Ponad 250 milionów trafi do dzieci chorych na raka! - To jest coś pięknego co razem zrobiliśmy, jako Polska! Każda osoba, która wpłaciła chociaż złotówkę odmieniła życie jakiegoś dziecka. Myślę, że wywaliliśmy tego chama – raka na maksa! - mówił podczas transmisji na żywo z najsławniejszej kawalerki na świecie 23-letni Piotr „Łatwogang”! Youtuber, który od 17 kwietnia prowadził nonstop stream charytatywny, otworzył serca i portfele tysięcy czy milionów osób. Wszystko dla dzieci chorych na raka, podopiecznych Fundacji Cancer Fighters! Wraca nam wiara w ludzi!
- Anioły niebios wstrzymajcie czas, zanim ktoś inny zabierze nas! – śpiewał (piosenkę napisał z myślą o akcji) Wojtek Pytkowski, jeden z gości najsławniejszej kawalerki na świecie! Kawalerki 23-letniego Piotra „Łatwoganga”, który otworzył serca, kieszenie, portfele, konta, skarbonki tysięcy czy milionów osób. Wszystko dla dzieci chorych na raka, podopiecznych Fundacji Cancer Fighters!
- Zróbmy największy hałas dla dzieciaków – wołał Piotr podczas transmitowanej na żywo, okrzykniętej największą i najgłośniejszą w internecie, internetowej akcji charytatywnej - diss na raka.
Ten hałas wzruszył, zaskoczył, zmotywował, dotarł do tysięcy, jeśli nie milionów osób. Ludzie nie tylko wpłacali po dwa, pięć, dziesięć złotych czy ich tysiące – dawali tyle ile mieli, ile mogli.
- Wpłacam 7, 50 – to wszystko co mam... – wzruszały niektóre wpisy.
Jednocząc się z chorymi na raka do kawalerki przyjeżdżali mężczyźni, kobiety, aby na oczach tysięcy widzów obciąć sobie włosy do zera. Zrobili do np. Katarzyna Nosowska, Vito Bambino, Aleksandra Domańska, celebryci, znajomi pomysłodawcy, jego sąsiedzi z bloku. Wiele gwiazd łączyło się telefonicznie, na żywo oferując różnorodne atrakcje po przekroczeniu pewnego progu zbiórki (np. M. Gessler zaoferowała naukę robienia bigosu, a W. Szczęsny rzucenie palenia).
Od akcji nie mogliśmy oderwać wręcz wzorku, kiedy na koncie było 50 milionów! Tempo, w jakim zaczął kręcić się wtedy licznik wpłat było nierzeczywiste!
To co działo się w maleńkim metrażem i największym sercem mieszkaniu wraca wiarę w ludzi, w bezinteresowną pomoc, empatię. Pozwala wierzyć, że w jednych z najtrudniejszych momentów życia, w momencie diagnozy i leczenia onkologicznego są ludzie, którzy w dzień i noc będą robić wszystko, aby nam pomóc.
Historię dobra napisały osoby prywatne, firmy, mieszkańcy miast, wsi. Napisali Ci, którzy wpłacali, i Ci udostępniający informacje o akcji.
Akcja wyzwoliła w ludziach pokłady dobra, skłoniła do przemyśleń, do pogodzenia się z osobami, z którymi nie rozmawiali kilkanaście lat. - Dla dobra dzieci pokazujemy światu, że można się pogodzić. Dla dobra ludzkości - mówili.
Podczas transmisji na żywo godzono się, śpiewano, tańczono. Były prośby o rejestrowanie się w bazie DKMS (podczas streamu zarejestrowało się 18 tysięcy osób - do godz. 19:45,26 kwietnia br.), oddawanie krwi.
- To jest coś pięknego, co razem zrobiliśmy, jako Polska. Każda osoba, która wpłaciła chociaż złotówkę odmieniła życie jakiegoś dziecka - mówił Piotr „Łatwogang”. - Teraz się cieszmy! Bycie Polakiem do wielka duma. Polacy to kraj wojowników – stwierdził Piotr…
Po prostu… Cieszmy się! Cieszmy, że wokół nas są jeszcze ludzie, którzy nie są obojętni, którym nie jest wszystko jedno... To, co udało się zrobić Piotrowi i wszystkim, którzy wsparli akcję jest krzepiące, motywujące, dobre, szlachetne, inspirujące, budujące! I...aż trudne do uwierzenia, że tak umiemy...
- Bo wspólnie możemy zrobić wszystko! Nie przegramy tej walki! To jest cud! Wszystkim dziękujemy! – powiedział jeden z gości niezwykłej kawalerki.
Ta wielka akcja rozpoczęła się od piosenki, którą śpiewają chora po raz trzeci na raka Maja i raper Bedoes 2115… Cały dochód z odsłuchów piosenki miał trafić do Fundacji Cancer Fighters. Piosenkę usłyszał Piotr Łatwogang”… i zaczęło się...
Piosenka „Ciągle tutaj jestem” opowiada o walce z chorobą. I nie jest to klasyczny diss - atak dotyczący konkretnej osoby. W piosence atak skierowany jest w stronę choroby. Mierzy się z nim, jak wspomnieliśmy, Maja i mierzyła rodzina Bedoesa.
"Jeśli tak samo chorujesz na raka jak ja, ten utwór jest dla Ciebie
Jestem Maja i jest to moja trzecia wznowa, i mam powody, żeby Ciebie dissować
No to co, Maja, jedziemy z nim?
Jedziemy
Ha, ha, ha, to jedziemy
Już raz wygrałam z Tobą (Aha), pamiętam to jak dziś (Okej)
Myślałam, że to koniec, że nie wrócisz tutaj, więc
Poczułam smak zwycięstwa, w oczach świecił mi się świat (Mhm)
A Ty wróciłeś znowu, powiedziałeś jeszcze raz (Że co?)
Trzecia runda walki, znowu stawisz mnie na start
Ale zapomniałeś o tym, że nie poddam się od tak (Nie)
Choć ta droga trudna i czasem brak mi sił
Często widzę mamę, jak ociera łzy (Kocham Cię)
Ciągle tutaj jestеm
Myślałeś, że mnie masz?
Ciąglе tutaj jestem
Śmiejemy Ci się w twarz
Ciągle tutaj jestem
I się nigdzie nie wybieram
Ciągle tutaj jestem
Maja, dawaj tego pozera (...)"
Na końcu tej historii nie ma jednego bohatera, są ich tysiące! W tym, co rozpoczął "Łatwogang" jest coś, czego nie da się przeliczyć na złotówki. Bo kiedy ktoś mówi „wpłacam tyle, ile mam”, tak naprawdę daje znacznie więcej - nadzieję. A ta, chociaż niewidzialna, pozwala przetrwać nawet najciemniejsze chwile choroby. I może właśnie o to chodziło w piosence, w tym haśle, w tym wielkim energetycznym, pozytywnym hałasie transmisji na żywo? Nie tylko o walkę z rakiem, ale o przypomnienie, że nikt nie musi tej trudnej walki toczyć sam. Bo kiedy 11-letnia Maja śpiewa „Ciągle tutaj jestem”, to po tych dziewięciu dniach w kawalerce "Łatwoganga" nie są to już tylko słowa jednej osoby... To głos wszystkich, którzy się nie poddają. I wszystkich, którzy stoją tuż obok, aby w każdej chwili wesprzeć, aby pomóc.
Dlatego niech ten hałas wywołany przez wspaniałych ludzi nie cichnie. Niech trwa w codziennych gestach, w uważności, w odwadze, by być wsparciem dla drugiego człowieka.
Bo dopóki jesteśmy razem… naprawdę jesteśmy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze