Reklama

Sąsiedzi za płotem i za ścianą. Pani Zosia wie o nas naprawdę wszystko...

12/10/2026 17:34

Budowa wymarzonego domu pod miastem miała być dla Magdy i Tomka początkiem spokojnego życia. Wyobrażali sobie poranki z kawą na tarasie, rodzinne grille i psa biegającego po podwórku. Jednak ich sielankę szybko urozmaiciła... sąsiadka zza płotu. - Patrzy, co gotujemy, pyta, czy już uprałam firanki - mówi Magda. 

Obok posesji młodego małżeństwa mieszka emerytowane małżeństwo - pani Zosia i pan Waldemar. Ich codzienność, wypełniona dotąd wizytami wnuków i oglądaniem telewizji, zyskała nowy wymiar wraz z pojawieniem się młodych sąsiadów. - Pani Zosia wie o nas naprawdę wszystko i to jest niesamowite - śmieje się Magda w rozmowie z Onetem. 

Sąsiadka jak monitoring 

Gdy podlewa kwiatki, sąsiadka stoi przy płocie i mówi, ile wody lać. Gdy mąż kosi trawę, krzyczy do niego, że robi to źle i żeby sprawdził, czy kosiarka nie jest zepsuta. 

Reklama

Starsza sąsiadka nie ogranicza się jednak do rozmów przez płot. Regularnie odwiedza młode małżeństwo, komentując porządki w domu i pytając o plany zakupowe. - Patrzy, co gotujemy, pyta, czy już uprałam firanki, ile płacimy za szambo i kiedy jedziemy na zakupy, bo byśmy i dla niej wzięli kilka rzeczy. Przy okazji referuje nam, że Waldzia boli w krzyżu, ona nie może spać i musi chyba znowu pojechać do lekarza, a po tych nowych proszkach to chodzi jakaś skołowana. Potem zawija się na pięcie, by za chwilę wrócić i przynieść nam słoiczek soku z róży do herbaty albo naleweczki z pigwy - mówi żartobliwie 35-latka - dodaje 35-latka. 

"Mieliśmy wrażenie, że śpimy przy klubie nocnym" 

Reklama

Zupełnie inne doświadczenia mają Asia i Piotr, którzy kilka lat temu zamieszkali w bloku w dużym mieście. Ich wymarzone M3 szybko okazało się miejscem nieustannego hałasu. Winowajcami byli studenci, którzy wprowadzili się do mieszkania za ścianą.

- To był koszmar. Nasze wymarzone M szybko przestało być wymarzone. Mieliśmy wrażenie, że śpimy przy klubie nocnym. Nie dość, że było głośno, to na balkonie obok studenci palili papierosy, pili alkohol, czasem rano znajdowałam puszki po piwie pod klatką. Z zazdrością spędzałam czas u znajomych, którzy wyprowadzili się pod miasto. Oni mieli ciszę i spokój, my wieczną imprezę i stres, czy uda się przespać noc. Przed zakupem mieszkania nie pomyśleliśmy, że może nam się coś takiego przytrafić. Szczerze mówiąc, w ogóle nie zastanawialiśmy się nad tym, jakich będziemy mieć sąsiadów - wspomina Asia w rozmowie z Onetem. 

Reklama

Interwencje u właściciela mieszkania nie przynosiły efektów. Studenci płacili czynsz na czas, a ich zachowanie nie łamało żadnych przepisów. Dopiero po roku problem zniknął, gdy właściciel zdecydował się nie przedłużać umowy najmu. - Teraz zza ściany dobiega płacz dziecka i jest to przyjemne orzeźwienie po tym łupaniu i hałasach. W końcu jakieś normalne życie - mówi z ulgą Asia.

Badania CBOS pokazują, że relacje sąsiedzkie w Polsce stają się coraz mniej intensywne. Tylko 55 proc. Polaków deklaruje bliskie kontakty z sąsiadami, a co czwarty nie utrzymuje ich wcale. W miastach dominuje anonimowość, która, choć bywa komfortowa, może prowadzić do izolacji. 

Reklama

Więcej przeczytasz - tutaj           

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/10/2026 17:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości