Uśmieszki, złośliwostki, zniecierpliwienie i podważanie kompetencji – tak niektórzy radni miejscy reagowali, kiedy w 2024 roku na nadzwyczajnej sesji ówczesna prezes PWiK Monika Branson referowała raport na temat kondycji spółki, stworzony po dwóch miesiącach urzędowania. Raport, jak sama zaznaczała, powstał w oparciu o rozmowy z pracownikami, ekspertami i o dane.
Była to pierwsza i chyba jedyna sesja w ciągu ostatnich wielu lat, podczas której tak obszernie omawiano kondycję wszystkich spółek miejskich. Mimo głosów, że warto wracać do tej formuły, kondycja poszczególnych spółek była omawiana fragmentarycznie, głównie w ramach interpelacji lub zapytań radnych. Tymczasem ostatnia sytuacja z brakiem wody w mieście pokazuje, że radni powinni podejmować takie tematy, nie tylko w stosunku do PWiK. Jak dotąd jednak nikt tej „rękawicy” nie podjął, a na jedynej sesji poświęconej temu tematowi (czyli tej z 2024 roku) radni raczej nie podeszli do niego z należytą powagą, mimo przytaczanych alarmujących danych.
Ówczesna szefowa PWiK Monika Branson przedstawiła stan PWiK w raporcie i omówiła go na sesji. Według zapisów raportu spółka w tym okresie notowała niemal dwumilionową stratę, miała problemy z płynnością finansową, banki nie chciały udzielać kredytów na inwestycje, jak choćby na walący się komin, czy – co gorsza – wyeksploatowane studnie głębinowe i prawie 50-letnią Stację Uzdatniania Wody, która już dawno przekroczyła swoje możliwości „przerobowe”. Sytuacja określana była w 2024 roku jako „krytyczna”, „alarmująca”. Monika Branson zarzucała wieloletnie zaniedbania w zakresie najważniejszych inwestycji, decydujących o bezpieczeństwie, czyli zaopatrzeniu mieszkańców w wodę.
„SUW jest łatany na sznurki, to jest niezwykła kreatywność ludzi – i mówię to z wielkim szacunkiem do szefa oczyszczalni Andrzeja Sieńkowskiego, który naprawdę skleja tę firmę taśmą klejącą, żeby się jakoś trzymała... Ale fakty są takie, że tam jest po prostu niebezpiecznie”.
Zresztą wszyscy pracownicy PWiK wraz z kadrą kierowniczą byli stawiani jako największa wartość spółki – prawdziwi fachowcy, którzy potrafią pracować z przestarzałymi urządzeniami i prowadzić je tak, żeby mieszkańcy mieli wodę.
Tymczasem przewodniczący rady Łukasz Skarżyński pytał panią prezes, czy jako autorka „tego apokaliptycznego raportu” zdecydowałaby się na zamieszkanie w Pułtusku.
Radny Andrzej Kwiatkowski zdecydowanie nie zgodził się z „takim pisaniem o przeszłości”, wskazując na fragmenty raportu mówiące o braku inwestycji.
Z kolei po wystąpieniu Macieja Zwierzyńskiego, który jako hydrogeolog z 20-letnim doświadczeniem potwierdził zagrożenia, o których mówiła Monika Branson, Łukasz Skarżyński stwierdził, że „nie jesteśmy na Żwirki i Wigury na wydziale geologii, tylko liczymy na to, że mając uprawnienia piątej kategorii, będzie pan w stanie nam powiedzieć, jaka jest na to recepta”. A następnie, że skoro został przedstawiony jako ekspert, to będzie w stanie „na szybko” przedstawić tę receptę na poprawę sytuacji.
Andrzej Wydra natomiast powiedział, że na podstawie raportu o stanie gminy można stwierdzić, że system jest wydolny, a remontów nie da się zrobić „na zaś” i dodał, że największym osiągnięciem nowej pani prezes jest stworzenie strony internetowej.
Jedną z niewielu merytorycznych wypowiedzi, pozbawioną pretensjonalnego tonu, była wypowiedź radnego Adama Ciskowskiego, który pytał o możliwość wymiany liczników na elektroniczne – inwestycję bardzo kosztowną, bo wiążącą się z wymianą urządzeń, zakupem specjalnego samochodu do zdalnego odczytu oraz wymiany systemów informatycznych, ale taką, która wniosłaby pozytywne zmiany, gdyby stan najważniejszych urządzeń był w porządku i gdyby była możliwość pozyskania środków na ten cel.
Ogólnie jednak, podczas tej debaty uwidoczniała się wyraźna bariera komunikacyjna. Zamiast merytorycznego pochylenia się nad alarmującymi danymi o stanie technicznym, niektórzy radni skupiali się na podważaniu wiarygodności raportu („apokaliptyczna wizja”) i osób, które zabierały głos.
Tymczasem najważniejszym wnioskiem płynącym z raportu oraz opinii hydrogeologa jest fakt, że kluczowe obiekty (studnie głębinowe i SUW) przekroczyły swoją żywotność techniczną. Eksploatacja odbywa się „siłą rozpędu”, co stwarza realne ryzyko nagłych i długotrwałych przerw w dostawie wody dla całego miasta. Dotychczasowa strategia doraźnych remontów i „łatanie sznurkami” przestały najwyraźniej wystarczać.
Przyczyną takiego podejścia radnych do ważnego tematu był zapewne okres przedwyborczy i fakt, że zamiast ich kandydata (Krzysztof Nuszkiewicz, Wojciech Gregorczyk lub Mariusz Osica) stanowisko burmistrza pełniła w tym czasie „przywieziona w teczce” (tak jak wcześniej Dorota Subda) Marzena Cendrowska.
Wydaje się jednak, że to nie wyborcze rozczarowania i emocje powinny kierować pracą radnych, tylko po prostu interes i bezpieczeństwo miasta oraz mieszkańców, którzy tych radnych wybierali z nadzieją, że będą ich reprezentować godnie, nie „śmieszkując” na poważne tematy. A jak one są poważne, mieliśmy okazję się przekonać w ostatnich dniach. Okazuje się, że jednak raport nie był „apokaliptyczny” tylko jak najbardziej realistyczny.
A tu obejrzycie całą sesję i przeczytacie raport:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze