Ciepły wrzesień, rok 2014. Przed budynkiem nowej świetlicy w Lipie stoi tłum odświętnie ubranych ludzi. Od wejściowych drzwi odgradza ich biało-czerwona wstęga. Po jej przecięciu ksiądz święci budynek, potem obiektyw kamery kieruje się do środka. Widzimy dużą salę z nakrytymi stołami. Są przemówienia, wznoszenie toastów i zwiedzanie budynku. W pewnym momencie kamera wędruje do góry, na sufit. 10 lat później dowiadujemy się, że z tego sufitu, a dokładnie ze strychu, na rok przed otwarciem świetlicy spadł człowiek, a właściciel budynku – gmina Pułtusk – do dziś płaci rentę poszkodowanemu w wypadku i pokrywa koszty leczenia za bardzo poważne obrażenia, jakie wtedy poniósł.
Człowiekiem, który 28 marca 2013 roku mocno ucierpiał z powodu wypadku w budynku świetlicy w Lipie jest pracownik Urzędu Marszałkowskiego kontrolujący budowę. Mężczyzna w wyniku upadku doznał obrażeń ciała skutkujących paraplegią wiotką kończyn dolnych, zaburzeniem czucia poniżej poziomu uszkodzenia w okolicach pachwin, całkowitym brakiem czucia poniżej pachwin, zaburzeniami w funkcjonowaniu (...), skostnieniem neurogennym stawów biodrowych, zaburzeniami termoregulacji i układu wegetatywnego, niedosłuchem lewostronnym i brakiem węchu – jak czytamy w postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie z 19 grudnia 2016 roku, do którego dotarliśmy.
Pracownik Urzędu Marszałkowskiego stracił władzę w obydwu nogach i doznał wielu innych poważnych obrażeń przy wykonywaniu czynności służbowych na rzecz podmiotu trzeciego na skutek upadku z wysokości w budynku świetlicy wiejskiej stanowiącej własność pozwanej gminy.
O wypadku w Lipie, w którego wyniku człowiek doznał niezwykle poważnego uszczerbku na zdrowiu, bynajmniej nie było głośno. Szczególnie dziwi fakt, że nie poruszali tego tematu przez tyle lat radni na sesjach rady miejskiej. Przejrzeliśmy protokoły z sesji do końca kadencji 2010 – 2014, czyli z okresu, kiedy miał miejsce wypadek, począwszy od marca. Znaleźliśmy jedną informację na ten temat, w związku z interpelacją, jaką złożyła ówczesna wiceprzewodnicząca rady Róża Krasucka, z 13 września 2013 r. Radna poprosiła, w związku krążącymi z informacjami o dewastacji świetlicy w Lipie, o wyjaśnienie, czy te informacje są rzetelne. Burmistrz Miasta Wojciech Dębski odpowiedział, że dewastacja świetlicy w Lipie nie miała miejsca, a następnie poinformował o wypadku i okolicznościach: – Budowa w/w świetlicy wiejskiej zakończyła się w listopadzie 2012 r. Następnie przystąpiono do prac związanych z instalacją sieci szerokopasmowej. Prace te zakończyły się wiosną 2013 r. Na przełomie marca/kwietnia 2013 r. inspektorzy z Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych prowadzili kontrolę instalacji sieci szerokopasmowej. Wśród obiektów kontrolowanych była m.in. świetlica wiejska w Lipie, na której zainstalowano urządzenia sieci szerokopasmowej. W trakcie wykonywania zdjęć w ramach prowadzonej kontroli w w/w świetlicy wiejskiej jeden z kontrolujących doznał wypadku wskutek upadku z wysokości i odniósł poważne obrażenia. W związku z w/w wypadkiem toczyło się postępowanie wyjaśniające. W ubiegłym tygodniu w/w postępowanie wyjaśniające zostało umorzone, co umożliwia korzystanie z w/w obiektu świetlicy wiejskiej. Obecnie można już usunąć uszkodzenia powstałe w wyniku wypadku. Rzeczywiście, postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Pułtusku zostało umorzone 29 lipca 2023 r.
Na sesji z września 2013 r. nie było dyskusji na temat wypadku w Lipie. Otwarcie świetlicy miało miejsce we wrześniu 2014 roku, a jedną z pamiątek po tym wydarzeniu jest wspomniany na początku film. Jeszcze przed otwarciem obiektu, na sesji w marcu 2014, padło jedno ogólne pytanie dotyczące budynków użyteczności publicznej, którymi zarządza Burmistrz Miasta Pułtusk. Także Róża Krasucka pytała, czy spełniają one normy techniczne, sanitarne, higieniczne i niezbędne wymogi zgodne z prawem budowlanym. Zastępca Burmistrza Zenon Kowalewski poinformował, że do Urzędu Miejskiego nie wpłynął żaden protokół pokontrolny, który wzbudzałby zaniepokojenie odnośnie do spełniania norm technicznych, sanitarnych i higienicznych przez obiekty użyteczności publicznej znajdujące się w zarządzie Gminy Pułtusk.
Sprawa wypadku i kosztów ponoszonych przez gminę dopiero ujrzała światło dzienne w 2024 roku, dzięki interpelacji radnej Małgorzaty Dąbrowskiej. Radna udostępniła na swoim facebookowym profilu treść zapytania, jakie w trybie interpelacji wystosowała do Urzędu Miejskiego w Pułtusku. Z odpowiedzi wynika, że gmina płaci rentę poszkodowanemu w wypadku i pokrywa koszty leczenia zgodnie z postanowieniami sądu. Łącznie poniesione wydatki to już 1.129.696,66 zł.
W odpowiedzi znalazło się też zestawienie wypłaconych kwot z podziałem na lata:
Rok 2017 od 07.04.2017 łącznie 74.804,16 (m-c kwiecień 3.604,16)
Rok 2018 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2019 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2020 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2020 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2021 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2022 łącznie 106.800,00 zł
Rok 2023 łącznie 267.142,50zł (w tym jednorazowo 78.292,50zł na koszty leczenia)
Rok 2024 do m-ca lipca łącznie 253.750,00zł (36.250,00 zł miesięcznie).
Co wydarzyło się w na budowie świetlicy w Lipie w 2013 roku?
Przebieg wypadku opisuje uzasadnienie do orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie (Wydział Cywilny) z 19 grudnia 2016 r.
„Przebywając na poddaszu (strychu) budynku przerwał swoim ciałem strukturę sufitu podwieszanego pomieszczenia poniżej – płaszczyzny nie przeznaczonej do użytku jako podłoga owego poddasza i spadł”. Na strych dostał się „otwieranymi tylko w razie potrzeby” schodami strychowymi.
W uzasadnieniu czytamy również, że „z dotychczas przeprowadzonych dowodów nie wynika, by Gmina przekazała pracodawcy powoda informację o zagrożeniach występujących w przedmiotowym obiekcie”.
Zagrożenia potwierdziła opinia biegłego który stwierdził „niebezpieczeństwo upadku osoby przebywającej na przedmiotowym poddaszu z uwagi na brak obarierowania otworu włazowego oraz brak obarierowania pomostu”.
„Kuriozalnie niska” kwota odszkodowania
Z odpowiedzi udzielonej Małgorzacie Dąbrowskiej dowiadujemy się, że z tytułu ubezpieczenia ubezpieczyciel PZU SA. wypłacił poszkodowanemu 40 895,84 zł. „Niestety kwota, na jaką była ubezpieczona Gmina z tytułu odpowiedzialności cywilnej, była kuriozalnie niska, tym bardziej dla tak dużej Gminy jaką jest Gmina Pułtusk. Niestety, jak widać, faktycznie nie zapewniała ona ochrony ubezpieczeniowej. Gdyby suma ubezpieczenia była odpowiednia, koszty by ponosi ubezpieczyciel”.
Z odpowiedzi wynika też, że nie wszystkie wady w wykonaniu robót budowlanych stwierdzone w roku 2013 zostały usunięte, „w związku z czym prowadzone było osobne postępowanie sądowe z powództwa Gminy Pułtusk, zakończone wyrokiem Sądu Okręgowego w Ostrołęce (Wydział Cywilny) z dnia 14 kwietnia 2020 r. w wyniku, którego prawomocnie sąd uwzględnił w części (26%) powództwo Gminy Pułtusk”.
Pytania bez odpowiedzi
Wiadomo, że wykonawcą świetlicy w Lipie była firma Usługi Budowlane „Remirent” z Ciechanowa. Z ramienia Urzędu Miejskiego budowę świetlicy w Lipie prowadził Kierownik Wydziału Inwestycji i Pozyskiwania Środków Pozabudżetowych Andrzej Grąbczewski. Wiadomo, co się stało i jak się skończyło.
Ale tej sprawie jest wiele pytań, na które, jak dotąd, nie ma odpowiedzi, na przykład kto umożliwił poszkodowanemu wejście na niezabezpieczony podest bez jakichkolwiek środków ochronnych i pouczenia o istniejących tam zagrożeniach, dlaczego tak niskie było ubezpieczenie oraz dlaczego temat (poza wzmianką pozostawioną bez żadnej dyskusji) nie był szerzej omawiany przez radnych.
Na dzień odpowiedzi na interpelację Małgorzaty Dąbrowskiej toczyło się jeszcze postępowanie sądowe w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie w sprawie zażalenia na postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia w kwocie 36.250,00 zł miesięcznie. Temat nie jest więc zakończony. Do sprawy będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze