12 marca 2026 roku, podczas konferencji prasowej w Warszawie, specjaliści z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i organizacje pacjentów wspólnie zaapelowali do Ministerstwa Zdrowia o przyspieszenie procesu administracyjnego, którego efektem będzie włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych. Obecnie ta forma opieki jest dostępna jedynie za indywidualną zgodą płatnika, co zdaniem specjalistów ogranicza optymalną dostępność na równych i jednorodnych prawach do tej formy zabezpieczenia tym chorym, którzy mają szansę na wyjście ze wskazań do wszczepienia na stałe kardiowertera-defibrylatora.
Specjaliści reprezentujący Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK) poinformowali, że wniosek refundacyjny w sprawie kamizelki defibrylującej (wearable cardioverter-defibrillator, ang. WCD) został złożony przez PTK w lutym 2023 roku, a 30 stycznia 2024 roku otrzymał pozytywną opinię i rekomendację Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Niestety, proces refundacyjny do dzisiaj nie został zakończony.
Specjaliści i organizacje pacjentów wyraziły głębokie zaniepokojenie tym stanem rzeczy i zaznaczyli, że włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych jest potrzebne po to, aby ośrodki zabezpieczające pacjentów przed nagłą śmiercią sercową z wykorzystaniem WCD nie obawiały się negatywnej decyzji płatnika publicznego a procedowanie odbywało się bez niepotrzebnych niepokojów pacjentów, zespołów lekarskich i administracji szpitala.
Kamizelka defibrylująca może nie tylko uratować ludzkie życie, ale także daje pacjentom czas na zastosowanie nowoczesnego leczenia i szansę na uniknięcie wszczepienia kardiowertera-defibrylatora na stałe.
Obecnie takie czasowe zabezpieczenie przed nagłym zgonem sercowym (NZS) jest dostępne w Polsce jedynie za indywidualną zgodą płatnika (Narodowego Funduszu Zdrowia, NFZ). O ile większość z dotychczasowych wniosków szpitali o rozliczenie kosztów leczenia z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej została rozpatrzona pozytywnie, to, jak podkreślono, ze strony ośrodków zgłaszane są różnorodne problemy formalne i niepokoje.
Najczęściej napotykane trudności to różnorodna interpretacja skomplikowanych zasad rozliczania tej formy opieki w oddziałach NFZ, długi czas oczekiwania na decyzję NFZ już po zastosowaniu kamizelki czy też zwiększony nakład pracy personelu medycznego i administracji szpitali. To może skutkować nierównościami w dostępności technologii, uzależnionymi od lokalnych uwarunkowań w danym województwie.
W opinii ekspertów powyższy stan rzeczy wpływa na ryzyko nierównego traktowania pacjentów i nieuzasadnionego klinicznie powstrzymywania się specjalistów przed zastosowaniem technologii optymalnej z punktu widzenia zabezpieczenia i ratowania ludzkiego życia w okresie najtrudniejszym tak dla pacjenta, jak i jego zespołu leczącego.
W ostrej fazie podwyższonego (z dużym prawdopodobieństwem czasowo) ryzyka nagłego zgonu sercowego, dla kamizelki defibrylującej nie ma alternatywnego rozwiązania. Dzięki zastosowaniu kamizelki defibrylującej pacjenci mogą również uniknąć długotrwałej hospitalizacji i kontynuować proces leczenia oraz rehabilitacji wśród najbliższych, korzystając ze zdalnego monitoringu.
- Szpitale mogą obawiać się zabezpieczania pacjentów z wykorzystaniem WCD ze względów formalnych, szczególnie jeżeli w przeszłości nie uzyskały zgody płatnika na refundację. Nie jest to sytuacja korzystna dla pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. Włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych pozwoliłoby zoptymalizować proces opieki nad tą grupą chorych, powodując przejrzyste i przewidywalne zasady rozliczeń z NFZ - przyznaje prof. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu.
Reklama
Jak podkreślano podczas debaty, nawet 50% pacjentów noszących kamizelkę defibrylującą unika wszczepienia na stałe kardiowertera-defibrylatora. Zdaniem specjalistów to znaczący odsetek i istotne wnioski w kontekście zdrowia i dobrostanu pacjentów, którzy mogą uniknąć życia z niepotrzebnym urządzeniem. Co więcej, z tego samego względu ta forma opieki jest korzystna także dla systemu ochrony zdrowia.
- Kamizelka defibrylująca jest bezpieczną i skuteczną klinicznie formą czasowego zabezpieczenia pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym, a także formą efektywną kosztowo w ujęciu całego procesu terapeutycznego w porównaniu do kosztu długotrwałej hospitalizacji w oddziale monitorowanym (miesięczny koszt stosowania kamizelki to zaledwie kilka-kilkanaście dni w szpitalnym łóżku z monitoringiem). Potwierdzają to publikacje i rejestry, w tym pierwszy polski rejestr kamizelki defibrylującej [1] oraz polska analiza farmakoekonomiczna [2], przeprowadzona z perspektywy płatnika w warunkach polskich. Ostatnia publikacja jasno wykazała, że zabezpieczenie pacjentów z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej jest 40% poniżej progu kosztowo-efektywnego w stosunku do standardu terapii. To przekonujące dane - podkreśla prof. Przemysław Mitkowski.
Reklama
- Jeśli poprawnie wnioskujemy, na podstawie przedstawionych danych i komentarzy czołowych polskich kardiologów zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Kardiologicznym, omawiana forma opieki jest bezpieczna, skuteczna klinicznie i opłacalna dla systemu ochrony zdrowia. Próbujemy dociec, co jest przyczyną przewlekłego procesu refundacyjnego, na którego pozytywne rozstrzygnięcie czekają pacjenci zagrożeni nagłą śmiercią sercową. Zwróciliśmy się do pani Minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy z apelem o interwencję i przyspieszenie procesu administracyjnego, którego efektem będzie włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych bez dalszych opóźnień. Liczymy na wznowienie prac i rozpoczęcie rozmów pomiędzy Ministerstwem, NFZ, środowiskiem kardiologicznym i pacjentami, w celu wypracowania optymalnego rozwiązania dla wszystkich stron” - mówi Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia EcoSerce, reprezentująca Porozumienie Organizacji Kardiologicznych.
W trakcie debaty zastanawiano się, czy płatnik publiczny nie obawia się radykalnego wzrostu liczby zabezpieczeń z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej po włączeniu jej do koszyka świadczeń gwarantowanych. Do zagadnienia odniósł się prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego:
„Mówi się, że jeżeli w Polsce jest mniejsze zapotrzebowanie niż 100-200 procedur rocznie, to nie jest zasadne umieszczanie takiego świadczenia w koszyku świadczeń gwarantowanych, tylko traktowanie danej metody jako procedury indywidualnej. W przypadku kamizelki defibrylującej ta liczba jest wyższa i stąd wniosek refundacyjny Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Dotychczasowe kwalifikacje do zabezpieczenia pacjentów z wykorzystaniem WCD były rozsądne. Potwierdzają to najlepiej zgody płatnika na te dotychczasowe rozliczenia. Daje to solidne podstawy do refundacji w ramach koszyka. Wydaje się oczywiste, że kryteria włączenia pozostaną te same, ale ścieżka refundacyjna będzie łatwiejsza, co po prostu usprawni funkcjonowanie tego modelu opieki. Zdecydowanie nie dostrzegam tu pola do ewentualnych nadużyć czy nawet niecelowego rozszerzenia stosowania tej metody. Pamiętajmy, że jest to forma zabezpieczenia zarezerwowana dla pacjentów najwyższego ryzyka śmierci sercowej - takich, których kwalifikacja jest wysokospecjalistyczna, co daje podstawy sądzić, że będzie wciąż, jak dotąd, realizowana właściwie, merytorycznie”.
Specjaliści wspierani przez środowiska pacjenckie zaapelowali do Ministerstwa Zdrowia o wznowienie prac nad wnioskiem refundacyjnym i zadeklarowali gotowość do rozmów o szczegółach merytorycznych.
Kamizelka defibrylująca
Urządzenie WCD ma postać elastycznej koszulki noszonej przez pacjenta bezpośrednio na skórze. Jest to „zewnętrzny” układ diagnostyczno-terapeutyczny, na który składają się: zestaw trzech elektrod defibrylujących i czterech elektrod EKG oraz monitor zarządzający ich pracą. Dodatkowym elementem systemu WCD jest modem (wraz z ładowarką) do przesyłania danych w ramach telemonitoringu. W przypadku wykrycia szybkich, zagrażających życiu arytmii komorowych urządzenie alarmuje pacjenta i w przypadku braku jego reakcji, mającej opóźnić terapię, ostrzega osoby postronne, które nie powinny dotykać chorego. Następnie układ automatycznie dostarcza terapię wysokoenergetyczną przerywającą arytmię.
W odróżnieniu od urządzeń wszczepialnych, w przypadku kamizelki defibrylującej pacjent ma możliwość odroczenia terapii, jeśli wykryta arytmia jest przez niego tolerowana i pacjent pozostaje przytomny. Ma to na celu redukcję liczby bolesnych wyładowań nieadekwatnych, szczególnie w fazie dynamicznych zmian klinicznych w okresie po ostrym incydencie sercowym, kiedy wszystkie nowe stany pacjenta, takie jak tolerancja szybkiego rytmu serca, nie są jeszcze znane i potwierdzone. WCD nie wymaga wszczepienia na stałe, nie powoduje naruszenia powłok skórnych i nie naraża pacjenta na potencjalne ryzyko powikłań związanych z zabiegiem implantacji. Ponadto po ustąpieniu wskazań do zabezpieczenia pacjent po decyzji lekarza może po prostu zdjąć i zwrócić urządzenie.
ZOBACZ WIĘCEJ NA PAP-MEDIAROOM.PL
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze