:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Z cyklu „Ludzie pozytywnie zakręceni” – Kuźnia w kuźni

Powiat, cyklu „Ludzie pozytywnie zakręceni” Kuźnia kuźni - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 3
  • Fotka nr 1 z 3
  • Fotka nr 2 z 3
Portal pultusk24.pl 16/11/2016 10:30

  W wędrówkach po Mazowszu, z Kazimierzem Karpińskim, społecznikiem z Pułtuska, zawitaliśmy do gminy Zatory, a właściwie do malowniczo położonej wsi, położonej między lasami Puszczy Białej, do Pniewa, gdzie z typową dla mieszkańców Kurpi gościnnością, w zorganizowanej przez grupę ludzi „pozytywnie zakręconych” kurpiowskiej izbie regionalnej, powitała nas prezes Stowarzyszenia „Puszcza Biała – Moja Mała Ojczyzna” – Halina Witkowska.   Zostaliśmy przyjęci, przed chwilą upieczonymi przez dzieciaki z pobliskiej szkoły podstawowej, uczestniczącymi w warsztatach kulinarnych, fafernuchami. A cóż to są fafernuchy? Przyznam się szczerze, że pierwszy raz słyszałem takie określenie dla małych pierniczków pachnących pieprzem i miodem. Nazwa tych korzennych ciasteczek pochodzi prawdopodobnie od niemieckiego słowa Pfefferkuchen, oznaczającego ciasto pieprzowe popularne w średniowieczu w Europie Zachodniej. Pani prezes zdradziła nam składniki potrzebne do wykonania tych pierniczków, chociaż na pewno nie będę piekł, ale przyznam, że toruńskie pierniki mogą „buty czyścić” pniewskim fafernuchom. Ale ja nie o tym! Chociaż też pieczenie regionalnych, kurpiowskich wyrobów cukierniczych ma doniosłe znaczenie. Zostaliśmy również obdarowani, przed kilku dniami wykutymi, przez „osobistego” kowala, podkówkami szczęścia. Ale może po kolei... W 2003 r. Pani Halina, wraz z kurpiankami z Pniewa i okolic, wpadła na pomysł żeby w starym, nieużywanym od lat 90. ubiegłego wieku budynku szkolnym, w którym mieściły się dwie klasy i mieszkanie nauczyciela, zorganizować izbę regionalną Puszczy Białej. Zwróciła się z odpowiednim pismem do ówczesnego wójta Gminy Zatory Włodzimierza Kaczmarczyka. Ziarno padło na podatny grunt. Do programu włączył się ówczesny Starosta Pułtuski Tadeusz Nalewajk, włączyli się etnografowie z Ciechanowa – Grażyna i Tomasz Czerwińscy oraz wiele innych osób, które chętnie wsparły tę inicjatywę. Wójt się zaangażował w pomoc w doprowadzeniu do stanu używalności byłego budynku szkolnego, panie z Pniewa i okolic użyczyły pracowitych rąk i powstał na razie lokal, lokal, który mógłby przyjąć eksponaty związane z kulturą i sztuką mieszkańców Puszczy Białej. Zaczęło się zbieranie eksponatów. I powstała izba regionalna, w postaci w pełni wyposażonych dwóch izb i sieni chaty kurpiowskiej. Znalazła się i ławka szkolna z lat 60. ubiegłego wieku, taka z kałamarzem i skośnym blatem – zrobiliśmy sobie zdjęcia z Kazimierzem Karpińskim, chociaż mieliśmy trudności w zmieszczeniu w niej swych „piersi bosmańskich”. Zalążek stowarzyszenia i jego główny motor napędowy, tworzyła mała grupka osób: Tadeusz Nalewajk, Włodzimierz Kaczmarczyk, Grażyna i Tomasz Czerwińscy, Maria Mięgoć, Danuta Wołnica, Emilia Kołodziejczyk i oczywiście, mama chrzestna całego przedsięwzięcia – Halina Witkowska. Obecnie inicjatywna grupa poszerzyła się do około 40. osób, dla których kultywacja tradycji kurpiowskiej nie jest obca, a wręcz przeciwnie, zależy im na tym, żeby następne pokolenia czerpały garściami z historii kurpiowszczyzny.     I przyszedł rok 2005. Założyciele stowarzyszenia, podjęli decyzję o rejestracji całego przedsięwzięcia w Krajowym Rejestrze Sądowym, przyjmując istniejącą do dzisiaj nazwę – Stowarzyszenia „Puszcza Biała – Moja Mała Ojczyzna”. Jak sobie radzi Stowarzyszenie z pozyskiwaniem funduszy? Otóż, przez promowanie kultury kurpiowskiej poza granicami kraju i na obszarze prawie całej Polski prezentowano: haft kurpiowski, stroje i kulinaria w mieście partnerskim Pułtuska – Montmorency we Francji, kulinaria – w mieście partnerskim Ciechanowa – Breźnie na Słowacji, tradycje kurpiowskie w Płocku, Wyszkowie, na dożynkach w Spale i w wielu innych miejscach. Niewielki dodatek do funduszy Stowarzyszenia stanowią składki członkowskie.   A czym się zajmuje stowarzyszenie? Całą paletą działań mających na celu popularyzację i „wkuwanie” zamiłowania do kultury mieszkańców Puszczy Białej organizacją: warsztatów kulinarnych, warsztatów rękodzieła ludowego, kursów wycinania kwiatów i ozdób kurpiowskich (filary kościoła oraz łuki w nawach bocznych kościoła parafialnego w Pniewie ozdobione są motywami kurpiowskimi), kursów haftu i jak mówi prezes stowarzyszenia - „prezentacją AGD” (jak było dawniej i jak jest dzisiaj). Generalnie wszystko pod hasłem „dziedzictwo przeszłości naszą przyszłością”. Ale jak wygląda „Kuźnia” bez kuźni i „Kuźnia” bez kowala? Wypadałoby postawić kuźnię kowalską. Inicjatorem budowy kuźni, w 2013r był Stanisław Czubkowski. Materiał na budowę refundował wójt gminy Zatory – Grzegorz Falba, budynek powstał dzięki sponsorom (Roman Dukalski). Ksiądz Stanisław Mariański, proboszcz parafii pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła, poświęcił, a Marek Świątkowski, pasjonat sztuki kowalskiej z Pułtuska, wyposażył w niezbędny sprzęt do wykuwania różnych różności, między innymi podkówek szczęścia, o których wspomniałem na wstępie artykułu. Cegły z rozebranego ganku byłej szkoły przeznaczono na palenisko w kuźni. Teraz dwa razy do roku odbywają się tu spotkania kowali, na których kowale z całego kraju wymieniają się swoimi doświadczeniami, zostawiając w izbie regionalnej, przy okazji, dzieła swoich kowalskich dłoni.      Dla członków stowarzyszenia organizowana jest Wigilia Bożego Narodzenia, w atmosferze choinki ubranej ozdobami z bibuły i papieru, z tradycyjnymi potrawami kurpiowskimi: kapustą z olejem i kartofelkami, kotletami z kaszy gryczanej, rosołem z prośnianek (regionalna nazwa gąsek), pierogami z: makiem, soczewicą, serem, grzybami... Istnieje w pomieszczeniu, gdzie odbywają się warsztaty kulinarne ściana tradycji, gdzie wyeksponowane są wszystkie dyplomy i podziękowania za działalność społeczną Haliny Witkowskiej. Na honorowym miejscu  - „Perła 2011”, otrzymana  w konkursie „ Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”, za najlepszy produkt regionalny, w kategorii „produkt żywnościowy”, za wcześniej wzmiankowane fafernuchy. Halina Witkowska, zdradzając swoje plany na przyszłość, chciałaby zrobić jeszcze bramę wjazdową, zbudować piec do chleba, uszyć strój dla panny młodej i podłączyć łazienkę do centralnego ogrzewania szkoły podstawowej. Pani prezes, w czasie rozmowy ze mną, skarciła mnie za popełniony nietakt. Mianowicie, na moje pytanie, czy w czasie prezentacji kultury kurpiowskiej panie „przebierają” się w stroje kurpiowskie,  odparowała – „My się nie musimy przebierać, my się ubieramy”. Wstyd mi się zrobiło, że hej! Sądzę, że odwiedzenie Pniewa, wsi położonej między Pułtuskiem a Wyszkowem, zwiedzenie izby regionalnej Puszczy Białej, a przy okazji obejrzenie malowideł kurpiowskich w kościele parafialnym oraz pochylenie się nad Dębem Katyńskim por. Lucjana Borowca, może dostarczyć niezapomnianych wrażeń. Polecam!
Leszek Malinowski

Reklama

Z cyklu „Ludzie pozytywnie zakręceni” – Kuźnia w kuźni komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Ogłoszenia PREMIUM

Wynajem sprzętu

Wynajmę - Odkurzacze piorące - młoty wyburzeniowe - młotowiertarki - żyrafa+odkurzacz - odkurzacz budowlany - osuszacz - drabiny rusztowania -..


Zaginął rudo-biały kocur

7 listopada 2019 zaginął duży rudo-biały kastrowany i zaczipowany kocur. Jeżeli wiesz gdzie przebywa zadzwoń 608 43 45 46 lub 516 703 748.


Reklama
 Reklama