Pisk opon, samochód próbujący hamować, wjeżdżający z dużą prędkością na teren podwórza, niszczący ogrodzenie… Takie nagranie dostaliśmy dzisiaj od naszego czytelnika. - Sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Najbardziej poruszające jest to, że jeszcze do niedawna w tym miejscu znajdował się plac zabaw dla dzieci, w tym huśtawki i piaskownica. To pokazuje, jak niewiele zabrakło do tragedii – pisze nasz informator.
Mężczyzna poprosił naszą redakcję o interwencję w tej sprawie. Wcześniej przesłał taki opis:
„Zwracam się z prośbą o pilne zainteresowanie się sprawą bezpieczeństwa mieszkańców miejscowości Tocznabiel w gminie Obryte. W dniu 16 sierpnia 2026 r. o godz. 19:50 na drodze gminnej nr 340209W doszło do bardzo poważnego zdarzenia. Według zabezpieczonego przeze mnie nagrania kierujący pojazdem poruszał się z nadmierną prędkością, nagle stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w ogrodzenie posesji i wjechał na teren nieruchomości, powodując szkody w mieniu.
Od lat mieszkańcy, w tym ja osobiście, informowali wójta gminy Obryte oraz Starostwo Powiatowe w Pułtusku o nadmiernej prędkości pojazdów, wzmożonym ruchu, braku skutecznych zabezpieczeń oraz realnym zagrożeniu dla życia, zdrowia i mienia mieszkańców. Pomimo tych wielokrotnych sygnałów nie podjęto działań odpowiadających skali niebezpieczeństwa.
Zdarzenie z 16 sierpnia 2026 r. stanowi materialny dowód, że zgłaszane zagrożenie było realne, a nie hipotetyczne. Droga przebiegająca przez Tocznabiel stała się w praktyce trasą intensywnego ruchu, w tym ruchu o charakterze tranzytowym, mimo że bezpośrednio przy niej znajdują się zabudowania mieszkalne.
Mieszkańcy od dłuższego czasu żyją w stresie i w obawie o własne życie, zdrowie oraz bezpieczeństwo swoich rodzin. Teraz te obawy znalazły dramatyczne potwierdzenie.
Sprawa została zgłoszona Policji i w prokuraturze oraz jest kierowana do kolejnych właściwych organów. (…) Uważam, że jest to sprawa o istotnym znaczeniu społecznym. Dotyczy nie tylko jednego zdarzenia drogowego, ale wieloletniego ignorowania zagrożenia, mimo że Wójt i Starostwo były od lat informowane o niebezpieczeństwie. Ostatecznie doprowadziło to do wjazdu pojazdu na prywatną posesję w miejscu, gdzie jeszcze niedawno bawiły się dzieci.”
Zajmiemy się wyjaśnieniem tego zdarzenia. Skierujemy pytania do odpowiednich instytucji i sprawdzimy, czy/ dlaczego głosy mieszkańców były do tej pory bagatelizowane.
Temat będziemy kontynuować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze