Wzrost cen w chorwackich restauracjach zaskoczył polskich turystów. Rodzina z Krakowa, która regularnie odwiedza ten kraj, zauważa, że w tym roku za posiłki trzeba było zapłacić znacznie więcej niż w poprzednich sezonach. — Widać wyraźne podwyżki — mówi turystka.
Monika wraz z mężem i dwójką dzieci już drugi rok z rzędu spędziła majówkę w Chorwacji. Jak podkreśla, kraj ten odwiedza regularnie od lat. — Rok, w którym wprowadzono euro, wybraliśmy inny kierunek, obawiając się wzrostu cen. Jednak już w 2025 r. wróciliśmy w okolice Zadaru i nie zauważyliśmy dużych różnic. Ceny w sklepach były zbliżone do polskich, a w restauracjach dało się zjeść w rozsądnych cenach — relacjonuje Monika w rozmowie z Onetem.
"Widać wyraźne podwyżki"
W tym roku sytuacja się zmieniła. — Ceny w supermarketach nadal są porównywalne z polskimi, ale za obiady w restauracjach trzeba już zapłacić więcej. Jako stali bywalcy Chorwacji byliśmy zaskoczeni i rozczarowani. Staraliśmy się częściej gotować sami, ale odwiedziliśmy kilka lokali, w tym tę samą restaurację co rok wcześniej. Widać wyraźne podwyżki, niektóre dania zdrożały znacznie — mówi turystka.
Monika podkreśla, że jej relacja nie ma na celu zniechęcania do wyjazdów do Chorwacji, ale zachęca do sprawdzenia aktualnych cen przed podróżą lub zabrania ze sobą większego zapasu jedzenia.
Rekordowe ceny za owoce morza
Rodzina odwiedziła także restauracje specjalizujące się w owocach morza. — W jednej z nich małże kosztowały 23 euro (ok. 95 zł), a kalmary z frytkami aż 25 euro (ok. 106 zł). W innym miejscu małże były za 13 euro (ok. 55 zł), a kalmary z grilla za 24 euro — wylicza Monika.
Za rodzinny obiad 2+2 w restauracji zapłacili 68,20 euro (ok. 290 zł). W zestawie znalazły się: małże, kalmary z grilla, nuggetsy dla dzieci, napoje i deser.
Więcej przeczytasz tutaj.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze