Wysokie temperatury, porywisty wiatr i skrajnie sucha ściółka – w takich warunkach strażacy oraz leśnicy stoczyli dramatyczną walkę z żywiołem w gminie Obryte. W piątkowe popołudnie, 3 lipca, w odstępie niespełna dwóch godzin wybuchły dwa groźne pożary. Dzięki błyskawicznej koordynacji służb, wsparciu z powietrza oraz wzorowej postawie mieszkańców, okoliczne kompleksy leśne udało się uratować przed katastrofą.
Dramat rozpoczął się o godzinie 14:17. Obserwator z Punktu Alarmowo-Dyspozycyjnego (PAD) zauważył na kamerach monitoringu niepokojący dym w rejonie Pawłówka. Natychmiast powiadomiono Państwową Straż Pożarną, a w zagrożony rejon ruszyli Leśniczy Leśnictwa Zambski oraz samochód patrolowo-gaśniczy Lasów Państwowych.Na miejscu okazało się, że płoną okoliczne łąki i pastwiska. Silny wiatr błyskawicznie pchał ścianę ognia bezpośrednio w kierunku pobliskiego lasu. Sytuacja była na tyle krytyczna, że Lasy Państwowe podjęły decyzję o poderwaniu samolotu gaśniczego typu Dromader. Pilot wykonał precyzyjny zrzut wody na czoło pożaru, co pozwoliło odciąć ogień od linii drzew.
Działania na ziemi były ekstremalnie trudne ze względu na piaszczysty i gęsto zarośnięty teren. Ogromne zapotrzebowanie na wodę zmusiło ratowników do zbudowania punktu czerpania bezpośrednio z rzeki Narew. Po ciężkiej walce pożar zatrzymano na nieużytkach. Żywioł strawił 2,5 hektara łąk, jednak las pozostał nienaruszony.
W akcji pod Pawłówkiem brały udział zastępy z JRG Pułtusk, OSP Obryte, OSP Psary, OSP Grabówiec, OSP Zambski Kościelne oraz służby leśne.
Gdy na pierwszym pogorzelisku trwało jeszcze dogaszanie, o godzinie 15:57 wpłynęło kolejne mrożące krew w żyłach zgłoszenie. Tym razem ogień wybuchł bezpośrednio w lesie na terenie miejscowości Psary.
Pożar objął młodnik, błyskawicznie trawiąc młode sosny i świerki. W tym przypadku kluczowy okazał się czynnik ludzki. Mieszkańcy Psar natychmiast zauważyli zagrożenie i zaalarmowali służby pod numerem 112. Dzięki ich czujności strażacy dotarli na miejsce w ostatnim momencie.
Pożar udało się zdusić w zarodku. Ogień zniszczył jedynie 0,06 hektara młodego lasu. Na miejscu interweniowały dwa zastępy JRG Pułtusk, dwa zastępy OSP Pniewo oraz jeden z OSP Drwały.
Piątkowe wydarzenia pokazały doskonałą synergię między profesjonalnymi służbami a lokalną społecznością. Słowa najwyższego uznania kierowane są do operatorów PAD, pilotów Dromadera, leśników, strażaków zawodowych i ochotników, a także do czujnych mieszkańców Psar, których reakcja zapobiegła tragedii.
Leśnicy i strażacy ponawiają jednak pilny apel do wszystkich mieszkańców i turystów. Obecne warunki pogodowe sprawiają, że ściółka i trawy są suche jak papier. Wystarczy jedna iskra lub porzucony niedopałek, aby wywołać katastrofalny w skutkach pożar. Służby proszą o szczególną ostrożność podczas przebywania w pobliżu terenów zielonych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze