Nie milkną komentarze i słowa oburzenia po skandalicznych wypowiedziach Donalda Trumpa na temat europejskich sojuszników. W rozmowie z telewizją Fox News były prezydent USA stwierdził, odnosząc się do misji w Afganistanie: „Wiesz, oni będą mówić, że wysłali wojska do Afganistanu czy innych krajów. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu”.
Słowa te są nie tylko obraźliwe, ale przede wszystkim niemające pokrycia w faktach. Po zamachach z 11 września 2001 roku to właśnie państwa NATO wsparły militarnie Stany Zjednoczone w Iraku i Afganistanie. USA jako jedyny kraj w historii Sojuszu uruchomiły wtedy art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, prosząc sojuszników o pomoc – i tę pomoc otrzymały.
Bilans tej solidarności jest tragiczny. W Afganistanie zginęło około 3500 żołnierzy państw NATO, w tym najwięcej z USA (2400) oraz Wielkiej Brytanii (450). Polska straciła 44 żołnierzy. Co więcej, największe straty w przeliczeniu na liczbę ludności poniosła Dania – kraj, wobec którego Donald Trump dziś wysuwa absurdalne roszczenia terytorialne.
Nic więc dziwnego, że wypowiedzi Trumpa wywołały falę ostrych reakcji wśród przywódców państw NATO uczestniczących w misji afgańskiej. Z jednym, znaczącym wyjątkiem.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nie pozostawił wątpliwości:
„Uważam, że wypowiedzi prezydenta Trumpa są obraźliwe i, szczerze mówiąc, szokujące. Nie jestem zaskoczony, że wywołały tak wielki ból u bliskich tych, którzy zginęli lub zostali ranni”.
Równie stanowczo zareagowała premier Włoch Giorgia Meloni. W oficjalnym oświadczeniu uznała słowa Trumpa za niedopuszczalne, podkreślając, że jej rząd przyjął je ze zdumieniem.
„Przyjaźń wymaga szacunku – podstawowego warunku, by dalej gwarantować solidarność leżącą u podstaw Sojuszu Północnoatlantyckiego” – zaznaczyła.
A jaka była reakcja Prezydenta RP? Karol Nawrocki nie skrytykował Donalda Trumpa, stwierdzając jedynie, że jego zdaniem były prezydent USA „nie miał na myśli Polski”.
Tę powściągliwość ostro skomentował gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM:
– To jest policzek wymierzony polskim weteranom i rodzinom tych, którzy w Afganistanie polegli i nie mogą się już bronić. Słowa prezydenta Trumpa są obrażające i oburzające.
Odnosząc się do postawy polskiej głowy państwa, dodał:
– Prezydent Polski jako zwierzchnik sił zbrojnych, powinien zażądać od Donalda Trumpa przeprosin. Czego nie zrobił. Głos zabrał dopiero pod naciskiem mediów.
Zdecydowanie inna jest reakcja polityków obozu rządzącego. Donald Tusk przypomniał, że 22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczył jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. „Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi” - stwierdził szef polskiego rządu.
Milczenie bowiem – lub usprawiedliwianie – w obliczu jawnego fałszowania historii i obrażania poległych sojuszników nigdy nie jest neutralne. Zawsze jest wyborem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze