:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  13°C słabe, przelotne opady deszczu

O osiem metrów za daleko – interwencja PGP

Interwencje PGP, osiem metrów daleko interwencja - zdjęcie, fotografia

Pułtuszczanka, Pani Ewa, od dłuższego czasu parkuje samochód przed swoim blokiem na ul. Wojska Polskiego. Teraz trwa tam remont i przebudowa drogi wojewódzkiej. Po zakończeniu remontu parking dla Pani Ewy będzie już w innym miejscu – 8 metrów dalej. Wydaje się, że to nie problem. Pani Ewa jest jednak osobą niepełnosprawną i dla niej te 8 metrów to szalenie dużo.

Miarą przyzwoitości społeczeństwa jest jego stosunek do osób niepełnosprawnych. Czy w danym kraju, mieście czy też lokalnej wspólnocie żyje im się w miarę łatwo? Czy też mają na każdym kroku problemy? Czy państwo, samorząd, wspólnota wspierają ich? Czy też nie zauważają ich potrzeb? Odpowiedzi na te pytania pozwalają stwierdzić, czy społeczeństwo jest empatyczne, pomocne i przyzwoite, czy też aroganckie, nieczułe i nieprzyjazne.

Pani Ewa jest pułtuszczanką. Mieszka w bloku przy ulicy Wojska Polskiego. Jest osobą z pierwszą grupą niepełnosprawności. Jej życie to nieustanna walka w pokonywaniu banalnych dla ludzi sprawnych problemów. Przy zejściu po schodach musi pomagać jej mąż, który również jest osobą niepełnosprawną. Dotarcie od mieszkania do samochodu to potężna wyprawa, mimo że mieszka na parterze. Niezwykłą siłą woli zdobyła prawo jazdy, przystosowała swój samochód do niepełnosprawności i wyrwała się z czterech ścian. Aby móc szybciej dotrzeć do samochodu wywalczyła specjalne miejsce parkingowe niemal naprzeciw wejścia do jej bloku. Trwało to aż trzy długie lata, bo parking, na którym wymalowano jej miejsce znajduje się w pasie drogi wojewódzkiej, a decydenci w tej sprawie urzędują daleko od naszego miasta. Udało się, choć z jakiś powodów jej miejsce parkingowe wymalowano na parkingu nie na wprost drzwi, ale trochę z boku. „Dobre i to” – uważała Pani Ewa – ciesząc się, że ma samochód blisko. W ubiegłym roku podjęła próbę przesunięcia miejsca parkingowego jeszcze bliżej. Jakaś miła pani z Zarządu Dróg Wojewódzkich była nawet na wizji lokalnej, obejrzała wszystko i powiedziała, że uda się pokonać ten kolejny metr. Tym bardziej, że zmiana nikomu niczego nie utrudniała, a dla pani Ewy była bardzo pomocna.

Obecny parking Pani Ewy

Niestety, zamiast przysunięcia miejsca parkingowego, pojawiła się dramatyczna wiadomość, że pani Ewa będzie musiała parkować nie przed swoim blokiem, ale ponad osiem metrów dalej!

W tym roku rozpoczął się remont drogi wojewódzkiej w ciągu ulicy Wojska Polskiego. Projektanci nowej drogi naprzeciw bloku, w którym mieszka Pani Ewa, zaplanowali przystanek dla autobusów, a w miejscu obecnego przystanku parking. Tam też może po remoncie znajdować się specjalne miejsce dla samochodu pani Ewy. Od drzwi jej domu jest do tego miejsca prawie 10 metrów. Wydawałoby się, że to nic. Dla pani Ewy to odległość niemal nie do pokonania. Kiedy z nią rozmawiałem na samą myśl, że tam będzie stał jej samochód łamie jej się głos.

Nowa, planowana lokalizacja

W sprawie przystanku autobusowego przesuniętego o kilkanaście metrów i zamienionego z parkingiem protestowali mieszkańcy bloku. Nic to nie dało. W miniony piątek odbyło się spotkanie w ratuszu. Pani Ewa tam była, mówiła, że dla niej zmiany oznaczają niemal całkowite uniemożliwieni korzystania z samochodu. Nic to nie dało. Przedstawiciel zarządcy drogi nie widzi problemu w nowym rozwiązaniu i twierdzi, że te 8 metrów nie ma znaczenia.

W sprawie tej podjęliśmy interwencję. Będziemy starali się dowiedzieć, dlaczego nowy projekt zakłada przesuniecie przystanku i dlaczego nie udało się tak zaprojektować nowego rozwiązania, aby parking dla osoby niepełnosprawnej pozostał na swoim miejscu. Ta sama instytucja po trzech latach wydała na niego zgodę, a teraz bez pytania się kogokolwiek przesuwa go w inne miejsce.

O sprawie poinformował i poprosił o pomoc dla pani Ewy radny Artur Miller. Wspólnie ze mną był na miejscu, rozmawialiśmy z panią Ewą.

 

Grzegorz Hubert Gerek

[email protected]