Jeszcze kilka tygodni temu pisaliśmy: „Antek i Patryk – walczymy razem! Aż do zwycięstwa!”. I naprawdę wierzyliśmy, że właśnie tak będzie. Wierzył Pułtuski Batman, który godzinami chodził ulicami miasta, żeby zwrócić uwagę na zbiórkę. Wierzyli ludzie, którzy przyszli na Rynek, by stworzyć Łańcuch Dobrych Serc. Wierzyli organizatorzy kolejnych akcji, właściciele firm przekazujący swoje usługi na licytacje, wolontariusze, ci, którzy wrzucali pieniądze do puszek i wpłacali je na zbiórkę. Wierzyliśmy również my.
W sierpniu podczas „Misji po zdrowie Antka i Patryka” napisaliśmy, że w Pułtusku wydarzyła się prawdziwa magia – zryw dobrych serc pokazujący, że w najtrudniejszych chwilach człowiek nie musi zostać sam.
Dzisiaj te słowa czyta się zupełnie inaczej.
Patryk Grążewski zmarł.
Trudno znaleźć zdania, które w takiej chwili nie zabrzmią banalnie. Jeszcze trudniej pogodzić się z tym, że cała energia, nadzieja i wiara tak wielu ludzi nie doprowadziły do zakończenia, którego wszyscy oczekiwaliśmy.
Ale to nie znaczy, że ta pomoc była daremna.
Bo przez te tygodnie Patryk i jego najbliżsi wiedzieli, że nie są sami. Za nimi stała rodzina i przyjaciele, ale stanęli też ludzie, którzy wcześniej Patryka nie znali. Jedni dawali pieniądze, inni swój czas, pracę, rzeczy na licytacje. Jeszcze inni po prostu przyszli, udostępnili informację albo powiedzieli: jesteśmy z Tobą.
Pułtuski Batman robił to, co potrafi najlepiej – skupiał wokół tej walki ludzi. My staraliśmy się tę pomoc nagłaśniać. Wspieraliśmy zbiórki najmocniej jak można! Pułtusk po raz kolejny pokazał, że kiedy komuś dzieje się krzywda, potrafi być wspólnotą, a nie tylko zbiorem ludzi mieszkających w jednym mieście.
Nie tak miała zakończyć się ta historia.
Mieliśmy napisać, że Patryk wygrał. Że rehabilitacja przynosi efekty. Że wraca do domu, do normalnego życia. Chcielibyśmy kiedyś przypomnieć te wszystkie zdjęcia jako świadectwo trudnego czasu, który udało się pokonać.
Dzisiaj musimy napisać coś zupełnie innego.
Żegnaj, Patryku.
A wszystkim, którzy przez ostatnie tygodnie byli przy Nim i Jego rodzinie – dziękujemy. Batmanowi, organizatorom akcji, przedsiębiorcom, wolontariuszom, darczyńcom i setkom zwykłych ludzi.
Nie udało nam się wygrać tej walki.
Ale pokazaliśmy Patrykowi, że nie musi walczyć sam.
I być może właśnie to jest najważniejszym sensem pomagania – być przy drugim człowieku do końca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze