:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  8°C pochmurno z przejaśnieniami

Skromność i pokora?

Felieton, Skromność pokora - zdjęcie, fotografia

Atak nastąpił z zupełnie nieoczekiwanej strony, gdyż wrogiem okazali się sami swoi. PiS od ponad dwóch lat powtarza społeczeństwu frazesy o skromności, pokorze i ciężkiej pracy w pocie czoła dla ponoć udręczonej przez poprzedników ojczyzny. Okazuje się jednak, że to swoiste męczeństwo politycy partii rządzącej regularnie osładzali sobie tłustymi wypłatami. Pomysłodawca co-miesięcznych sowitych „nagród” wypłacanych jako dodatki do pensji ministerialnych nie chce się ujawnić, choć przez długi czas politycy PiS na czele z grzmiącą z mównicy sejmowej Beatą Szydło utrzymywali, że przecież te pieniądze „się im należały!”. Gdy słupki poparcia zjechały ostro w dół, okazało się, że prezenty, które premier Szydło tak ochoczo rozdawała ministrom i sobie samej jednak się nie należały i trzeba je oddać. Przed suwerenem wystąpił poseł Jarosław Kaczyński i ogłosił, że nagrody ministrowie przekażą na Caritas. Dodał, że hojnie obdarowani podjęli tę decyzję sami (!) i co jeszcze ciekawsze - „nikt nie protestował” (!). Zaiste, kuriozum możliwe tylko w republice bananowej.

Mało kto dziś pamięta, że PiS po kilku miesiącach rządów próbował przeforsować projekt podwyżek dla władzy, wtedy jednak po raz pierwszy okazało się, że suweren kręci nosem. Projekt, który zyskał nieoficjalne miano „koryto+” chyłkiem wycofano. Niedługo potem stworzono jednak owy szemrany system ukrytych podwyżek, będących de facto formą podwójnego wynagrodzenia, który, gdy wyszedł na jaw, wywołał burzę.

Okazało się bowiem, że ci pokorni i skromni nie mają żadnych hamulców moralnych i są po prostu hipokrytami. Zapowiadali: „będziemy inni!”. I rzeczywiście są inni, bo jak sami niechcący ujawnili, ich poprzednikom o takich wypłatach się nie śniło. A minister Gowin (dziś Zjednoczona Prawica, wcześniej PO), tłumacząc się z darowanych przez PiS pseudonagród, wspominał, że gdy był ministrem sprawiedliwości w rządzie PO „nie starczało mu do pierwszego”. Przyznał tym samym, że w PiS „nagrody” rozdawano nie za zasługi i ciężką pracę, tylko rekompensowano nimi nieudaną próbę podniesienia wynagrodzeń ministrom.

Misterny system legł jednak w gruzach. Nowy premier Mateusz Morawiecki, który przyjął ponad 70 tysięcy złotych nagrody, zarzeka się, że nie będzie kontynuował niecnych praktyk swojej poprzedniczki. To jednak nie zakończyło sprawy, więc nie było chyba dla nikogo niespodzianką, że prezes PiS Jarosław Kaczyński spróbował „przykryć” niewygodny temat nagród rządowych zapowiedzią zmian, które w żaden sposób nie dotyczą afery z premiami dla ministrów. Ogłosił mianowicie, że pensja posłów zostanie zmniejszona o 20%, mniej też będą zarabiać samorządowcy. Co ma piernik do wiatraka? Pseudonagrody dostawali ministrowie, a konsekwencje poniosą posłowie i samorządowcy? Nie dziw się, suwerenie – nie takie nonsensowne i populistyczne zabiegi partii rządzącej przed nami.

Poseł Kaczyński trochę się chyba jednak zapędził, po raz kolejny pokazując, jakie wzorce rządzenia mu przyświecają. Oto znowu Nowogrodzka próbuje narzucić samorządom centralne sterowanie, tym samym je niszcząc. Zacytuję jednego z samorządowców, prezydenta Nowej Soli, Wadima Tyszkiewicza, który skierował do posła Jarosława Kaczyńskiego list w tej sprawie: „Od 16 lat pracuję dla mojego miasta, dla Polski. Nie kradnę, nie biorę łapówek, nie nazywam swoich mieszkańców kanaliami i zdradzieckimi mordami, choć czasami mamy różne zdania. To mieszkańcy miasta są moimi pracodawcami, nie pan. Dlaczego więc to pan chce mi obniżać pensję? Jeśli mieszkańcy obniżą mi pensję, przyjmę to z pokorą. Ingerencję pana, jako partyjnego notabla, w samorząd, traktuję w kategoriach politycznego teatru i osobistej zemsty”. Słusznie zauważa też, że na pewno znajdzie się chętny, by za najniższą krajową zarządzać np. warszawskim wielomilionowym budżetem – pytanie, czy o to chodzi?

Za własną pazerność PiS zamierza ukarać samorządy. Szukając problemów tam, gdzie ich nie ma, oraz uprawiając politykę rozdawnictwa, próbuje odwrócić uwagę polskiego społeczeństwa od własnych niegodziwości i niebywałego rozpasania, których przecież miało nie być. PiSowska skromność i pokora to póki co szemrane „nagrody” dla swoich, to zarazem największa liczba wiceministrów w historii Polski, to tysiące obajtków i misiewiczów bez kwalifikacji, kompetencji i doświadczenia, którzy zarządzają państwowymi spółkami i dostają za to gigantyczne pieniądze, choć dziedzina, za którą odpowiadają, jest im obca.

No ale w końcu im się należy! I na pewno bardziej niż skromność i pokora, cechuje ich roszczeniowość i arogancja.

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego


Felieton, - więcej informacji