Jak ze smutkiem zauważył jeden z uczestników, młodzieży na spotkaniu z posłem i byłym ministrem Przemysławem Czarnkiem nie było zbyt wiele. Najwyraźniej życie w XXI wieku okazało się silniejszą konkurencją niż opowieści o wielkiej Polsce węglem stojącej. Sala w Domu Rzemiosła była co prawda prawie pełna – około 80 osób – ale wśród uczestników dominowali raczej starsi mieszkańcy Pułtuska i powiatu.
Poseł mówił o wszystkim: o „cudzie”, jakim miała być wygrana Karola Nawrockiego w wyborach, o programie SAFE, o budowaniu programu Prawa i Sprawiedliwość, o usuwaniu „lewicowych profesorów”, o przejmowaniu mediów, o popieraniu mediów (tych właściwych), o niepopieraniu mediów (tych „lewackich”), o edukacji, o niezliczonych pokładach węgla, który – gdyby tylko Unia Europejska przestała się upierać przy jakiejś tam ekologii – zbawiłby polską energetykę i zapewne przy okazji naprawił klimat. Było też o dwukadencyjności w samorządach, której poseł jest gorącym zwolennikiem. O dwukadencyjność parlamentu nikt nie zapytał!
Najwięcej energii pojawiało się jednak przy nazwiskach takich jak Donald Tusk czy Władysław Kosiniak-Kamysz. Wówczas głos wznosił się ku sufitowi, ręce zaczynały żyć własnym życiem, a temperatura i emocje wyraźnie rosły. Momentami można było odnieść wrażenie, że to nie spotkanie z wyborcami, lecz casting do roli trybuna ludowego. Trzeba uczciwie przyznać - poseł Przemysław Czarnek jest w tym doskonały. Mówi bardzo sprawnie, piękną polszczyzną, potrafi modulować głos i zręcznie budować napięcie, stawiając retoryczne pytania, na które odpowiedzi są z góry oczywiste.
Na szczęście - dla strun głosowych i ciśnienia obecnych - wydarzenie trwało niewiele ponad godzinę, bo poseł spieszył się na wywiad do Telewizji Republika. Dłuższe uniesienia mogłyby zbyt mocno podnieść ciśnienie, a troska o zdrowie wyborców powinna przecież łączyć wszystkich.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że sympatycy PiS wyszli z sali jeszcze bardziej przekonani o swojej racji, a przeciwnicy - jeśli oglądali fragmenty na pultusk24.pl - utwierdzili się w przekonaniu, że to jednak nie ich bajka. Jedni zobaczyli charyzmatycznego obrońcę wartości, drudzy dobrze znany spektakl nienawiści i politycznej egzaltacji z podniesionym głosem i czarno-białą wizją świata. Każdy dostał dokładnie to, po co przyszedł - albo po co nie przyszedł, gdyż wiedział co usłyszy. Poseł Przemysław Czarnek nie zdobywa nowego elektoratu - on jest jednakowo skuteczny w utwardzaniu już utwardzonych jak i odstraszaniu już odstraszonych.
Na naszym Facebooku dwa krótkie filmiki: jeden oddający ducha spotkania a drugi dotyczący dwukadencyjności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze