Reklama

Z troską o PSL

Na kilka chwil przed domknięciem lokalnej koalicji PSL i PiS przypomniał nam się felieton jaki na temat polityki - tej wielkiej i tej małej - opublikowaliśmy w Pułtuskiej Gazecie Powiatowej zaledwie trochę ponad pół roku temu. Dziś, kiedy twarzami sporu o polskie bezpieczeństwo i pieniądze na nie z funduszu SAFE, są lider ludowców, Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz i lider PiS Jarosław Kaczyński współpraca bądź nie tych partii nabiera dodatkowego znaczenia.

Polecamy więc tekst z czerwca 2025 roku

Z troską o PSL!

Na początek chcę wyrazić radość z faktu, że radny Michał Górecki jest tak aktywnym felietonistą Pułtuskiej Gazety Powiatowej i pultusk24.pl. Istotą demokracji jest bowiem dyskusja – która może – a czasem nawet powinna być, merytorycznym sporem. Jeśli strony politycznej układanki ścierają się publicznie na pomysły, argumenty, idee, to jest to kwintesencja demokracji. Obywatele czytają, słuchają, oglądają… wyciągają wnioski. W ten sposób można spierać się o to czy potrzebna jest dodatkowa droga wzdłuż pułtuskiej obwodnicy, ale także o to, czy prezydentem Polski powinien być kandydat proeuropejski czy też sympatyzujący z przyjaciółmi Putina.

Reklama

W dwóch ostatnich felietonach na naszych łamach Michał Górecki właśnie o wielkiej polityce, wyborach prezydenckich i Polskim Stronnictwie Ludowym pisał. W pierwszym zatytułowanym „Od Witosa do Trzaskowskiego” autor z troską o ludowców wzywał ich do zmiany decyzji o poparciu w drugiej turze kandydata centrowo-liberalno-lewicowego na rzecz kandydata nacjonalistyczno-prawicowego. Nie ulega bowiem chyba wątpliwości, że w drugiej turze – po raz któryś w polskich wyborach – mieliśmy powrót do podziału sprzed ponad wieku, kiedy ścierały się dwie wizje Polski: lewicowo-centrowa Józefa Piłsudskiego i narodowo-prawicowa Romana Dmowskiego. Ponad wiek temu ten pierwszy o wolną Polskę walczył z rosyjskim zaborcą z bronią w ręku, a ten drugi posłował do rosyjskiej Dumy. Dziś antyeuropejskie i nacjonalistyczne, prawicowe partie w Rumunii, Słowacji, Francji czy na Węgrzech ograniczają się tylko do przyjaźni i miłości wobec panującego na Kremlu.

Drugie tury wyborów prezydenckich mają to do siebie, że dzielą niemal na pół. Od zawsze po jednej stronie mamy polityczne centrum i wszystko co na lewo, a z drugiej prawicę – od tej centrowej po tę skrajną, nacjonalistyczną i neofaszystowską. Przypomnę, że kandydata PiS wsparł nie tylko Grzegorz Braun, ale też Rodacy Kamraci głoszący poglądy neonazistowskie. Strasznie się dziwię, że ktoś się dziwi, iż w tym gronie nie było najstarszej polskiej partii politycznej, czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Reklama

Michał Górecki z niebywałą troską o ludowców zastanawia się, dlaczego nie zastosowali się do ideałów Wincentego Witosa i nie wsparli kandydata prawicy. To trochę spłycenie i uproszczenie tego, co reprezentowali polscy ludowcy. Ich ideały sprzed ponad stu lat reprezentował przecież nie tylko Wincenty Witos, ale także, na przykład pierwszy, demokratycznie wybrany Prezydent RP Gabriel Narutowicz. Wincenty Witos na niego głosował, narodowa prawica nie! Kilkanaście dni później w wyniku obrzydliwej nagonki środowisk i mediów nacjonalistycznych Gabriel Narutowicz został zamordowany.

Jak się więc może układać w całość narracja, że ludowcy zawsze byli po stronie nacjonalistycznej prawicy i teraz – w 2025 roku – też być powinni! Nie byli jesienią 1923 roku wybierając Gabriela Narutowicza na Prezydenta RP, nie byli w dzień jego pogrzebu i nie byli też teraz.

Reklama

Politycy ludowi na przestrzeni ponad stu lat bywali w koalicjach rządowych z prawicą, lewicą i centrum. Mieli swoje chwile chwały jak i momenty trudne. W sierpniu 1920 roku ludowy premier Wincenty Witos wraz z lewicowym wodzem naczelnym Józefem Piłsudskim brali odpowiedzialność za obronę Polski przed bolszewikami. Gdzie wtedy był prawicowy Roman Dmowski? Daleko od frontu i odpowiedzialności za Polskę! Tuż po drugiej wojnie światowej PSL z Mikołajczykiem walczył do końca o demokrację. Poległ w starciu z komunistami. Potem były trudne lata PRL – ludowcy poszli na kompromis, przebidowali politycznie do upadku – nomen omen – Polski Ludowej.

Od 1989 roku są większym bądź mniejszym, ale stałym elementem polskiego życia politycznego. W samorządach znaczą dużo, w polityce centralnej jako współkoalicjant jak dotąd najdłużej ze wszystkich partii odpowiadali za Polskę. Coś czuję, że gdyby posłuchali rad Michała Góreckiego, to dawno skończyliby polityczny żywot jako przystawka na stole Jarosława Kaczyńskiego. Nazw kilku partii, które tak zrobiły, a mających całkiem nie tak dawno nawet lepsze notowania niż PSL, już nawet nie pamiętamy. A ostatni ludowy – choć nie z PSL-u – kandydat na prezydenta, który w drugiej turze poparł kandydata PiS, to Andrzej Lepper. Jak skończył – wszyscy pamiętamy.

Reklama

Felieton ukazał się w 24 numerze PGP z 17 czerwca 2025 roku

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2026 18:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo pultusk24.pl




Reklama