Jesień rozgościła się już w naszym powiecie. Złocące się liście, chłodne poranki i ciepłe barwy ogrodów przypominają, że sezon powoli dobiega końca. Dla działkowiczów i ogrodników to jednak wciąż pracowity czas - zbierania plonów, przygotowywania przetworów i porządkowania grządek przed zimą.
Do koszy trafiają jabłka, gruszki, dynie i warzywa korzeniowe. Każdy zbiór cieszy szczególnie tych, którzy od wiosny pielęgnowali swoje uprawy. Teraz owoce tej pracy wypełniają spiżarnie: słoiki z przetworami, skrzynki z warzywami i zapasy na chłodniejsze miesiące. To także dobra okazja, by podzielić się nadwyżkami z innymi i wymienić ogrodnicze doświadczenia.
W tym roku zebrałam więcej warzyw, owoców i posadzonych kilka lat wcześniej grzybów niż w poprzednich latach. Zrobiłam eksperyment i posadziłam niektóre odmiany tradycyjnych warzyw, ale w rozmiarze „olbrzym”, co ma swoje wady i zalety. Niełatwo je przetransportować, bo np. dynie miały po około 30 kg, cukinie po ok. 6 kg, itd. Poza tym, wyhodowałam arbuzy, fasolnik chiński, bakłażany, karczoch, patisony i kilka innych. Wszystkie się udały oprócz karczochów.
Rozmawiałam z innymi znajomymi ogrodnikami handlującymi na rynku w Pułtusku, którzy również cieszyli się z tegorocznych plonów, ale narzekali na konkurencję dużych supermarketów. Jeszcze nie wszyscy doceniają ekologiczne warzywa i owoce pułtuskich ogrodników wyhodowane tradycyjnymi metodami. Niektórzy wolą kupić trochę taniej w supermarkecie, bo nie widzieli, jak wyglądają wielkie uprawy przemysłowe, które trafiają do sieci sklepów i nie wiedzą co się w nich znajduje.
Po zbiorach przychodzi pora na porządki. Warto usunąć chore resztki roślin, zadbać o ziemię na opustoszałych grządkach oraz oczyścić i schować narzędzia. Zdrowe pozostałości roślin i część opadłych liści mogą trafić na kompost. Nie trzeba jednak sprzątać każdego zakątka do gołej ziemi - niewielka sterta liści i gałęzi w zacisznym miejscu może zapewnić schronienie jeżom, a pozostawione suche kwiatostany posłużyć ptakom. Kilka dni temu spotkałam rodzinkę jeży, które przebiegły prawie pod moimi nogami i schowały się w krzewach winorośli.
Wśród jesiennych obowiązków znajdźmy chwilę, by po prostu nacieszyć się ogrodem, filiżanką herbaty na działce, spacerem między grządkami i widokiem dojrzewających plonów. To zasłużona nagroda za miesiące pracy. Wszystkim działkowiczom i ogrodnikom z powiatu pułtuskiego życzę udanych zbiorów i wielu pogodnych chwil tej jesieni!
Hanna Nuszkiewicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze