstawił radny Michał Kisiel, wskazując, że mazowieckie gminy miejsko-wiejskie średnio dopłacają do gospodarki odpadami 1,5 mln zł rocznie z powodu nieszczelności w blokach, braku segregacji oraz stałego wzrostu masy śmieci mimo kaucji, przez co jedynym wyjściem staje się powiązanie opłat z wodą.
Z kolei radca prawny Dominik Pogorzelski, opisując ramy art. 6k ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, podsumował skomplikowaną procedurę dochodzenia kar:
– Cała procedura, czas, papier, praca i będziemy wojować o 70 zł.
Zdecydowane poparcie dla rozliczeń na podstawie zużytej wody wyraził radny Sławomir Krysiak:
– Dziś zgodzę się na te 2 złote. Kiedyś były bloki tylko na Tysiąclecia. Dziś jest dziesięć razy więcej bloków niż 20 lat temu. Ci ludzie tam mieszkają, nie meldują się, bo nie muszą, a my możemy im” nafiukać”. Ale wodę używa każdy i ta woda może nam powiedzieć, ile tych ludzi naprawdę jest. I w tym kierunku powinniśmy iść szybko.
Poparcie dla tego kierunku wyraził radny Mariusz Osica, natomiast Wojciech Gregorczyk zastrzegł, że najpierw PWiK musi dokonać rzetelnej oceny technicznej w starszych budynkach komunalnych, w których istnieje jedynie licznik główny na wejściu, a brak jest podliczników w poszczególnych lokalach.
Dyskusję zakończył formalny wniosek radnej Beaty Bielińskiej o zamknięcie debaty, poparty przez 10 radnych (przy 7 przeciw i 1 wstrzymującym się). Chwilę później Rada Miejska w Pułtusku większością 14 głosów przyjęła uchwałę podwyższającą stawki od 1 lutego 2027 roku.
Za zmianami opowiedziało się 14 radnych, natomiast 7 było przeciw: B. Bielińska, M. Dąbrowska, A. Ciskowski, A. Prewęcki, J. Tomaszewski, M. Kudrel i M. Królak.
Debata pokazała także skutki polityki z poprzednich kadencji, kiedy pułtuscy samorządowcy przez lata unikali niepopularnych decyzji o podnoszeniu opłat. Wieloletnie mrożenie stawek bez systematycznych, drobnych korekt doprowadziło do obecnego nawarstwienia deficytu, który gmina pokrywa kosztem remontów i inwestycji. W tej sytuacji podwyżka o 2 złote ma wyłącznie charakter doraźny, a samorząd staje przed koniecznością wdrożenia głębszych zmian.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze