Choć w powszechnym wyobrażeniu wiosna przychodzi wraz z zielonymi liśćmi na drzewach i pierwszymi ciepłymi dniami, w lesie ten moment następuje znacznie wcześniej. Przyroda nie zna kalendarza ani umownych dat. Reaguje na światło, długość dnia, temperaturę i wilgotność gleby. Dlatego pierwsze oznaki nowego sezonu pojawiają się często wtedy, gdy człowiek wciąż postrzega las jako zimowy i uśpiony.
Jednymi z pierwszych organizmów, które odpowiadają na nadchodzące zmiany, są rośliny runa leśnego. Przebiśniegi, śnieżyce wiosenne czy zawilce potrafią rozpocząć wzrost bardzo wcześnie, korzystając z wilgoci i światła docierającego do dna lasu jeszcze przed rozwojem liści drzew. To właśnie ten krótki okres wczesnej wiosny jest dla nich kluczowy — pozwala zakwitnąć, zanim korony drzew zamkną dostęp do światła.
Równolegle do roślin zielnych aktywność rozpoczynają drzewa i krzewy wiatropylne. Leszczyna i olsza wypuszczają charakterystyczne bazie, uwalniając pyłek często jeszcze pod koniec zimy. Dla alergików bywa to sygnał kłopotliwy, ale z punktu widzenia przyrody to wyraźny znak, że procesy wegetacyjne ruszyły, a ekosystem wchodzi w nową fazę.
Jednym z najbardziej czytelnych sygnałów nadchodzącej wiosny są płazy. Żaby trawne i ropuchy, które zimowały w mule, norach lub pod warstwą liści, zaczynają wędrówki do zbiorników wodnych. Często dzieje się to bardzo wcześnie, niekiedy już w lutym lub na początku marca. Ich pojawienie się przy stawach, rowach i rozlewiskach to jeden z pierwszych masowych ruchów zwierząt po zimowym spoczynku.
Wraz z pierwszymi cieplejszymi dniami pojawiają się także owady. Pszczoły i trzmiele wykonują tzw. obloty, czyli krótkie loty orientacyjne po długim okresie bezruchu. To moment niezwykle ważny dla całego ekosystemu, ponieważ wraz z nimi rozpoczyna się proces zapylania. Bez tej wczesnej aktywności owadów dalszy rozwój wielu roślin byłby niemożliwy.
W świecie ssaków wiosenne przebudzenie przebiega w różnym tempie. Gatunki zapadające w sen zimowy stopniowo wracają do aktywności, wykorzystując zapasy energii zgromadzone jesienią. Borsuki coraz częściej opuszczają nory, a jeże ostrożnie wychodzą z zimowych kryjówek.
Wiosna w lesie nie pojawia się nagle i nie ma jednego momentu, który można by uznać za jej początek. To proces rozłożony w czasie, przebiegający etapami i często niezauważalny dla tych, którzy nie obserwują przyrody uważnie. Najpierw reagują rośliny i drobne organizmy, potem płazy i owady, następnie ptaki, a dopiero na końcu drzewa liściaste okrywają się zielenią.
Dlatego warto pamiętać, że gdy człowiekowi wydaje się, iż „na wiosnę jest jeszcze za wcześnie”, las często jest już o krok dalej. Budzi się po cichu, bez gwałtownych zmian i spektakularnych znaków. Trzeba tylko zwolnić krok, spojrzeć pod nogi, wsłuchać się w dźwięki i pozwolić, by przyroda sama opowiedziała, że nowy cykl właśnie się rozpoczął.
Katarzyna Dudek
Łowczy Okręgowy Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Ciechanowie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze