W czerwcu, już po raz drugi, udzielili wotum zaufania i absolutorium Burmistrz Miasta Pułtusk Beacie Jóźwiak. W radzie panowała niemal pełna zgoda. O czym dokładnie mówili radni podczas tej ważnej sesji? Dlaczego głosowali tak, a nie inaczej? Jeśli nie obejrzeliście czerwcowych obrad, przygotowaliśmy dla Was relację z wypowiedzi samorządowców, którzy zabrali głos po zapoznaniu się z „Raportem o stanie gminy Pułtusk za 2025 rok”.
Koalicyjna rada w większości bardzo chwaliła działalność samorządu za poprzedni rok. Doceniano przede wszystkim dużą liczbę inwestycji oraz bogatą ofertę wydarzeń kulturalnych. W dyskusji ubolewano jednak nad zbyt małą liczbą rodzących się w Pułtusku dzieci, deficytem miejsc pracy oraz złym stanem miejskiego budownictwa mieszkaniowego. Pojawiły się też gorzkie uwagi pod adresem samych mieszkańców, którzy – zdaniem części radnych – nie zawsze doceniają to wszystko, co samorząd dla nich robi.
Radni rozmyślali, jak zachęcić ludzi do osiedlania się w Pułtusku, rodzenia dzieci, i zastanawiali nad wprowadzeniem Karty Mieszkańca czy „pępkowego” na zachętę. Z kolei szczątkowa opozycja dopytywała o dokument, którego nie ujęto w oficjalnym raporcie, choć jego przygotowanie pochłonęło ogromne pieniądze unijne.
Podczas sesji kilkukrotnie mocno oberwało się obecnemu rządowi. O ile nie dziwi to w ustach radnych prawicy, o tyle zaskoczeniem była najostrzejsza ze wszystkich wypowiedzi – krytyka autorstwa Andrzeja Wydry z PSL, czyli partii będącej koalicjantem obecnego rządu. Na tej podstawie można wnioskować, że koalicja powstała w mieście zdecydowanie skręca w prawą stronę.
Ostatecznie tylko jedna radna wstrzymała się od głosu (choć z jej słów wynikało, że do idealnej sytuacji w mieście brakuje naprawdę niewiele), a jeden radny był przeciw. Poza tym z dyskusji emanowała atmosfera sukcesu i zadowolenia, której odzwierciedleniem był ostateczny, pomyślny dla burmistrz wynik głosowania.
Jako pierwszy swoją refleksją podzielił się radny Mariusz Osica.
– Nasunęła mi się taka refleksja – uświadomiłem sobie, że mieszkam w naprawdę cudownym mieście. Wychodzimy do młodych ludzi i próbujemy ich zachęcić, aby w naszym mieście się osiedlali, tutaj prowadzili swoje życie i zakładali rodziny – podkreślił na wstępie.
Zauważył jednak problem, z jakim mierzy się Pułtusk. – Jedyne, czego nam brakuje, to miejsc pracy. Wkładamy jednak wszelkie siły, aby naszym mieszkańcom żyło się lepiej, co wyraźnie widać w zrealizowanych inwestycjach. A te zostały wykonane naprawdę super – ocenił radny.
Nawiązując do finansowania tych zadań, pochwalił obecnego na sali Henryka Kowalczyka. – Jeśli chodzi o inwestycje zrealizowane w 2025 roku, które były rozpoczynane jeszcze w poprzednich latach, to korzystając z okazji – skoro jest z nami premier Kowalczyk – chcę podkreślić, że dzięki jego pomocy znaczna część tych środków trafiła do naszego samorządu, co umożliwiło ich realizację – stwierdził, dodając po chwili z niepokojem, że prawdopodobnie w perspektywie najbliższych lat tak dużych pieniędzy dla samorządów już nie będzie.
W dalszej części wystąpienia radny przeszedł do tematu gospodarki mieszkaniowej, przywołując jako przykład niedawno oddany do użytku budynek pokoszarowy.
– Zrobiliśmy mały kroczek, bo nasza substancja mieszkaniowa i tamtejsze lokale wymagają dużo pracy. To bardzo duży sukces. Po pierwsze – uratowaliśmy zabytek, po drugie – mamy nowe mieszkania dla mieszkańców, którzy oczekiwali w kolejce po kilkanaście lat, a po trzecie – przeciwdziałamy degradacji tego terenu. Dlatego uważam rok 2025 za bardzo udany i jeszcze raz gratuluję – podsumował Mariusz Osica.
Andrzeja Wydrę dosłownie zachwyciła liczba wydarzeń kulturalnych, uderzył natomiast w lokalnych krytyków, a także, dość ostro, w obecny rząd.
– Raport liczy 206 stron, to bardzo dużo. Okazuje się jednak, że do dyskusji z zewnątrz nikt się nie zgłosił, a później wszyscy słyszymy lub czytamy w internecie, że w Pułtusku nic się nie dzieje! 206 stron podsumowujących to, co działo się w 2025 roku, nie skłoniło nikogo, żeby stanąć tu przed nami i wypowiedzieć swoje zdanie – nieważne, dobrze czy źle. Najlepiej wypowiedzieć się z anonimowego, sztucznie utworzonego konta – ironizował radny.
Jako dowód na tętniące życie miasta przywołał konkretne statystyki dotyczące lokalnej kultury.
– Czytam wpisy, że w Pułtusku nic się nie dzieje. Kilka razy przymierzałem się do tego, żeby policzyć te wydarzenia z raportu i za każdym razem traciłem rachubę, a nieskromnie powiem, że z matematyki słaby nie jestem. Na szczęście pani burmistrz to podliczyła – to aż 228 wydarzeń kulturalnych i artystycznych. Pozostawiam to do oceny. Nie dajmy się nabrać na sztuczne wpisy, które próbują ingerować w naszą wyobraźnię, w naszą psychikę i w to, co myślimy – apelował do zgromadzonych.
Po podziękowaniach dla pani burmistrz i urzędników, radny przypomniał, że ubiegłoroczne inwestycje zamknęły się w imponującej kwocie ponad 42,5 miliona złotych. Zaznaczył jednak, że fundusze te pochodziły jeszcze z rozdania poprzedniej ekipy rządzącej i nie szczędził krytycznych słów pod adresem obecnego rządu.
– Szkoda, że obecna władza nie pomaga nam w kontynuacji tych inwestycji, bo za chwilę będziemy mieć przestój inwestycyjny. Może z naszego punktu widzenia jest to w jakimś sensie dobre, bo zejdziemy z zadłużenia... ale czy w samorządzie o to chodzi? Wydaje mi się, że nie. Chodzi o to, żeby cały czas inwestować i pomagać naszym mieszkańcom. Szczególnie przykro o tym mówić, ale obecny rząd samorządom w tym niestety nie pomaga. Gdy słyszę w telewizji, że młody lekarz zarabia rocznie 1,6 miliona, albo gdy czytam rankingi ubiegania się o środki i widzę, do kogo one trafiają, to mam wątpliwości, czy są one dobrze i rozsądnie rozdysponowywane. Szumnie mówiło się o środkach z KPO – ja w tym samorządzie i w sąsiednich ich nie widzę. Musimy skupić się na tym, że jesteśmy tu sami i robić wszystko własnymi środkami.
Jako receptę na rozwój Pułtuska wskazał zwiększenie bazy podatkowej i zachęcanie nowych osób do meldunku.
– Jak widzimy w budżecie, 81 milionów złotych stanowią wpływy z podatku PIT – to największy dochód i to jest właściwy kierunek. Musimy ułatwić ludziom życie tutaj, żeby chcieli się osiedlać i rodzić dzieci. Być może trzeba wprowadzić jakieś „pępkowe”, bo przyrost naturalny jest ujemny. Substancja deweloperska mocno rośnie, a ludzi nie przybywa. To dziwna sytuacja – wraz ze wzrostem liczby mieszkań powinna iść w górę liczba mieszkańców, a tak się nie dzieje.
Na koniec ponowił swój apel o ignorowanie internetowego hejtu.
– Obraliśmy bardzo dobry kierunek, nie słuchajmy tego, co hejterzy piszą z lipnych kont. Jeśli ktoś ma odwagę i wypowiada się pod imieniem i nazwiskiem, to ja to szanuję. Nie wiem, kto stoi za tymi atakami i jaki cel mu przyświeca, ale na pewno nie jest to cel prorozwojowy dla żadnej gminy – skwitował.
Głos zabrała również radna Małgorzata Dąbrowska, która jako jedyna jawnie zadeklarowała, że nie poprze jednoznacznie raportu, ale też nie zagłosuje przeciwko.
– Wstrzymam się od głosu – zapowiedziała, uzasadniając swoją decyzję tym, że choć wiele zadań zostało pomyślnie wykonanych, to w zarządzaniu miastem zawsze może być jeszcze lepiej.
Wskazała przy tym na konkretne obszary, które budzą jej niepokój. Radna zgłosiła wątpliwości co do niektórych aspektów funkcjonowania gminy, podległych jej spółek, metod informowania mieszkańców o kluczowych problemach oraz części bieżących decyzji i priorytetów.
Nie chciała jednak, aby jej wystąpienie odebrano jako atak na władze miasta.
– Widzę ciężką pracę pani burmistrz oraz urzędników, doceniam ją i myślę, że te obszary, które wskazałam, w przyszłym roku poprawimy i będzie idealnie.
Adam Prewęcki skupił się na tym, czego jego zdaniem zabrakło w raporcie.
– Dlaczego w raporcie zabrakło informacji na temat projektu z programu European City Facility oraz opracowanej koncepcji efektywności energetycznej gminy Pułtusk? – pytał.
Radny nie krył oburzenia faktem, że tak kosztowne przedsięwzięcie zostało przemilczane.
– Przecież to jest dokument bardzo ważny. Został sfinansowany ze środków unijnych, przygotowywano go przez wiele miesięcy, zaangażowani byli eksperci zewnętrzni oraz zewnętrzna kancelaria prawna za 65 tysięcy złotych netto. Powstała obszerna koncepcja obejmująca kierunki rozwoju energetycznego gminy, związana z instalacjami fotowoltaicznymi, magazynami energii, a nawet produkcją i wykorzystaniem wodoru. Na realizację tego projektu wydaliśmy ok. 600 tys. euro ze środków unijnych. Skoro był to dokument na tyle istotny, to dlaczego nie znalazł się w raporcie? Czy pani burmistrz może dziś publicznie powiedzieć, kto był faktycznym koordynatorem tego projektu? – dopytywał.
– Zagraniczne przykłady miały przyjść do Pułtuska z Niemiec, Szwecji czy z Singapuru. Nie widać tego w raporcie. Widać to natomiast w dokumentach, w które każdego dnia próbuję się wczytać. Dlatego występuję z kolejnymi pytaniami, a każda odpowiedź rodzi następne – oświadczył.
Na zakończenie wyjaśnił, dlaczego jako jedyny na sali zagłosuje przeciwko udzieleniu wotum zaufania dla Beaty Jóźwiak.
– Jeśli miałaby to być ocena dla pani jako osoby, postawiłbym szóstkę. Pani pięknie prezentuje się na uroczystościach i imprezach, ale samorząd nie może zależeć od tego, czy ja kogoś lubię, czy nie. Jest to ocena jakości życia mieszkańców, a moim zdaniem ta jakość w Pułtusku się nie polepszyła, lecz pogorszyła. Mamy problem z brakiem wody, a jeśli już jest, to leci brudna. Rośnie zadłużenie, rozbudowywane są spółki – wyliczał radny.
– Zasponsorowała pani mieszkańcom podwyżkę opłat za śmieci, podpisując umowę „in-house” droższą o 1 milion 140 tysięcy złotych. Nie lobbuję za sektorem prywatnym – niech robi to spółka miejska, ale transparentnie – kontynuował. Jako osoba ma pani u mnie 6, ale w wotum zaufania dostanie pani 2. Nie widzę polepszenia jakości życia mieszkańców, polepsza pani jedynie jakość swojego otoczenia – podsumował.
Do słów przedmówcy odniósł się radny Michał Kisiel.
– Po wystąpieniu kolegi Adama bardzo trudno zabiera się głos, bo te kasandryczne przepowiednie wręcz krążą nad nami. Powinniśmy jednak skupić się na twardych wynikach, a wyniki mówią coś zupełnie innego niż te różne opowieści – zaczął odpierać zarzuty.
W kwestii finansów i inwestycji Kisiel powtórzył obawy swoich kolegów.
– Żegnamy ten 2025 rok ze smutkiem, bo obawiam się, że takich budżetów jak w latach 2024, 2025 i poprzednich nasze samorządy mogą długo wyczekiwać. Teraz samorządowcy zostali sami – stwierdził, nawiązując do wypowiedzi Wydry i Osicy.
Jednocześnie stanowczo bronił flagowych projektów miasta, oburzając się na negatywne komentarze dotyczące m.in. mieszkań komunalnych.
– W dalszym ciągu nie rozumiem narracji niektórych radnych, ale i mieszkańców. Podnoszenie larum, że budynek koszarowy kosztował tyle milionów... Szanowni państwo, żaden z tych wydatków – czy to przedszkole, czy żłobek, czy droga – nie został sfinansowany wyłącznie z naszego budżetu! Wszystkie miały gigantyczne dofinansowanie z podmiotów państwowych. Ten budynek koszarowy również tak budowano. Nasz udział w jednym metrze kwadratowym tego budynku to kwota zaledwie 2800 zł! Tyle wynosił nasz wkład w gotowe, nowe mieszkanie – wyliczał.
Krytykę standardu tych lokali uznał za niesprawiedliwą.
– Opowiadanie o szczurach i wilgoci jest czymś karygodnym. Zamiast mówić o sukcesie, jesteśmy stawiani pod ścianą, okładani równo, a to, co jest sukcesem, zamienia się w antysukces. To tak nie może działać, tu potrzeba uczciwej debaty – denerwował się Kisiel.
Przypomniał przy tym, że dzięki sprawnemu działaniu Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej (SIM) w krótkim czasie udało się nie tylko zaadaptować koszary, ale i ruszyć z budową przy ul. Kwiatkowskiego, dzięki czemu w dwa lata miasto zyskało dwa duże budynki dla mieszkańców. Po podziękowaniach dla Andrzeja Wydry „za rzetelną ocenę”, radny przeszedł do podsumowania całego roku.
– Wykonaliśmy super dobrą robotę. Problemów jest oczywiście dużo, choćby spadek liczby mieszkańców, więc jest się czym martwić. Chciałoby się jednak jasno powiedzieć, że Polski Ład i fundusze rządowe zrobiły u nas wielką rewolucję. Mieszkańcy tego jednak nie docenili – nie zauważyli obwodnicy Pułtuska, małej obwodnicy, przebudowy ronda czy wyraźnej zmiany stanu dróg – ubolewał.
Jako przykład podał Popławy.
– W mojej dzielnicy postęp jest ogromny – trwa budowa pierwszego od 80 lat przedszkola ze żłobkiem oraz budowa nowych ulic. W 2025 roku prawie 11 milionów złotych z działań drogowych przypadło właśnie na tę dzielnicę. To są ogromne środki i z bólem słucham tych wszystkich negatywnych komentarzy. Naprawdę cieszmy się z tego budżetu i dziękujmy urzędnikom. My jesteśmy po to, by poprawiać warunki bytowe naszych mieszkańców na tyle, na ile nas stać. Proszę patrzeć przez pryzmat tego, co realnie mamy w budżecie, bo to nie jest tak, że nie chcemy czegoś zbudować – po prostu robimy dokładnie tyle, na ile pozwalają nam obecne możliwości.
A Wy do której grupy radnych byście się zaliczyli? Do entuzjastów zachwyconych liczbą wydarzeń kulturalnych i inwestycji, jak Michał Kisiel, Andrzej Wydra i Mariusz Osica, stanęlibyście pośrodku, twierdząc, jak radna Małgorzata Dąbrowska, że do ideału trochę nam brakuje, czy jak Adam Prewęcki postawilibyście szkolną dwóję?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze