Reklama

Każdy grzesznik to moja zaginiona owca… Opowiadanie wielkanocne Ewy Mikołaszek

​​​​​​​W grudniu zachwyciła wspomnieniami o Bożym Narodzeniu, konnych zaprzęgach, wyprawie na pasterkę i opowiadaniem „Pastuszek”. Kiedy odwiedziła nas na początku wiosny przeczuwaliśmy, że szykuje kolejną niespodziankę.  I tak się stało… Ewa Mikołaszek! Pułtuska poetka, autorka opowiadań dla dzieci i dorosłych, przekazała Czytelniczkom i Czytelnikom wspaniały prezent - związane z Wielkanocą opowiadanie „On naprawdę zmartwychwstał”. Jesteśmy jedyną gazetą, która je publikuje.

Anna Jadaś: Na Święta Bożego Narodzenia napisała Pani opowiadanie „Mały Pastuszek”. Teraz, z okazji Świąt Wielkanocnych, przeczytamy i usłyszymy „On naprawdę zmartwychwstał”. Które z tych opowiadań łatwiej było pisać?

Ewa Mikołaszek: Boże Narodzenie jest wdzięcznym tematem, tak jak narodziny dziecka. Cała rodzina chce go zobaczyć, zrobić zdjęcie pierwszego uśmiechu, uściskać i chwalić się im wszem i wobec… Natomiast śmierć bliskiej osoby niesie smutek. Trudno się opowiada o cierpieniu, które towarzyszyło jej w ostatnich dniach życia. Podobnie jest z Męką Chrystusa. To trudny temat, szczególnie dla dzieci. Jak wytłumaczyć dziecku, że Bóg Ojciec pozwolił na to, by Jego Syn został skazany na tak okrutną mękę! Co odpowiedzieć, gdy zada pytanie – „Czy aby na pewno Bóg jest miłością i stworzył człowieka z miłości i dla miłości?”

Reklama

Anna Jadaś: To jak jest z tą miłością…? Co Pani myśli na ten temat?

Ewa Mikołaszek: Cóż… odpowiedź powinna być prosta – Tak! Bóg jest miłością i stworzył człowieka z miłości… Życie jednak niesie ze sobą tyle bólu i cierpienia, że wielu z nas, dorosłych, zastanawia się czy aby na pewno… a może Bóg stworzył człowieka z nudów, dla zabawy… Gdy ma dobry humor obsypuje nas szczęściem, zdrowiem, powodzeniem, a gdy się znudzi rzuca nami, jak niechcianą zabawką, w otchłań cierpienia i wszelkich nieszczęść.

Reklama

Anna Jadaś: Zgadza się Pani z takim stwierdzeniem…? Patrząc na ogrom rozmaitych nieszczęść, problemów i cierpienia nie dziwią te wątpliwości…

Ewa Mikołaszek: Odpowiem pytaniem – Czy matka potrafiłaby patrzeć spokojnie na cierpienie dziecka? Nie próbowałaby wyrywać go ze szponów zła? Niektórzy twierdzą, że to Bóg stworzył Anioła, który się zbuntował. Czy Bóg nie wiedział, że tak się stanie? Stwarzając go wprowadził Zło, które człowiekowi wydało się atrakcyjniejsze niż Dobro… i w konsekwencji człowiek utracił prawo do wiecznego szczęścia.  Jezus – Druga Osoba Boska – stał się człowiekiem, by to zło naprawić przez swoją śmierć na krzyżu. Trudno to zrozumieć, ale bez wiary w zbawcze cierpienie Jezusa, które ma otworzyć nam zamknięte wrota Nieba, nasze życie, nasze cierpienie byłoby tylko udręką, koszmarem.

Reklama

Wiara pomaga wszystko przetrzymać, walczyć z chorobą, znosić w miarę cierpliwie jej niedogodności, delikatnie mówiąc. Wiara daje siłę, by umieć przebaczać i wyciągnąć rękę w stronę tych, którzy nas skrzywdzili.

Na końcu drogi krzyżowej jest grób i… Zmartwychwstanie.

Wiara daje nadzieję na to, że po dniach bólu i cierpienia przyjdą chwile opromienione radosnym blaskiem zmartwychwstania, gdyż „On naprawdę Zmartwychwstał”…

 

ON NAPRAWDĘ ZMARTWYCHWSTAŁ

autorka: Ewa Mikołaszek

 

- Tato! Tato! – mały Dawid zawołał –

Tato, spójrz, ile ludzi dokoła.

Mogę pobiec i zobaczyć, dokąd spieszą się tak?

Reklama

- A co?! – krzyknął ojciec – roboty ci brak?

- Ale tatku! Oni niosą ze sobą gałęzie palmowe,

Idą i wznoszą je wysoko nad głowę.

