Reklama

13 szampanek, rynsztoki, pechowe kobiety i polityka na dwóch kółkach - czyli II część Dziejów Pułtuskiego Kolarstwa

​​​​​​​Kiedy myślimy o przedwojennym kolarstwie, przed oczami stają nam eleganccy dżentelmeni, zapomniane słowo „cyklizm” i romantyczne pionierskie czasy. Rzeczywistość lat 30. XX wieku w Pułtusku była jednak zdecydowanie barwniejsza i... nieprzewidywalna. Dwukołowa pasja mieszała się wtedy z polityką, lokalnymi ambicjami, a czasem ze zwykłym pechem i humorem. Pułtuska Gazeta Powiatowa wraz z dr. Krzysztofem Wiśniewskim - historykiem i prezesem Pułtuskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego - zaprasza na drugą część genialnego cyklu „Dzieje Pułtuskiego Kolarstwa”. To oficjalna intelektualna rozgrzewka przed nadchodzącym Rajdem do Bram Mazur. Przenieśmy się do czasów, gdy pułtuski klub rzucał wyzwanie największym markom w kraju, a na trasach dochodziło do zaskakujących, patrząc z perspektywy lat nawet nieco zabawnych, incydentów.   Posłuchajcie opowieści dra Krzysztofa Wiśniewskiego o pułtuskich cyklistach - a właściwie, jak zaraz usłyszycie, już kolarzach.

Z cyklisty na kolarza…

Pułtuskie kolarstwo odrodziło się po wydarzeniach wojennych, w połowie lat XX. Powstało Pułtuskie Towarzystwo Kolarskie, nastąpiła charakterystyczna nazwa będąca odbiciem zmian zachodzących również w języku polskim, w którym coraz rzadziej używano słów „cyklizm” czy „cyklista”, a coraz częściej „kolarz” i „kolarstwo”. Czyli takich pochodzących bezpośrednio od słowa „koło” w języku polskim.

Pierwsze kilometry, konflikty, sekcje i Nadnarwianka

Pierwszy wyścig, o którym mamy informacje – bo to na pewno nie pierwszy jaki się odbył - to wyścig w 1928 roku na trasie Pułtusk-Wierzbica-Wyszków-Pułtusk. Liczył 82 kilometry. Wygrał go Jan Cieszyński, w czasie 2 godziny 26 minut i 20 sekund.  Co daje nam średnią 34 kilometry na godzinę.

Reklama

 W 1930 roku doszło do konfliktu w gronie pułtuskich kolarzy. Część z nich oskarżyła władze PTK, że są ospałe, że organizują mało wyścigów. W rzeczywistości kierowały nimi chyba motywy polityczne, gdyż przeszli do sanacyjnego związku strzeleckiego i tu założyli sekcję kolarską.

W Pułtusku istniały więc dwa kluby typowo kolarskie, a ponadto działały jeszcze kluby wielosekcyjne, które również posiadały sekcje kolarskie. Przykładem może być Klub Sportowy Policji Państwowej w Pułtusku czy też klub żydowskich komunistów o nazwie „Gwiazda”. Najbardziej aktywny okazał się jednak klub działający w ramach związku strzeleckiego - najpierw jako sekcja kolarska, później, jako oddział kolarski, a od 1935 roku, po połączeniu z Nadnarwianką Pułtusk, jako Klub Sportowy Związku Strzeleckiego w Pułtusku.  Jego prezesem był przez całe lata 30.  Bronisław Marciniak, angażowany jako sędzia do różnych wyścigów ogólnopolskich, w tym do Tour de Pologne w 1937 roku. 

Reklama

Pułtuski klub zyskał duże uznanie na zjeździe Związku Polskich Towarzystw Kolarskich w 1933 roku. Doceniono jego działalność, uznając, że jest chyba jednym z najaktywniejszych klubów małomiasteczkowych w Polsce.

Wyścigi i pojedynki kolarskie

Sztandarowym wyścigiem organizowanym przez Związek Strzelecki w Pułtusku był Bieg Propagandowy do Granicy Niemieckiej, ale o nim opowiem innym razem... Dziś opowiem bowiem o innych wyścigach, które również cieszyły się renomą w całej Polsce.

Jednym z nich był wyścig o mistrzostwo Ziemi Kurpiowskiej rozgrywany na różnych trasach. Nie był on zaliczany do wyścigów ogólnopolskich, tylko międzyklubowych, gdyż mogli w nim uczestniczyć tylko zawodnicy z powiatów uznanych za kurpiowskie, czyli Pułtusk, Maków Mazowiecki, Przasnysz, Ostrów Mazowiecka, Ostrołęka, Łomża, Kolno. Zwycięzca dostawał koszulkę w barwach kurpiowskich, a finisz wyścigu z reguły odbywał się w Pułtusku, w jednostce wojskowej, na boisku 13 Pułku Piechoty, który dzisiaj już stadionu sportowego nie przypomina...

Reklama

W 1935 roku klub zorganizował najdłuższy wyścig w Polsce Pułtusk-Białystok-Pułtusk. Wyścig rozgrywano na trasie 340 kilometrów. Był on o 15 kilometrów dłuższy niż wyścig Kraków-Lwów. Ponadto w Pułtusku organizowano mistrzostwa miasta i zawody międzymiastowe. Wyzywano też na pojedynek np. kolarzy ciechanowskich. Wyścigi organizowane były również na otwarcie każdego sezonu i na jego zakończenie. Zwłaszcza te na otwarcie cieszyły się popularnością wśród kolarzy z bliższych i dalszych okolic. Na przykład w 1932 roku, na wyścig rozgrywany 3 kwietnia, przyjechali kolarze warszawskiej Legii, Patrii, Prądu i AKS-u.

Kobiety, konny wóz i rynsztok, które zmieniły bieg pułtuskiej kolarskiej historii…

Reklama

Wyścig z 3 kwietnia 1932 roku przeszedł do historii pułtuskiego kolarstwa ze względu na… różne wypadki, które podczas tego wyścigu się zdarzyły...

Już na starcie motocykl towarzyszący kolarzom zderzył się z wozem konnym, który niespodziewanie wjechał na trasę wyścigu. Z kolei na finiszu żona najlepszego wówczas pułtuskiego kolarza Antoniego Sienkiewicza z takim zapałem dopingowała męża, że weszła pod rower mistrza Polski Jana Głowackiego z AKS-u Warszawa. Oboje się potłukli. Złośliwi mówili, że dzięki temu Antoni Sienkiewicz zajął w tym wyścigu drugie miejsce, ustępując pierwszego miejsca Bykowskiemu z Prądu Warszawa. 

Reklama

Ironią losu jest, że w tymże roku, ale trzy miesiące później, rozgrywane były mistrzostwa Polski w Łodzi. Teoretycznie ze startu wspólnego, ale była to formuła w stylu „czasówki”, gdyż kolarze startowali co minutę.  Na ostatnich metrach Antoni Sienkiewicz jechał z czasem, który pozwalał mu na zajęcie trzeciego miejsca. I w tym właśnie momencie przed rower wyskoczyła mu… kobieta z dzieckiem. Nasz mistrz usiłując ich wyminąć trafił przednim kołem do rynsztoku, co spowodowało upadek i stratę szansy na brązowy medal. 

Powetował to sobie we wrześniu tegoż roku, kiedy na Mistrzostwach Podlasia w Węgrowie zajął pierwsze miejsce. To zresztą był pokaz dominacji pułtuskich kolarzy, którzy nie mając żadnych środków komunikacji innych niż rower, właśnie na rowerach pokonali 78 kilometrów do Węgrowa. Dwadzieścia minut po przybyciu na miejsce okazało się, że za chwilę startuje wyścig. Wystartowali więc i zajęli pierwsze cztery miejsca.

Reklama

Klub Pułtuski i Mistrzostwa Polski?

 W uznaniu zdolności organizacyjnych Klubu Pułtuskiego Związek Polskich Towarzystw Kolarskich powierzał mu również organizacje Mistrzostw Polski. Wprawdzie nie tych głównych, ale w Pułtusku odbyły się Mistrzostwa Polski Turystów, czyli rowerzystów-amatorów, którzy nie uczestniczyli w innych wyścigach. A w 1938 roku Mistrzostwa Polski Seniorów, czyli używając dzisiejszego języka, były to Mistrzostwa Oldboyów. Wygrał weteran pułtuskich tras Antoni Sienkiewicz, ale smak zwycięstwa odbierało mu to, że w tym wyścigu miał tylko jednego konkurenta, bowiem pozostali kolarze jadący z Warszawy, wskutek różnych utrudnień komunikacyjnych, spóźnili się na start o ponad godzinę. W efekcie udziału w wyścigu nie wzięli. 

Reklama

Tylko na poły sportowy charakter miał wyścig Pułtusk-Belweder rozgrywany w latach 1932-1935 w dniu imienin marszałka Piłsudskiego, czyli 19 marca.  Kolarze nie zakładali strojów sportowych, jechali w mundurach Związku Strzeleckiego, a pierwsza część trasy odbywała się w tempie spacerowym. Jednego roku burmistrz Serocka zaprosił wszystkich kolarzy na śniadanie do ratusza. gdzie podjadłszy, napiwszy się ruszyli w dalszą trasę, a prawdziwe ściganie zaczynało się po minięciu Jabłonnej. Zwycięzca tego wyścigu w Belwederze oddawał adres hołdowniczy podpisany w imieniu mieszkańców miasta Pułtuska. Następnie przystępowano do najmilszej części całego wydarzenia, czyli do konsumpcji w bufecie belwederskim, gdzie – jak pisano – razem kolarzami siadali premier Aleksander Prystor i prezes BBWR-u Walery Sławek i inni sanacyjni działacze.

Kolarska rozgrzewka na finiszu…

Reklama

Z reguły marzec był zimny, więc kolarze rozgrzewali się na różne sposoby. Świadek takiej powyścigowej konsumpcji w 1935 roku zapisał, że jeden z naszych kolarzy sforsował 13 szampanek wódki wyborowej, co - cytuję - „personel bufetu przyjął z nieukrywaną radością”. 

Można zastanawiać się czy to była radość, że tak smakuje, czy radość na widok wyczynów naszego kolarza po tych 13 kielichach…

Sztandarowym wyścigiem organizowanym przez Klub Związku Strzeleckiego był oczywiście od 1930 roku Bieg Propagandowy do Granicy Niemieckiej, ale o tym wyścigu opowiem już Państwu w trzecim odcinku naszej serii o Dziejach Pułtuskiego Kolarstwa.

Reklama

Kolejne spotkanie z doktorem Krzysztofem Wiśniewskim już 14 lipca, zarówno w Pułtuskiej Gazecie Powiatowej, na stronie internetowej pultusk24.pl, jak i na redakcyjnym FB (także w wersji filmowej).

Anna Jadaś

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/07/2026 12:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości