Kto by pomyślał, że dwa złote mogą wywołać taki sztorm? Podczas ostatniej w minionym roku sesji Rady Miejskiej (29 grudnia) atmosfera była gorętsza, niż woda w jacuzzi na basenie w Pułtusku. A właśnie o tę wodę – i o to, że jest podobno zimniejsza, niż serce urzędnika skarbowego – poszło najbardziej.
Wszystko zaczęło się od radnego Adama Prewęckiego, który złożył interpelację w sprawie podwyżki cen biletów na basen o całe 2 złote. Radny, w imieniu mieszkańców, wyraził nadzieję, że ta dwuzłotówka pójdzie na podgrzanie wody.
Kierownik obiektu, Marcin Nożykowski poinformował, że ostatnia zmiana cen miała miejsce w 2024 roku, co daje średnią podwyżkę o 1 zł rocznie. – Nasza woda spełnia wszystkie wymagania, jest podgrzewana automatycznie i monitorowana. Temperatura mieści się w widełkach. Maksymalna wynosi 30 °C na basenie sportowym – u nas jest 27,6 °C, na rekreacyjnym maks. 30 °C, u nas 29,6°C, więc nasze widełki są naprawdę w porządku – argumentował, broniąc podwyżek, temperatury i widełek.
I tu wkroczyli politycy z ich naturalnym instynktem rozwiązywania problemów przy pomocy uchwał. – Skoro panu radnemu tak zależy na tym, żeby temperatura była wysoka, to może podejmiemy uchwałę, która określa temperaturę, np. na poziomie 30 stopni – powiedział z irytacją w głosie były burmistrz Wojciech Gregorczyk. Przewodniczący rady, Łukasz Skarżyński, przypomniał, że w sumie rada może podejmować różne uchwały, nawet te najbardziej absurdalne, jak podjęta w początkach Polski Ludowej w sprawie przeniesienia budynku ratusza.
Burmistrz Beata Jóźwiak również stanęła murem za temperaturą, twierdząc, że jest „odpowiednia”, i podwyżką, określając ją jako „niezbyt wygórowana”.
Jednak dyskusja nabrała rumieńców nieoczekiwanie, kiedy do akcji wkroczył radca prawny Urzędu Miejskiego. Rzucił on śmiałą tezę, że radny Prewęcki, jako członek Komisji Rewizyjnej, ma potężne narzędzia kontrolne. Zasugerował mianowicie, by radny zbadał temperaturę wody… „organoleptycznie” (dla niewtajemniczonych: „organoleptycznie” w tym przypadku mogło oznaczać „wsadź pan palec i sprawdź”). Ta wysublimowana porada prawna spotkała się z błyskawiczną i przytomną ripostą radnego Adama Ciskowskiego, który zadał pytanie kluczowe dla całej operacji – ale jakim termometrem, panie mecenasie?
Sala zamarła w oczekiwaniu na doprecyzowanie metodologii badawczej, ale nie otrzymała odpowiedzi. Czy radny Adam Prewęcki podejmie się tej misji? Czy zanurzy się w odmętach basenu w imię nauki i dobra publicznego? I najważniejsze – jakiego termometru użyje do tej ryzykownej organoleptycznej próby? Jeśli tylko dojdzie do tego eksperymentu, obiecujemy relację na żywo!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze
Zaloguj się