- Weź się za robotę huncwocie,

A nie, gapisz się stojąc przy płocie.

Już chciał odejść, by owieczek pilnować,

Gdy trzej chłopcy zaczęli go wołać:

- Dawid! Chodź! Chodź powitać Jezusa!

On na osiołku w stronę świątyni rusza.

Ludzie pod kopytka osiołka szaty rzucają,

A inni, najpiękniejsze gałęzie palmowe zrywają.

Rozejrzał się chłopiec, sprawdzając czy tata wciąż stoi,

Bo szczerze mówiąc, trochę się go boi.

Reklama

- Nie ma – szepnął Dawid - poszedł chyba do domu,

Wymknę się cichutko, nie mówiąc nikomu.

I pobiegł z kolegami w stronę świątyni.

- O matko! – zawołali chłopcy – co też ten Jezus czyni?

- Czemu wywraca stoły? – stojący tam ludzie oniemieli.

- To jest dom mego Ojca! – wołał Jezus – czyżbyście o tym zapomnieli?

Wyrzucił ze świątyni wszystkich sprzedających,

Kazał opuścić dom Boży wszystkim kupującym.

Wszystkim, którzy na modlitwę tu nie przyszli

Rozkazał stanowczo, aby stamtąd wyszli.

Jezus wołał, że domem modlitwy ma być świątynia,

Reklama

A nie jaskinią zbójców, gdzie zwierzęta się zabija.

Chłopcy nie czekali, co będzie dalej, byli zbyt wystraszeni,

Wycofali się i szybko do domu pobiegli.

Dawid ani na chwilę nie zmrużył oka tej nocy,

Nie mógł uwierzyć w to, co widział na własne oczy.

- Jezus – nauczyciel, uzdrowiciel, zmarłych wskrzeszał z grobu,

A tu nagle krzyczy, wywraca stoły i to w Bożym domu…

Minęło kilka dni, cztery, a może tylko trzy,

Dawid patrzy, a do jego taty jacyś goście przyszli.

Pobiegł więc do domu, że niby głodny i trochę zmęczony,

Reklama

Tak naprawdę był ciekaw ich dziwnej rozmowy.

Goście mówili coś o Wieczerniku i o tym co się tam działo:

Że Jezus wino zmienił w Krew, a chleb w swoje Ciało,

Że smutek ogarnął wszystkich, gdy Pan wskazał Judasza,

Bo sprzedał Go za 30 srebrników – przecież to niewielka kasa…

Mówili jeszcze coś o Oliwnym Ogrodzie,

Dawid znał to miejsce, przecież chodzi tam co dzień.

Powiedzieli, że Jezus modlił się tam z uczniami,

Gdy przyszli żołnierze i stamtąd Go zabrali.

Potem biczami bili, na głowę włożyli koronę cierniową,

Reklama

Kłaniali się jak królowi. Był dla nich „zabawką” nową.

W końcu Jezusa przed oblicze Piłata zaprowadzili

I…  karę śmierci na krzyżu na nim wymusili.

Podobno Piłat próbował Jezusa ocalić,

Kazał nawet złoczyńcę Barabasza sprowadzić.

- Kogo chcecie ocalić? – zapytał Piłat – Jezusa, króla waszego,

Czy Barabasza – złoczyńcę największego?

Gdy Dawid usłyszał, że tłum Barabasza ocalić wołał,

- O Boże! Jak to? – cichutko zawołał.

- Dawid! Dawid! – zawołali koledzy – Dawid, wyjdź na chwilę.

- Czekają na ciebie koledzy – szepnęła mama – jeśli się nie mylę.

Reklama

Biegnij szybko, pobaw się trochę z chłopcami,

A nie zamartwiasz się tymi opowieściami.

- Dawid! Dawid! – wołali chłopcy jeden przez drugiego,

Pewnie nie słyszałeś, ale wydarzyło się coś strasznego.

- Jezusa – rzekł jeden chłopców - wiesz, Tego co Mu Hosanna śpiewali,

Teraz Go Uczeni w Piśmie na śmierć skazali.

- I to na śmierć krzyżową… - dodał drugi. - On teraz idzie na Golgotę,

Ubiczowany, w cierniowej koronie, zalany krwią i potem.

- Idziesz z nami? -zapytał trzeci. - My biegniemy, bo chcemy zobaczyć…

Reklama

- Wiesz – przerwał pierwszy - niektórzy mówią, że cud może się zdarzyć.

 Może Bóg przyśle Aniołów, by Go ocalili,

I ci Aniołowie nie pozwolą, by Go powiesili.

- Przecież na krzyżu tylko łotrów wieszają,

Drugi z chłopców dodał - a nie tych, którzy wszystkim pomagają.

Pobiegli chłopcy co sił w nogach, w tłum się wmieszali,

Trochę przerażeni, trochę zaciekawieni Jezusa szukali.

W końcu Go zobaczyli. Jakieś kobiety szły obok, płakały,

Żołdacy nie pozwalali im podejść, wciąż je przeganiali.

Jednej udało się podbiec, wytarła Mu twarz i… spojrzała zdziwiona,

Na chuście odbiła się twarz Jezusa, niczym obraz.

Jezus znów upadł. Żołdacy jakiegoś człowieka zatrzymali

I dźwigać krzyż z Jezusem mu nakazali.

Doszedł Jezus na Wzgórze. Nie zdarzył się cud.

Nie było tam Aniołów, tylko wzburzony lud.

Ludzie wciąż drwili z Jezusa, wciąż wołali,

Że skoro jest Synem Bożym, niechaj Go Bóg ocali.

A Jezus?… Wisiał cicho na krzyżu, spoglądał na Matkę swoją,

Patrzył na tych, którzy pod krzyżem stoją.

A potem zawołał: - Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią.

Zapadła ciemność. Wszyscy myśleli, że zginą.

Jezus pochylił głowę, swego ducha oddał w ręce Ojca.

Chłopcy zastanawiali się, czy uciekać, czy wytrwać do końca.

To właściwie był koniec … Wszyscy tak myśleli.

Żołdacy chcąc mieć pewność, grób Jezusa głazem zasunęli.

Dawid wrócił do domu smutny, zły – sam nie wiedział, dlaczego,

W sumie to liczył, że wydarzy się coś, coś niesamowitego.

Na przykład, że zobaczy Armię Aniołów z wielkimi mieczami,

Którzy przybywają walczyć z żołdakami.

A najlepiej by było, gdyby wcześniej przybyli,

Zanim źli ludzie Jezusa na krzyżu powiesili.

Dawid nie mógł zrozumieć, dlaczego Bóg Ojciec nic nie zrobił,

By uratować Jezusa, by pomóc swemu Synowi.

Smutny położył się spać, gdyż było już późno,

 Nie mógł jednak zasnąć. Liczył owce – na próżno.

Wstał o świcie, choć inni spali jeszcze,

Poczuł na plecach chłód, przeszły go zimne dreszcze.

- Wrócę do łóżka… a może… pójdę zobaczyć grób, w którym Jezus leży,

I przy okazji zobaczę ilu pilnuje Go żołnierzy?

Pobiegł drogą w stronę groty, która za grób Jezusowi służyła.

Stanął zdziwiony. Nie było żołnierzy, a skała odsunięta była.

Podszedł bliżej, zajrzał. Nie było nikogo w grocie.

Nagle ujrzał Anioła, lśniącego, jakby skąpanego w złocie.

Anioł uśmiechnął się do Dawida i wskazał dłonią, by się obejrzał.

A gdy Dawid odwrócił się … nie dowierzał.

- Przecież sam widziałem – Panie Jezu - umarłeś na krzyżu,

I złożyli Cię w tym grobie – widziałem, byłem w pobliżu.

 - Zburzcie tą świątynię – rzekł Jezus - a Ja w trzy dni ją odbuduję…

- Co to znaczy Panie? - zapytał Dawid - Nic z tego nie pojmuję.

- Nie chodziło o budynek, - wyjaśnił Jezus - tylko o moje Ciało,

Które po trzech dniach z grobu zmartwychwstało.

- Ale Panie, dlaczego Cię ukrzyżowali? Czemu cierpiałeś tą mękę?

Czemu Bóg Ojciec Cię nie uratował, tylko patrzył na Twą udrękę?

- Narodziłem się po to, rzekł Jezus, by przez krzyż i cierpienie,

Otworzyć bramy Niebios i dać grzesznikom zbawienie.

Idź więc dziecko i mów wszystkim, że zmartwychwstałem,

Że przeszedłem przez piekło cierpienia, bo ludzi ukochałem.

Mój krzyż stał się kluczem do Niebios bram

I każdego, kto tu przybędzie powitam sam.

Dawid podszedł do Jezusa, a Ten wziął w ramiona chłopca,

- Każdy grzesznik – szepnął Jezus - to moja zaginiona owca.

Niechaj mój krzyż stanie się dla nich drogowskazem,

Byśmy kiedyś w Niebie spotkać mogli się razem.

Dawid wrócił do domu, a gdy spotkał kolegów zawołał:

- On naprawdę zmartwychwstał! Cierpiał, bo taka była Jego wola.

Mówił, że krzyż to klucz do Nieba, do życia wiecznego,

A każdego, kto będzie go dźwigał z pokorą, przyjmie do Królestwa swego.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/04/2026 19:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama