Reklama

Jak radzić sobie w kwarantannie - zalecenia Beaty Pawlikowskiej-Ludwisiak, psychoterapeutki, Specjalistki Terapii Uzależnień

07/04/2020 15:55

Wydarzenia ostatnich dni weryfikują nasze umiejętności, nasze cechy i sposoby reagowania czy też „po mądremu” mechanizmy adaptacyjne. W okresie zagrożenia, stanu wyjątkowego, społecznej paniki, natłoku informacji (mniej lub bardziej rzetelnych) pojawia się pytanie – i co teraz?

W zależności od naszego konstruktu psychicznego, pojawiają się różne odpowiedzi. Pierwsza grupa - może reprezentowana najliczniej - to grupa „okopmy się”. Zakupy makaronu, ryżu, chińskich zupek, papieru toaletowego, stały się jej nadrzędnym celem, wyższym nawet niż bezpieczeństwo w czasie gromadzenia tych zapasów. Druga grupa, to „na coś trzeba umrzeć”. Grupa osób, które ignorują, z różnych powodów, zalecenia, wskazówki do funkcjonowania w sytuacji zagrożenia zakażeniem. Trzecia grupa - to „stan wojenny się przeżyło, to i to się przeżyje”. To grupa skoncentrowana na racjonalnym rozwiązaniu. Przestrzega zaleceń, ale nie wpada w panikę. Jest otwarta na współpracę, żeby chronić siebie, najbliższych i społeczeństwo. Zaistniała sytuacja to papierek lakmusowy, to weryfikacja, w myśl powiedzenia „tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”.

Obostrzenia dotyczą przemieszczania się, kontaktowania z ludźmi, kontaktowania z wytworami kultury itd., nie są naturalnym stanem w rozwijających się społeczeństwach. Nasze głowy nie lubią przymusu. Jeśli coś wynika z naszej woli, jest dla nas przyjemniejsze w odbiorze. Nakaz lub zakaz powoduje napięcie. Konformiści szybciej się dostosują, ale nie każdy konformistą jest. Domatorzy szybciej się dostosują, ale nie każdy domatorem jest… W ostatnich dniach miałam znacznie więcej konsultacji, interwencji psychoterapeutycznych u osób z nerwicami. To pokazuje, że sytuacja z wirusem wyzwala w większości z nas strach. To naturalne.

Reklama

Jesteśmy w nowej sytuacji. Ważne, żeby strach nas nie paraliżował. To również naturalne, że wzrasta w nas irytacja, złość, ważne, żeby nie przeżywać ich w formie agresji. I dalej… To zupełnie ludzkie, że pojawia się smutek, apatia, ważne, żeby w to nie zapaść.

Cały tekst w aktualnym numerze gazety.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama