:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Wywiad, przystani strajku - zdjęcie, fotografia
Portal pultusk24.pl 24/04/2019 12:38

Z Mariuszem Osicą – wiceprzewodniczącym Rady Miasta, nauczycielem i ratownikiem, rozmawiała Anna Morawska

Jest to już Pana druga kadencja. Czy widzi Pan różnicę między kadencjami, jeśli chodzi o pracę radnych na rzecz samorządu? W której radzie pracowało się Panu lepiej?

Większość składu rady się nie zmieniła. Myślę, że więcej merytorycznej dyskusji jest w obecnej kadencji. Nie stawia się radnych przed faktem dokonanym. Obecnie panuje dobry zwyczaj polegający na tym, że burmistrz spotyka się z naszym klubem, informuje radnych o tym, co zamierza zrobić i jakie ma pomysły. W poprzedniej kadencji burmistrz nie praktykował takich spotkań. Myślę, że obecna kadencja będzie bardzo pozytywna, jeśli chodzi o inwestycje, rozwój i promocję naszego miasta.

Dlaczego Pan, jako osoba związana ze środowiskiem wodniackim, w sprawie przystani poparł swoich kolegów partyjnych, a nie kolegów wodniaków?

Racja, wywodzę się z tego środowiska, przede wszystkim jestem WOPR-owcem związanym z rzeką Narew i stowarzyszeniami, które mają swoje siedziby na przystani wodnej. Nie poparłem, ponieważ miałem inną koncepcję. Zgodnie z moim pomysłem powołaliśmy komisję doraźną. Teraz chcemy zlecić ekspertyzę budynku (Stare Miasto 28). Jeśli budynek będzie się nadawał do zagospodarowania, jeśli ekspertyza wypadnie pozytywnie, to będziemy się zastanawiać, czy robimy modernizację tego budynku i w jakim stopniu. Jeśli się nie nadaje, to trzeba się zastanowić, gdzie go przenieść. Druga sprawa to port. - Wykopać port, poszerzyć port - to są hasła. Trzeba usiąść, porozmawiać z przedstawicielami Wód Polskich o aspektach prawnych, może znajdzie się również jakiś program, który by nam pomógł w rozbudowie portu. Ale rzucanie koncepcji ot tak - dajmy komuś, niech zleci koncepcję…

Ale na tym polega wykonywanie inwestycji, że robi się projekt, potem go realizuje, ale najpierw muszą być na to zagwarantowane pieniądze.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby te środki zwiększyć, jeśli ich zabraknie. W każdej chwili można zwołać sesję i wprowadzić punkt o zwiększenie środków na to właśnie zadanie. Liczymy się z tym, że 50 000 zł może wystarczyć tylko na ekspertyzę budynku na przystani. Chcemy wypracować wspólnie z radnymi i osobami zaproszonymi ze środowisk wodniackich PZW (kół wędkarskich), ŚWIT, Wodniaków, WOPR – u, PTTK, oraz osobami, które będą chciały przedstawić swój pomysł na ten teren. To wszystko nie jest takie łatwe, wymaga czasu i jest dobrą metoda wypracowania konkretnej koncepcji.

Przy żadnej inwestycji nie ma takich „ceregieli” - konsultacji, rozmów, ustaleń...

To jest inwestycja szczególna. Jest o tyle ważna, że związana jest z największym bogactwem naturalnych, jakie mamy w naszym mieście, czyli rzeką Narew i przyległymi do niej terenami. Moim zdaniem do takich inwestycji trzeba zabrać się odpowiedzialnie. Trzeba wysłuchać wszystkich stron i wspólnie wypracować stanowisko. Następnie przedstawić szanownym mieszkańcom i radzie miasta. Kolejnym etapem będzie zlecenie firmie zewnętrznej wykonanie projektu, według koncepcji wypracowanej przez powołaną w tym celu przez radę miasta komisję doraźną, poszerzoną o osoby z głosem doradczym.

Ale im więcej osób decyduje, to nic z tego nie wychodzi, bo teoretycznie w „kupie siła”, ale tej „kupy” nie może być za dużo.

Dlatego ograniczyłem się do radnych, wszystkich chętnych radnych i osób z głosem doradczym, które mają dużą wiedzę z tej dziedziny.

Z jednej strony mówi Pan, że tych pieniędzy w budżecie nie ma, a z drugiej strony, że środki się znajdą. Nie rozumiem…

W dalszej perspektywie mamy do zagospodarowania część rekreacyjną, budynek wraz z instalacjami wodociągowymi, sanitarnymi, z małą przepompownią oraz port. Być może, że nie podejmiemy się zorganizowania części rekreacyjnej, tylko samego portu, albo budynku lub odwrotnie, części rekreacyjnej i budynku, wszystko zależy od tego, ile to będzie kosztować. Ze swojej strony dołożę wszelkich starań, żeby inwestycja ta powstała. Jeśli nie wystarczy środków na wykonanie i zrealizowanie całej koncepcji, to na pewno port i budynek (marina) będą miały priorytet.

Rzeczywiście w poprzedniej kadencji było tak, że radni dowiadywali się o wielu sprawach jako ostatni. W przypadku przystani była propozycja PFS – u i PSL – u zaplanowania konkretnych pieniędzy na konkretny cel, czyli odwrotność takiego zachowania. Była więc możliwość zaplanowania inwestycji, rozłożenia pieniędzy w czasie. Zdziwiło mnie to, że uchwała została zdjęta.

Nie spotkała się z aprobatą pozostałych radnych i została zdjęta.

Ale nie spotkała się tylko z aprobatą radnych PiS. Co radni PiS mają do rozsądnego pomysłu?

Za rozsądny pomysł moi koledzy uważają ten, który przedstawiłem ja. Tzn., żeby powołać tę komisję doraźną, żeby zapisać tę kwotę, którą proponowali PFS i PSL na ten rok, czyli 50 000 zł, następnie zasiąść do wspólnej rozmowy o koncepcji - radni i osoby ze środowisk związanych z rzeką Narew - wypracować wspólną koncepcję, porozmawiać w międzyczasie z Wodami Polskimi odnośnie portu, porozmawiać z ministerstwem ochrony środowiska o tym, czy jest jakiś program odnośnie zagospodarowania przystani, z którego moglibyśmy skorzystać. Jeszcze raz podkreślę, że radni z klubu PiS popierają tę inwestycję w formie przedstawionej przeze mnie.

A jeśli pieniędzy nie ma zapisanych?

Można w każdej chwili zapisać i wprowadzić do WPF – u, lub zadania jednorocznego.

Czyli jeżeli będzie wypracowana koncepcja to rozumiem, że wtedy radni PiS będą głosowali za wprowadzeniem tych pieniędzy do WPF – u?

Myślę, że tak będzie. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Po to ta komisja jest powołana i składa się z przedstawicieli wszystkich ugrupowań rady. Musi się to po prostu zakończyć powodzeniem. Bo inaczej to nie miałoby sensu.

Dlatego, że w końcu ktoś tak naprawdę poważnie się zainteresował przystanią.

Poważnie to interesujemy się tą przystanią już od dawna.

Ale chodzi mi o władze miasta.

Powiem tak. W tamtej kadencji usłyszałem, że „nie biorę się za tę przystań, jak nie będzie 100 mln zł. Tu trzeba 100 mln zł włożyć w tę przystań.” Mówiła tak osoba, która wtedy sprawowała władzę. Nie można w ten sposób podchodzić do sprawy, bo my, jako samorząd, takich pieniędzy nigdy nie będziemy mieli. Kwota, jaką dysponujemy obecnie na wszystkie inwestycje, to jest ok 10 mln złotych. Więc radni oglądają każdą złotówkę bardzo dokładnie zanim podejmą decyzję o jej wydaniu. W samorządzie powinna być zasada kontynuacji wcześniej rozpoczętych inwestycji, myślę tu szczególnie o przystani wodnej, mam nadzieję, że jak obecna rada wraz z burmistrzem zacznie tę inwestycję i nie zdąży z jej zakończeniem to następcy doprowadzą inwestycję do końca. Dla miasta turystycznego jest to szczególnie ważna inwestycja.

To prawda. Ale zmieniając temat - czy Pan jako nauczyciel strajkuje?

Nie, nie strajkuję.

Czy Pan jest w ZNP, czy w Solidarności?

W Solidarności.

Ale szefowa Solidarności Jolanta Siejbik strajkuje. Powiedziała, że jako członek rady pedagogicznej, nauczyciel może strajkować i związek nie narzuca czy inni członkowie Solidarności mają strajkować, czy nie. Każdy decyduje o tym zgodnie z własnym sumieniem.

Tak, to są jej słowa. Jako przewodnicząca Solidarności na pewno nie strajkuje. Jako Jolanta Siejbik może strajkować, każdy ma wolny wybór.

Poza tym powiedziała też, że nie wyobraża sobie, że skoro jej koledzy i koleżanki strajkują, to ona nie wyobraża sobie, żeby nie była solidarnie z nimi.

Ma do tego prawo.

Porozmawiajmy teraz o czymś przyjemniejszym, czyli o WOPR-ze, którego Pan jest prezesem.

Nie jestem już prezesem WOPR – u. Z racji pełnienia różnych obowiązków, związanych szczególnie z życiem rodzinnym, samorządem i angażowaniem się w różne inicjatywy społeczne. To było dla mnie za dużo. Musiałem złożyć rezygnację z pełnienia funkcji prezesa.

To zaskakująca informacja, kiedy do tego doszło?

Rezygnację złożyłem 18 lutego, zarząd przyjął moją rezygnację tydzień temu. Nie pełnię już tej funkcji w Pułtuskim WOPR – ze, ale chętnie odpowiem na pytania.

Kto zatem jest nowym prezesem WOPR – u?

Prezesem został Mariusz Mroziewicz, sekretarzem Paweł Malinowski. Poza tym zarząd się nie zmienił.

Ale nie rezygnuje Pan z pracy na rzecz WOPR – u?

Nie, nie rezygnuję, absolutnie. Nie mogę zrezygnować, bo dużo pracy włożyłem w pułtuski WOPR, po zatym jest to moje hobby, moja pasja. Zajmuję się tym już ok. 14 lat, albo i dłużej.

Jak na Pana decyzję zareagowali Pana koledzy z WOPR – u?

Nie byli zadowoleni. Ale zapewniłem ich, że będę oczywiście ich wspierał, więc myślę, że sobie poradzą. Jest dużo pracy, mnóstwo rozliczeń, sprawozdań z różnymi instytucjami samorządowymi i rządowymi takimi jak: MSWiA, WFOSIGW, ze Starostwem Powiatowym, z gminami, z którymi zawieraliśmy umowy. Naprawdę jest mnóstwo pracy, to jest funkcja społeczna, ale dla mnie powinno to nabrać innego kształtu. W podmiocie uprawnionym do wykonywania ratownictwa wodnego jest bardzo dużo pracy urzędowej, dydaktycznej (kursy ratownika wodnego), organizacyjnej, szczególnie w okresie sezonu letniego. Prezes jest bardzo ważną osobą, bo to na nim i zarządzie spoczywa organizacja pracy i funkcjonowanie całego podmiotu. W tym miejscu chciałbym podziękować swoim kolegom z zarządu P-WOPR i wszystkim ratownikom za bardzo merytoryczną i fachową współpracę.

Zarząd pracuje bardzo dobrze, wywiązując się ze swoich funkcji, dzięki temu mogliśmy zrealizować kilka bardzo ważnych inwestycji.

Jak długo był Pan prezesem? Proszę się też pochwalić, co przez ten czas udało się zrobić.

Prezesem WOPR byłem przez rok - od stycznia 2018 r. Wcześniej byłem wiceprezesem, przez 10 lat. Co się udało zrobić? Udało się pozyskać środki na specjalistyczny samochód do ratownictwa wodnego, który kosztował 200 000 zł. Kwotę 100 000 zł otrzymaliśmy z powiatu pułtuskiego i

100 000 zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tu chciałem szczególnie podziękować Panu ministrowi Henrykowi Kowalczykowi i Panu Staroście Pułtuskiemu Janowi Zalewskiemu za pomoc w zrealizowaniu tego bardzo ważnego dla mieszkańców i P-WOPR zadania.

Pozyskaliśmy 22 500 zł na łączność cyfrową, która zwiększyła nasz zasięg. Mamy teraz zasięg ok. 30 km na terenie powiatu pułtuskiego. W tym miejscu chciałem podziękować dyrektorowi PSP nr 4 im. Ireny Szewińskiej w Pułtusku Panu Krzysztofowi Łachmańskiemu za użyczenie miejsca na instalację łączności cyfrowej, dzięki wysokiemu położeniu budynku szkoły możliwy jest zasięg na tak dużą odległość. Wcześniej na analogowej łączności nie mogliśmy się kontaktować ze sobą na niektórych odcinkach rzeki, co utrudniało pracę. Dzięki Burmistrzowi Wojciechowi Gregorczykowi, który użyczył Pułtuskiemu WOPR-owi działki, mogliśmy w końcu poczuć się jak prawdziwa służba ratownicza, która ma miejsce na przechowywanie swojego sprzętu ratowniczego tzn. łodzie motorowe, łodzie wiosłowe, samochód do ratownictwa wodnego. Na użyczonej nieruchomości zostało wykonane ogrodzenie, garaż wraz z wiatą na samochód i łodzie oraz został wyrównany teren. Dziękuję również dyrektorowi Domu Polonii Panu Michałowi Kisielowi za możliwość trzymania samochodu ratowniczego i łodzi na terenie Domu Polonii, w czasie, gdzie P-WOPR nie miało takich możliwości.

Z gminą Winnica, jak co roku, udaje nam się podpisywać nadzór nad odkrytą pływalnią, z gminą Maków Mazowiecki nad zalewem – która również korzysta z naszych usług cały czas, i oczywiście nasza gmina Pułtusk. Zresztą, naszą gminę stawiam za wzór, jeśli chodzi o bezpieczeństwo osób, przebywających na obszarach wodnych. Problem jest z gminami, które leżą nad Narwią - mimo że występujemy tam o wsparcie w zamian za częstsze patrole, proponujemy zabezpieczyć środki na np. paliwo do łodzi, to różnie do tego gminy podchodzą. W Pułtusku, w porównaniu z innymi miastami, jest naprawdę dobrze. Kwota 30 000 zł przeznaczana jest corocznie w formie dotacji celowej na utrzymanie gotowości ratowniczej w gminie Pułtusk. Nie wiem jak w tym roku - ale ok. 50 000 - 60 000 zł przeznaczane jest na zabezpieczenie miejsca do kąpieli nad rzeką Narew (plaża miejska Pułtusk) w sezonie.

Z małego grantu, w grudniu, pozyskaliśmy 6 500 zł z Urzędu Marszałkowskiego na cztery fantomy do szkoleń z pierwszej pomocy, dodatkowo kamizelki, wyposażone w sprzęt do udzielania pierwszej pomocy. Darczyńca, sponsor, przekazał cztery automatyczne defibrylatory. Jeden powędruje do Winnicy, drugi na plażę, trzeci mamy w samochodzie, czwarty do Makowa Mazowieckiego. Taki defibrylator kosztuje ok. 5 000 zł, więc są to też duże pieniądze. Jak na organizację społeczną, której członkowie, mam tu na myśli ratowników, mogą zarabiać pieniądze tylko w sezonie letnim, poprzez nadzór na kąpieliskach i miejscach wyznaczonych do kąpieli, to myślę, że jest bardzo dobrze. Skoro WOPR z Legionowa, który jest największą jednostką na Mazowszu, twierdzi, że jesteśmy ich partnerem do rozmów i do współpracy, to myślę że radzimy sobie dobrze. Podsumowując, kondycja WOPR – u ma się dobrze.

Inwestycja na 2019 r., którą chcemy zrealizować, to pozyskanie łodzi motorowej w ramach „Ogólnopolskiego Programu Wspierania Służb Ratowniczych” ze środków WFOŚiGW.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama



Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Wynajmę lokal usługowy w

Wynajmę lokal usługowy w centrum Pułtuska 170 m2 tel. 513-133-175, tel. 512-875-553


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez pultusk24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

AGA PRESS AGENCJA WYDAWNICZO-REKLAMOWA WYDAWNICTWO ALEKSANDER z siedzibą w Pułtusk 06-100, Kotlarska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"