- Nie nadążamy z przyjmowaniem kolejnych zgłoszeń, a ludzkie okrucieństwo i znieczulica znowu zwalają nas z nóg. Dostaliśmy dramatyczne zgłoszenie z Płocochowa. W jednej z klatek schodowych w bloku koczowała skrajnie osłabiona, chora koteczka tricolorka - pisze dziś rano Pan Kot. Jak informują członkowie stowarzyszenia kotka niedawno urodziła. Niestety, jej kocie dzieci nie żyją.
- Z informacji, które do nas dotarły, wynika, że ktoś się do tego drastycznie przyczynił, ale na ten moment nie wiadomo, co dokładnie stało się z maluchami. Wyobraźcie sobie ból tej matki, fizyczny i psychiczny - czytamy na FB Stowarzyszenia Pan Kot.
Stan kotki jest ciężki - potworna gorączka i wyniszczające rozwolnienie, pogrubiałe, bolesne listwy mleczne pełne pokarmu, którego nie ma już kto pić, skrajne osłabienie i gigantyczny stres.
- Co robić w takiej sytuacji? - pyta Pan Kot - Odpowiedź jest tylko jedna: RATUJEMY! - odpowiada bez wahania.
Tricolorka została natychmiast zabezpieczona i trafiła pod opiekę weterynarza. Przechodzi intensywne leczenie, dostaje leki przeciwgorączkowe, antybiotyki oraz środki na zatrzymanie laktacji, aby nie wdało się śmiertelnie niebezpieczne zapalenie i zakażenie organizmu.
Leczenie i diagnostyka kolejnego ciężko chorego kota to potężne koszty, które spadają na stowarzyszenie każdego dnia.
Jeśli możecie dołożyć grosik do ratowania zwierząt, czerwcowa zbiórka na ratujemyzwierzaki.pl cały czas działa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze