Blisko 70% Polaków chciałoby, aby sklepy zaostrzyły walkę cenową przed Wielkanocą, by dzięki temu zrobić taniej zakupy. 16,5% rodaków nie oczekuje tego. Z kolei 10,4% ankietowanych nie ma zdania na ten temat, a 3,9% twierdzi, że w ogóle ich to nie obchodzi. Takie dane przynosi raport rynkowy pt. „Polacy na świątecznych zakupach. Wielkanoc 2026”. Dla ekspertów te wyniki nie są zaskoczeniem. Postrzegają je raczej jako dowody na to, że Polacy wciąż uważnie obserwują rynek i liczą na obniżki cen, szczególnie w okresie przedświątecznym. Widać też, że rodacy są wrażliwi na ceny i gotowi do planowania zakupów w oparciu o promocje.
69,2% Polaków oczekuje zaostrzonej walki cenowej pomiędzy sklepami, szczególnie dyskontami, by zrobić taniej świąteczne zakupy. 16,5% rodaków nie spodziewa się takiej rywalizacji. 10,4% społeczeństwa nie ma zdania na ten temat. Z kolei 3,9% osób twierdzi, że ich to w ogóle nie obchodzi. Tak wynika z niedawno opublikowanego raportu autorstwa Shopfully Poland i UCE Research. Dr hab. Małgorzata Twardzik ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH) odczytuje te wyniki jako dowód na to, że polscy konsumenci wciąż bardzo uważnie obserwują rynek i liczą na obniżki w okresie przedświątecznym. Są też wrażliwi na ceny i gotowi do planowania zakupów w oparciu o promocje.
– Dyskonty są liderami rynku spożywczego w Polsce. W wyniku prowadzonej przez nie rywalizacji, ceny wielu podstawowych produktów pozostają na niższym poziomie. Nie oznacza to jednak, że tegoroczne zakupy świąteczne będą tańsze niż w ubiegłym roku. Ceny towarów systematycznie rosną o ok. 3,5% rdr. Jednak wzrost jest niewielki i oznacza pewną stabilizację rynku. Polacy mają jednak powody do obaw w związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie, drożejącymi paliwami i rosnącymi kosztami transportu, produkcji oraz energii – mówi dr hab. Twardzik.
Do tego ekspertka z SGH dodaje, że ewentualne zaostrzenie walki konkurencyjnej w okresie przedświątecznym może polegać na selektywnym wyborze oferty i promowaniu jej w niższych cenach w stosunku do konkurencji. Może też dojść do intensyfikacji działań promocyjnych wybranych produktów. Ponadto sieci handlowe mogą się skupić na inwestowaniu w marki własne sieci dyskontowych, różnicowaniu asortymentu, budowaniu i utrzymywaniu relacji z lokalnymi producentami, którzy będą oferowali tańsze produkty dla wybranej sieci. Mogą także regulować marże w celu utrzymania niższych cen.
– Zaostrzona walka cenowa w okresie przedświątecznym może być dla sklepów atrakcyjnym narzędziem przyciągania klientów, ale wiąże się też z pewnymi ryzykami. Obniżki cen przyciągają więcej osób do sklepów, zwiększają sprzedaż produktów promocyjnych i sezonowych oraz mogą wzmocnić wizerunek sieci jako miejsca konkurencyjnego cenowo. Jednocześnie agresywne promocje zmniejszają marże i mogą prowadzić do presji cenowej w całym segmencie, a w skrajnych przypadkach – do szybszego wyprzedania niektórych towarów – zauważa Robert Biegaj z Shopfully Poland.
Ekspert wyjaśnia również, że w okresie przedświątecznym ceny produktów standardowo rosną, jednak ewentualne zaostrzenie walki cenowej w dyskontach może przybrać różne formy. Sklepy mogą podnosić ceny w mniejszym stopniu niż konkurencja, utrzymywać wybrane produkty na dotychczasowym poziomie lub stosować promocje i obniżki tylko na wybrane towary przyciągające klientów, takie jak popularne słodycze czy podstawowe produkty spożywcze.
– W praktyce najprawdopodobniejszy jest scenariusz mieszany, tj. część cen wzrośnie wolniej niż u konkurencji, inne pozostaną niezmienione, a wybrane produkty objęte będą promocjami. Taka strategia pozwala sieciom zachować rentowność, a jednocześnie – przyciągnąć klientów porównujących oferty w różnych sklepach. Dla konsumentów oznacza to dostęp do atrakcyjnych ofert i promocji, nawet przy utrzymującym się ogólnym sezonowym trendzie wzrostu cen – uzupełnia ekspert z Shopfully Poland.
Z raportu też wynika, że ok. 16,5% respondentów nie oczekuje zaostrzonej walki cenowej w sklepach przed świętami. Dr Maria Andrzej Faliński, wieloletni ekspert rynku handlowego w Polsce, uważa, że sceptycyzm wynika z dwóch podstaw. Po pierwsze, respondenci wychodzą z założenia, że przed świętami zawsze jest drożej. Po drugie, mają świadomość tego, że niezależnie od wszystkiego święta wymagają zrobienia większych zakupów. Prowadzi to – w ocenie dra Falińskiego – do pewnej abnegacji.
– Lepiej sytuowane osoby uznają, że jeśli to będzie konieczne, zapłacą więcej. Mniej zarabiający rodacy liczą się z tym, że zrezygnują z niektórych zakupów. Z kolei niemal 4% niezainteresowanych wojną cenową Polaków może nie obchodzić świąt lub nie robić zakupów albo naprawdę nie przejmować się finansami – podsumowuje dr Faliński.
MondayNews Polska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze