Janina Domżała lat 22, zam. Kotlarska 1 w dniu 8 października rzuciła się na swoją matkę Helenę lat 49, zamieszkującą pod tymże adresem, bijąc ją i dusząc za gardło. Matka o powyższem zameldowała policji, a ta wniosła sprawę do sądu.
W środę dn. 17 bm. Janina Domżała stanęła przed sądem i do winy się nie przyznała, twierdząc, że matki nie biła, nie dusiła, tylko ledwie trąciła. Lepszą pamięcią cieszyła się siostra jej Stanisława i matka oskarżonej, które zeznały pod przysięgą, że nie było żadnego „trącania”, ale zupełnie solidne bicie i duszenie matki. Na podstawie zeznań świadków, sąd skarał miłą córeczkę na 6 miesięcy więzienia.
Tekst ten pochodzi z 14 numeru Ekspresu Mazowieckiego z 1930 roku, w którym zawsze ostatnia strona poświęcona była wydarzeniom głównie z Pułtuska, czasem z okolic. Historia ta więc jest niewątpliwie historią prawdziwą. Ale to, co rzuca się w oczy, to zdecydowana różnica między dzisiejszym dziennikarstwem, a tym przedwojennym.
Drobne szczegóły, dane osobowe, dziś w dobie RODO by nie przeszły. Do tego fakt, że autor tekstu nie sili się na obiektywizm, już od pierwszego słowa narzucając czytelnikowi, co ma myśleć o oskarżonej - „wyrodna córka”, ironizuje „miła córeczka” oraz „Janinka”. Ostatnie zdanie tekstu to typowy „morał”. Gazeta nie tylko informuje o wyroku, ale przyjmuje rolę strażnika moralności: „Będzie wiedziała Janinka i jej podobne córeczki...”. Tekst ma służyć jako przestroga dla całego społeczeństwa. Autor zwraca się do grupy osób: „jej podobne córeczki”, co nadaje artykułowi charakter publicznego napiętnowania.
Dziś taka informacja brzmiałaby tak:
Pobita 49-latka na ul. Kotlarskiej. 22-letnia córka skazana na więzienie
Do brutalnego ataku doszło w jednym z mieszkań przy ulicy Kotlarskiej. 22-letnia Janina D. została uznana za winną napaści na swoją matkę. Mimo że oskarżona nie przyznawała się do winy, sąd nie miał wątpliwości co do przebiegu zdarzeń.
Do zdarzenia doszło 8 października. Według ustaleń śledczych, 22-letnia kobieta zaatakowała swoją 49-letnią matkę, z którą wspólnie zamieszkiwała. Agresorka miała bić kobietę oraz dusić ją rękami za gardło. Poszkodowana niezwłocznie zgłosiła sprawę na policję, co pozwoliło na skierowanie aktu oskarżenia do sądu.
Podczas rozprawy, która odbyła się w ubiegłą środę, oskarżona Janina D. próbowała umniejszyć swoją winę. Twierdziła, że nie stosowała przemocy, a jedynie „lekko trąciła” matkę. Zeznania te zostały jednak podważone przez kluczowych świadków - siostrę oskarżonej Stanisławę, która potwierdziła wersję o brutalnym pobiciu oraz ofiarę, czyli matkę, która z kolei złożyła pod przysięgą obszerne zeznania opisujące duszenie i bicie. Janina D. została uznana za winną i skazana na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Jeśli chcecie więcej takich przedwojennych smaczków, zaglądajcie do nas!

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze