Presja czasu, silne emocje i rzekome zagrożenie oszczędności życia – to sprawdzona broń w rękach cyberprzestępców. W ciągu zaledwie dwóch dni dwie mieszkanki Siedlec straciły łącznie niemal 80 tysięcy złotych, wierząc, że współpracują z bankowym działem bezpieczeństwa. Komenda Miejska Policji w Siedlcach apeluje o natychmiastowe przerywanie takich połączeń i przypomina: prawdziwy urzędnik nigdy nie poprosi nas o przekazanie gotówki ani kodów BLIK.
Tak działają oszuści
Przestępcy doskonale wiedzą, jak uśpić czujność swoich ofiar. Wykorzystują zaawansowane techniki socjotechniczne, podszywają się pod numery telefonów zaufanych instytucji (tzw. spoofing) i symulują procedury bezpieczeństwa. W ostatnich dniach w Siedlcach ofiarą tego procederu padły dwie kobiety – każda z nich straciła oszczędności w zupełnie inny, choć równie perfidny sposób.
Scenariusz I: Taksówką po „ratunek” dla oszczędności
Pierwsza z kobiet, 53-letnia obywatelka Ukrainy mieszkająca w Siedlcach, odebrała telefon od mężczyzny podającego się za pracownika działu bezpieczeństwa banku. Rozmówca twierdził, że z jej konta ktoś próbuje wykonać serię podejrzanych przelewów. Aby uwiarygodnić swoją legendę, wysyłał kobiecie wiadomości SMS, które miały potwierdzać jego tożsamość.
Zmanipulowana kobieta, działając pod dyktando oszusta, pojechała taksówką do Warszawy, gdzie wypłaciła z konta i bankomatu łącznie 28,5 tysiąca złotych. Przez cały czas była instruowana, by pod żadnym pozorem nie rozłączać połączenia. Finał historii rozegrał się na jednej ze stołecznych ulic, gdzie poszkodowana przekazała gotówkę rzekomemu kurierowi bankowemu, podpisując nawet sfałszowany „Akt przekazania środków pieniężnych”. Oszczędności miały trafić na „bezpieczne konto tymczasowe” – w rzeczywistości przepadły bez śladu.
Scenariusz II: Ekspresowe czyszczenie konta kodami BLIK
Zaledwie dzień później w podobną pułapkę wpadła 47-letnia siedlczanka. W tym przypadku przestępcy użyli legendy o włamaniu na konto i wykorzystaniu jej numeru telefonu do autoryzacji transakcji.
Przerażona kobieta, chcąc ratować swoje środki, zaczęła seryjnie generować i przekazywać telefonicznie kody BLIK. Choć widziała na ekranie smartfona, że z jej konta znikają pieniądze, „konsultant” uspokajał ją, że to standardowa procedura blokady i wszystkie środki wrócą na konto następnego dnia. W niespełna godzinę kobieta straciła w ten sposób 51 tysięcy złotych.
Czerwone flagi – tego prawdziwy bankier NIGDY nie zrobi
Policja przypomina, że instytucje finansowe stosują rygorystyczne procedury bezpieczeństwa. Złamanie którejkolwiek z poniższych zasad przez Twojego rozmówcę to natychmiastowy sygnał, że masz do czynienia z oszustem.
Pamiętaj! Pracownik banku nigdy:
nie poprosi o wypłatę gotówki i przekazanie jej kurierowi czy jakiejkolwiek innej osobie,
nie będzie żądał podania kodów BLIK, kodów autoryzacyjnych, loginów czy haseł do bankowości,
nie zmusi Cię do ciągłego pozostawania na linii telefonicznej podczas wypłaty lub przelewu środków,
nie zaproponuje przelania pieniędzy na tzw. „bezpieczne konto techniczne/rezerwowe”.
Jak nie dać się okraść? Złote zasady bezpieczeństwa
Jeśli otrzymasz telefon z informacją, że Twoje pieniądze są zagrożone:
Przerwij rozmowę – po prostu się rozłącz. Masz prawo do chwili refleksji.
Zweryfikuj tożsamość dzwoniącego – zadzwoń samodzielnie na oficjalną infolinię swojego banku (numer wpisz ręcznie lub znajdź go na odwrocie karty płatniczej).
Nie działaj pod presją czasu – pośpiech to najlepszy sprzymierzeniec przestępców.
Zaloguj się do aplikacji – samodzielnie sprawdź stan konta i historię transakcji w bezpieczny sposób.
Jeżeli podejrzewasz, że padłeś ofiarą oszustwa, nie zwlekaj – natychmiast skontaktuj się ze swoim bankiem, aby zablokować karty i dostęp do konta, a następnie zgłoś sprawę w najbliższej jednostce Policji.
Źródło: KMP w Siedlcach
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze