Światowe ceny ropy naftowej rosną w szybkim tempie w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, co bezpośrednio przekłada się na koszty tankowania w Polsce. - Kluczowe jest, jak długo utrzymają się wysokie ceny ropy i ile potrwa powrót do równowagi - mówi Urszula Cieślak, starsza analityczka rynku paliw w firmie Reflex.
Po rozpoczęciu ataków Izraela i USA na Iran notowania ropy Brent przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę, podczas gdy jeszcze przed konfliktem utrzymywały się poniżej 70 dolarów. Sytuacja ta już odbija się na cenach paliw na polskich stacjach - podkreśla Onet.
Jednym z kluczowych czynników wpływających na rynek jest zamknięcie ruchu w Cieśninie Ormuz. Przez ten szlak transportuje się 20–25% światowych dostaw ropy oraz znaczną część LNG. Blokada tej drogi natychmiast wywołała gwałtowne reakcje na rynku energii.
Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że w 2024 r. polskie rafinerie przerobiły ok. 27,6 mln ton ropy. 90% surowca pochodziło z Arabii Saudyjskiej (50,7%), Norwegii (31,2%) i Stanów Zjednoczonych (7,9%). Pozostałe kierunki to Nigeria, Gujana, Wielka Brytania, Algieria, Kazachstan oraz niewielkie ilości z Polski i Wenezueli. Największą zmianą ostatnich lat jest całkowite odejście od importu ropy z Rosji. W 2024 r. nie sprowadzono do Polski ani jednej dostawy rosyjskiego surowca, podczas gdy jeszcze dekadę temu stanowił on ponad 90% importu.
- Konsekwencje dla Polaków mogą być łagodne lub bardzo dotkliwe - wszystko zależy od czasu trwania konfliktu i utrzymania się wysokich cen - mówi Onetowi Urszula Cieślak.
Reklama
Jej zdaniem, nawet jeśli ceny paliw spadną, ceny usług, które wzrosły w wyniku drogiego paliwa, mogą utrzymywać się dłużej. Dr Jakub Bogucki, analityk e-petrol.pl, przewiduje, że ceny diesla mogą zbliżyć się do 8 zł za litr, a benzyna 95-oktanowa kosztować powyżej 6,50 zł za litr. W najbliższych dniach spodziewane są dalsze podwyżki cen hurtowych i detalicznych.
Możliwości rządu w zakresie stabilizowania cen paliw są ograniczone.
- Państwo nie może ingerować w marże producentów czy właścicieli stacji, ale może wpływać na poziom podatków. Obniżenie podatków do unijnego minimum mogłoby obniżyć cenę litra paliwa o ok. 30 groszy - wskazuje Cieślak. Ekspertka przypomina, że w 2022 roku w ramach tarczy antyinflacyjnej obniżono stawkę VAT na paliwa z 23% do 8%. Podobne rozwiązanie mogłoby przynieść krótkoterminową ulgę, jednak wymagałoby zgody Komisji Europejskiej.
Reklama
Ministerstwo Energii zapewnia, że zapasy interwencyjne ropy i paliw w Polsce przekraczają wymagane 90 dni.
- Pod tym względem jesteśmy zabezpieczeni, ale na uwalnianie rezerw strategicznych jest za wcześnie. Wciąż korzystamy z bieżących dostaw, a przyszłość sytuacji na Bliskim Wschodzie pozostaje niepewna - podkreśla Cieślak.
Więcej informacji - tutaj
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze