Potwierdzone przypadki zakażenia wirusem Nipah w Indiach wywołały niepokój wśród opinii publicznej i ekspertów zdrowia na całym świecie. Władze podjęły natychmiastowe działania, obejmując kwarantanną osoby z najbliższego kontaktu i prowadząc szerokie badania epidemiologiczne.
Wirus Nipah po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi, kiedy w Indiach potwierdzono nowe przypadki zakażenia. W związku z wysoką śmiertelnością i łatwością przenoszenia się patogenu, służby sanitarne przeprowadziły badania PCR zarówno u ludzi, jak i u nietoperzy z ogrodu zoologicznego w Kolkacie oraz z różnych regionów Bengalu Zachodniego. W sumie objęto obserwacją 180 osób, które miały kontakt z pacjentem i personelem medycznym. Dla dwudziestu z nich, będących w najbliższym otoczeniu zakażonych, wprowadzono obowiązkową kwarantannę.
Wirus Nipah regularnie pojawia się w światowych mediach jako potencjalne nowe zagrożenie epidemiczne. Jednak, jak zauważa w Medonecie prof. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog, nie jest to nowy patogen. Przypomina, że Nipah został zidentyfikowany już pod koniec lat 90. XX w. w Malezji i Singapurze, a więc jest znany nauce od niemal trzech dekad. Zdaniem eksperta, reakcja indyjskich władz była właściwa, ponieważ w przypadku chorób zakaźnych o wysokiej śmiertelności, przy braku skutecznego leczenia czy szczepionki, izolacja i kwarantanna są podstawowymi narzędziami epidemiologii.
Nipah należy do rodziny paramyksowirusów, do której zaliczają się także wirusy odry, świnki czy paragrypy. Jego naturalnym rezerwuarem są owocożerne nietoperze z rodzaju Pteropus, występujące w Azji Południowo-Wschodniej, Afryce Wschodniej i Australii. Nietoperze te, nawet bez objawów choroby, wydalają duże ilości wirusa z moczem i kałem, zanieczyszczając wodę, powierzchnie i owoce. Najwięcej zachorowań rejestruje się w krajach, gdzie spożywanie nieprzegotowanej wody i surowych owoców jest powszechne, zwłaszcza w Bangladeszu.
Infekcja najczęściej następuje po spożyciu skażonych wydalinami nietoperzy owoców lub soków, zwłaszcza soku z daktyli. Możliwa jest także transmisja wirusa między ludźmi poprzez bliski kontakt i płyny ustrojowe, co, jak podkreśla wirusolog, budzi szczególne obawy epidemiologów. Zwraca uwagę, że to właśnie możliwość przenoszenia się wirusa między ludźmi stanowi potencjalne zagrożenie wykraczające poza regiony występowania naturalnych gospodarzy.
Wirus Nipah pozostaje jednak ograniczony geograficznie — zasięg owocożernych nietoperzy nie obejmuje Europy, a sama biologia patogenu utrudnia jego rozprzestrzenianie się bez udziału naturalnych gospodarzy. Ekspert wyjaśnia, że bez obecności odpowiednich zwierząt wirus nie ma możliwości swobodnego krążenia.
Zakażenie wirusem Nipah może prowadzić do poważnych powikłań zdrowotnych, które w niektórych przypadkach kończą się śmiercią nawet u 75 proc. chorych. Wirus powoduje ciężką chorobę, prowadzącą do zapalenia mózgu, które wiąże się z wysokim ryzykiem zgonu. Początkowe objawy to gorączka, bóle głowy, wymioty i kaszel, który może sprzyjać dalszemu przenoszeniu infekcji. W cięższych przypadkach pojawiają się objawy neurologiczne, takie jak splątanie, drgawki i zapalenie mózgu.
W obliczu doniesień o nowych przypadkach wirusa pojawiają się pytania o potencjalne zagrożenie dla Europy. Prof. Dzieciątkowski wyjaśnia w Medonecie, że ostrożność jest wskazana, jednak nie należy popadać w panikę. Zwraca uwagę, że służby epidemiologiczne zwykle prowadzą nadzór nad przypadkami tego typu chorób zakaźnych, zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Od momentu wykrycia wirusa Nipah 28 lat temu, zakażeniu uległo niespełna 800 osób, z czego średnio połowa zmarła. W Singapurze śmiertelność wynosiła około 11 proc., podczas gdy w Bangladeszu i Indiach przekraczała 70 proc. Ekspert podkreśla, że wysoki odsetek zgonów związany jest z gęstością zaludnienia, warunkami higienicznymi i dostępem do opieki zdrowotnej. W krajach rozwiniętych, gdzie systemy ochrony zdrowia są dobrze rozwinięte, ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa jest znikome.
Nipah figuruje na liście patogenów Światowej Organizacji Zdrowia, które mogą stanowić zagrożenie pandemiczne ze względu na możliwość przenoszenia się między ludźmi. Jednak, jak zaznacza profesor, przez 28 lat wirus nie przedostał się do Europy ani Ameryki Północnej. Cykliczne ogniska zakażeń występują głównie w Bangladeszu, a obecna sytuacja w Indiach nie jest niczym wyjątkowym, mimo że poprzedni przypadek miał tam miejsce 19 lat temu.
Osoby podróżujące do regionów, gdzie Nipah występuje naturalnie, powinny zachować szczególną ostrożność. Profesor zaleca, aby unikać wyjazdów do Azji Południowo-Wschodniej, zwłaszcza do Bangladeszu i Indii, jeśli nie jest to konieczne. W przypadku podróży do tych rejonów należy często myć ręce, pić wyłącznie butelkowaną lub przegotowaną wodę, unikać świeżych soków i owoców oraz dużych zgromadzeń ludzi. W razie wystąpienia objawów grypopodobnych po powrocie z tych krajów, należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza i poinformować o miejscu pobytu.
Na wirusa Nipah nie opracowano dotąd szczepionki, dlatego — jak podkreśla prof. Dzieciątkowski — podstawowe środki ochrony to kwarantanna i kontrola węzłów transportowych. Prace nad szczepionką trwają już od kilku lat, a w grudniu zeszłego roku Uniwersytet Oksfordzki ogłosił, że kandydat na szczepionkę przeciwko wirusowi Nipah przeszedł do drugiej fazy badań klinicznych. Ekspert zwraca uwagę, że działania naukowców wyprzedzają medialne doniesienia, a profilaktyka i badania są prowadzone niezależnie od bieżącej atmosfery wokół wirusa.
Więcej informacji - TUTAJ
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze