Wśród licznych pułtuskich profili na Facebooku działa również taki, który już samą nazwą próbuje nadać sobie rangę medium – „Dziennik Pułtuski”. Nazwa zobowiązuje. Pytanie tylko: do czego?
Ostatni wpis tego profilu wzbudza zdziwienie. Jest to bowiem niezwykle jednostronna laurka o nowo konstruowanej koalicji PiS–PSL. Całość okraszona została grafiką, która mówi jednak więcej niż sam tekst. Logo łudząco przypominające znak PiS (ach ten AI!), lepiej wyglądające logo PSL, dwie ręce w geście powitania lub porozumienia, panorama miasta i wielki napis „Koalicja dla Pułtuska”. Napis sugeruje, że ta panorama przedstawia nasze miasto i to jest niepokojące, bo nad nim unosi się… czerwony sztandar. Tak, tak – czerwony sztandar nad Pułtuskiem. Symbolika aż krzyczy.
Sam tekst to apoteoza „koalicji zgody”. Autorzy przekonują, że porozumienie przyniesie same korzyści, a wszelkie głosy krytyczne sprowadzają się do anonimowych insynuacji krążących po mieście. Wszyscy są więc za, a przeciw tylko jakieś okropne „anonimy”!
Oczywiście – anonimowe listy należy potępiać. Problem w tym, że gdy próbujemy sprawdzić, kto stoi za „Dziennikiem Pułtuskim”, kto jest autorem tekstu i grafiki trafiamy w próżnię. Brak nazwisk. Brak redakcji. Pełna anonimowość!
A więc profil aspirujący do miana tytułu prasowego sam funkcjonuje jako anonim. Moralizuje, poucza, piętnuje „anonimy”, jednocześnie samemu pozostając bez twarzy i nazwiska. To nie jest standard debaty publicznej.
Jeśli ktoś chce być medium – niech nim będzie naprawdę. Z redakcją, z odpowiedzialnością, z jawnością. Jeśli ktoś chce być stroną politycznego sporu – niech uczciwie się do tego przyzna.
Ponieważ zakładamy, że pewne elementy po naszym tekście mogą z netu zniknąć, to profilaktycznie zrobiliśmy screeny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze