:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Felieton, Twarzą Narwi - zdjęcie, fotografia
Portal pultusk24.pl 29/03/2019 11:28

Wiele lat temu, miałem niezwykłą okazję być aktywnym uczestnikiem spotkania założycielskiego Pułtuskiego Klubu Wodniaków. Poszedłem na nie jako dziennikarz, osobiście zainteresowany sprawami wodniackimi i zasmucony faktem, że wówczas Pułtusk odwrócony był od Narwi i nawet nie starł się udawać, że mu na rzece zależy. Ze spotkania wyszedłem jako członek pierwszego zarządu PKW i z nadzieją, że nasze ukochane miasto zacznie dbać o rzekę i wodniacką infrastrukturę. Relację z tego historycznego spotkania zatytułowałem „Twarzą do Narwi”.

Pułtuski Klub Wodniaków od tego czasu wykonał tytaniczną pracę, choć od samego początku nie miał zbyt entuzjastycznego wsparcia od szeroko rozumianych władz samorządowych. Niby wszyscy byli za, niby nikt nie mówi nie, ale zawsze była jakaś niewytłumaczalna bariera. Większość prac na przystani, współużytkowanej z klubem AA, wykonali wodniacy we własnym zakresie. Nie udało się przez tyle lat przekonać kolejnych włodarzy miasta, że przystań wymaga dużej inwestycji, że można tam zrobić tętniące życiem atrakcyjne dla Pułtuszczan i turystów miejsce.

Wodniacy się jednak nie poddawali. Przy PKW powstał pułtuski WOPR, organizowali dziesiątki imprez od sprzątania kanałków po „Rozśpiewaną Zatokę”. Pod wodzą najlepszego kapitana Wojciecha Błaszczyka wodniacka łódź płynęła do przodu niezależnie do tego, jakie polityczne szkwały i burze chciały ją zepchnąć na mielizny. Powoli, w miarę posiadanych środków i możliwości, stworzona została przystań - i co ważniejsze - zintegrowana grupa ludzi, których łączy wspólna pasja. Życiowe wiatry i zawodowe sprawy nie pozwoliły mi na bardzo aktywne działanie we władzach PKW, zawsze jednak, w miarę możliwości wspierałem wodniackie działania. Czuję się pułtuskim wodniakiem!

Podziwiam wodniacki zapał. Kiedy na spotkaniu noworocznym mówiono o marzeniach odbudowania na wzór przedwojennej przystani wodniackiej pomyślałem, że kto jak nie wodniacy. Tym bardziej, że udało się tematem zainteresować burmistrza miasta. Wojciech Gregorczyk czuje, że sprawy Narwi są dla Pułtuska ważne.

Jeśli autentycznie myślimy o tym, aby Pułtusk był miastem turystycznym, to zbudowanie prawdziwej stanicy wodnej z portem, infrastrukturą i przebudową całego pasa nabrzeża jest inwestycją absolutnie konieczną. Rzeka powinna być, oprócz rynku, najważniejszą atrakcją Pułtuska. Razem z zamkiem te trzy filary tworzyć powinny markę naszego miasta. Na zamek samorząd nie ma bezpośredniego wpływu – na stworzenie perełki z pułtuskiego rynku i tętniącej życiem wodniackiej infrastruktury - tak.

Nie ma w naszym mieście drugiej grupy społecznej, która tak wiele zrobiłaby dla naszego miasta społecznym zaangażowaniem, pracą i wkładem prywatnych pieniędzy. Mamy własnymi rękami stworzony port, mamy WOPR, mamy Rozśpiewaną Zatokę – czyli festiwal szantowo-turystyczny, zapełniający pewną niszę i mamy coraz większe zainteresowanie pułtuszczan wodniacką pasją, a przez to wartościami, które ze sobą niosą. Mamy tez poczucie bezpieczeństwa, bo im więcej wyedukowanych ludzi w zakresie obcowania z wodą, im więcej infrastruktury wokół, tym lepiej dla wszystkich. To są niewymierne korzyści.

Czas na samorząd. Czas na odwrócenie pułtuskiego samorządu twarzą do Narwi. Spójrzcie Panie i Panowie na naszą błękitną Narew. Zainwestujmy jako miasto w nią. Stwórzmy prawdziwą stanicę, marinę, profesjonalny port. Nich pułtuszczanie i turyści widzą, że Pułtusk kocha Narew.

Na ostatniej sesji rady miasta prezes PKW Wojciech Błaszczyk mówił, że jego marzeniem jest, aby w stulecie powstania Pułtuskiego Klubu Wodniackiego powstała prawdziwa pułtuska stanica. To stulecie obchodzić będziemy w 2024 roku. Jestem pewien, że mimo burz i niekorzystnych wiatrów, jacht pod nazwą Pułtusk wpłynie w 2024 roku do swojego portu!

Grzegorz Hubert Gerek, wodniak



Ogłoszenia PREMIUM

Zaginął rudo-biały kocur

7 listopada 2019 zaginął duży rudo-biały kastrowany i zaczipowany kocur. Jeżeli wiesz gdzie przebywa zadzwoń 608 43 45 46 lub 516 703 748.


Reklama
 Reklama